Zachodnia naiwność i głupota są groźne dla Polski tak samo jak odradzające się imperium rosyjskie

Fot. PAP
Fot. PAP

Gdy czyta się tak naiwne teksty jak ten w „Financial Times”, o tym, że Rosji grozi niebezpieczeństwo jeśli nie zacznie współpracować z Zachodem:

http://www.ekonomia24.pl/artykul/706205,876851--FT---brak-wspolpracy-z-Zachodem-obroci-sie-przeciw-Rosji.html

na myśl przychodzi epoka rządów F.D. Roosevelta w USA, gdy tupanie nóżką przez Józefa Stalina też uznawano za brak współpracy.

Zachwyca na przykład to zdanie:

Gdyby w polityce zagranicznej Putin był realistą chciałby rozmawiać o tych sprawach z zagranicznymi partnerami.

 

Można odnieść wrażenie, że napisało je naiwne dziecko, a nie redaktor z szanującej się brytyjskiej gazety. Putin jest przecież realistą. I nawet współpracuje on z Zachodem. Tyle tylko, że na własnych warunkach!

Niedawno efektem tej współpracy było zakazanie przez Bułgarów wierceń w poszukiwaniu gazu łupkowego.

Współpraca bilateralna z Niemcami rozwija się tradycyjnie wyśmienicie. W zamian za tanie węglowodory Niemcy dostarczają high-tech, także z dziedzin militarnych, jak np. symulatory walki, które umożliwiają trening dużych zgrupowań wojskowych.

A czy nie układa się wspaniale współpraca z Francją, która zbuduje dla Rosji lotniskowce typu Mistral i wyposaża je w cuda techniki?

A czy brakiem współpracy można nazwać porozumienia handlowe między Gazpromem a amerykańskim koncernem ChevronTexaco, który w zamian za gaz skroplony dostarczy nieznane Rosjanom systemy transportu gazu LPG?

Rosjanie wypoczywają w najdroższych francuskich, hiszpańskich i tureckich kurortach. Czego potrzeba więcej, aby uznać, że współpraca z Zachodem rozwijała się?

„Financial Times” ubolewa, że Rosji grozi wzrost przestępczości narkotykowej, jeśli nie będzie współpracowała w dziedzinie transportu zaopatrzenia wojsk NATO przez swoje terytorium:

Jeśli nie powiedzie się misja USA w Afganistanie i do władzy powrócą talibowie, to Rosja poniesie konsekwencje zwiększonego handlu heroiną u swoich granic.

Mamy wiadomość dla redaktorów „FT”. Gdy NATO będzie u kresu wytrzymałości w Afganistanie, to Rosjanie udostępnią moskiewskie lotniska. Nawet wypożyczą własne samoloty. Jednak gdy tylko NATO wzmocni trochę swe siły, Putin pod byle pretekstem zerwie współpracę.

Skąd to wiemy? Z historii. Jest ona bardzo powtarzalna jeśli chodzi o modus operandi naszego wschodniego sąsiada. Tylko jeden przykład.

Stalin nakazał we wrześniu 1944 r. rozpocząć lotnicze zaopatrzenie powstańców warszawskich, gdy dotarły do niego informacje, że zryw upada.

Gdy generalissimus dowiedział się, że dowództwo powstańcze rozpoczęło negocjacje kapitulacyjne z Niemcami rozkazał swojej artylerii ostrzelać pozycje niemieckie. Pełni nadziei Polacy zerwali rozmowy, a Rosjanie... przerwali ostrzał. Rzeź trwała jeszcze miesiąc.

Paradoksalnie to była właśnie współpraca z Zachodem. Współpraca na rosyjską modłę. By Zachód się wykrwawił i osłabił. O nic innego nie chodzi dziś Rosji w Afganistanie.

Polakom pozostaje mieć nadzieję, że myśli z „Financial Times” nie są odzwierciedleniem prawdziwych poglądów rządów krajów takich jak USA czy Wielka Brytania. Jeśli jest inaczej, to znaczy, że ci ludzie niczego nie potrafią się nauczyć. A nam grozi wielkie niebezpieczeństwo.

 

Autor

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...