Trwa dyskusja dotyczącą zasadności podpisania Konwencji Rady Europy w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej z 11 maja 2011 roku. Dotąd podpisała ją mniejszość państw Europy, a ratyfikował tylko jeden kraj (Turcja). Nie podpisały jej nawet tak liberalne kraje jak Belgia czy Holandia. Przeciw jej podpisaniu zdecydowanie wypowiada się Minister Sprawiedliwości.

Nie kwestionując konieczności przeciwdziałania przemocy wobec kobiet obawiam się, że nie wszystkie jej zapisy realizują deklarowany cel. Znaczny wpływ na jej ostateczny kształt miały organizacje feministyczne, dlatego powstał dokument nastawiony na walkę z tradycją i wspólnotami szczególnie chronionymi  Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej jak małżeństwo i rodzina.

Podstawowe zastrzeżenia budzi w niej definicja płci (art.3), która całkowicie zmienia przyjętą w prawie rzymskim i utrwaloną w europejskiej tradycji prawnej definicję. Jest ona podstawową dla całego prawa rodzinnego i osobowego. Przyjmuje feministyczną definicję, która jest sprzeczna z założeniami, na jakich opiera się także nasza Konstytucja rozumiejąca płeć w wymiarze naturalnym, biologicznym. W tej kwestii nie można zupełnie abstrahować od biologii, anatomii i znaczenia płci dla gatunku ludzkiego i twierdzić, że „płeć oznacza społecznie skonstruowane role i zachowania”. Takie ujęcie jest poważnym zagrożeniem cywilizacyjnym. Tak zmieniona  definicja płci zagraża więziom rodzinnym i małżeńskim chronionym wprost przez art. 18 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej przez to, że nakazuje uznawać dowolnie określone role i zachowania za wyznacznik płci. Konsekwencją może być wymuszanie instytucjonalizacji tzw. nowych form rodzinnych.

Konwencja wprowadza obowiązek walki z tradycją i dorobkiem cywilizacyjnym (art. 12.1), które są traktowane jako zagrożenia. Tymczasem tradycja, dorobek cywilizacyjny, pozytywne wzorce kulturowe są zdobyczą, a nie zagrożeniem. Zagrożeniem jest zerwanie z tymi korzeniami.

Konwencja nakłada na państwo obowiązek edukacji i promowania  m.in. w zakresie „niestereotypowych ról płci” (art. 14).  czyli mi. homoseksualizmu, czy transseksualizmu. Nie waha się ona naruszyć ważną w naszej kulturze zasadę równości wobec prawa (art4.4). W imię ideologicznej walki z niejasno definiowaną dyskryminacją pozwala dyskryminować i naruszać powszechnie uznane zasady prawa.

Oprócz wymienionych zagrożeń trzeba pamiętać, że przyjęcie tego dokumentu wiąże się ze znacznymi obciążeniami dla budżetu państwa (art. 10). W dobie powszechnych oszczędności czy zmian w zasadach przyznawania emerytur warunkowanych problemami finansowymi, nie może być to bagatelizowane.

Przyjmowanie jest konwencji jest zbędne także dlatego, że polskie prawodawstwo ma dostateczne narzędzia żeby zwalczać przemoc, w tym przemoc wobec kobiet i przemoc domową. Niedawno głęboko znowelizowano ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. W każdej gminie powołano zespoły interdyscyplinarne i zespoły robocze rozwiązujące ten problem. Mamy w tej mierze programy gminne, wojewódzkie i państwowy, nastąpiły zmiany w prawie karnym, powołano nowe instytucje, po co zatem tworzyć nowe kosztowne byty?

Niedawno bez szczegółowego zbadania umowy w sprawie ACTA rząd podpisał ją. Dzisiaj organizacje feministyczne naciskają by podpisać kontrowersyjną konwencję, która podważa podstawowe wspólnoty- małżeńską i rodzinną.