Panowie: ministrze i redaktorzy - czas skończyć te haniebną kolaborację!

fot. PAP / L. Szymański
fot. PAP / L. Szymański

Jednym z podstawowych dylematów realizmu politycznego jest kwestia granic kolaboracji. Praktycznym jego wymiarem jest problem wallenrodyzmu, czyli taktyki politycznej trwania we wrogim (nieprzyjaznym) obozie, w imię jego wewnętrznego rozbicia, pozyskania o nim wiedzy, przygotowania się do odśrodkowego przełomu albo dywersji. Trwanie takie - w opinii osób dokonujących go - jest rodzajem moralnego wyrzeczenia i tym samym uszlachetnienia.

Innym modelem realistycznego trwania wewnątrz niechcianego reżimu jest postawa obrońcy wartości w świecie bez wartości, czyli postawa świadectwa. Tego typu wybór dokonywany jest na przykład przez osoby, które nie opuszczają swego kraju, mimo iż panuje w nich opresywny reżim, po to by ratować resztki dawnego porządku.

W każdym z tych przypadków pojawia się pytanie o granice tego typu kompromisowych zachowań i stosunek między kosztem i korzyścią, jakie ponoszone są przez wspólnotę za działania jej członków podejmujących się realistycznej kolaboracji.

Myśli te dedykuję wszystkim tym, którzy wierzą, że tzw. skrzydło konserwatywne w Platformie Obywatelskiej ma w przyszłości szansę stać się - z resztkami po PJN - nową legitymizowaną częścią polskiej prawicy, a nawet - o czym śnią niektórzy - odnowicielami polskiej prawicy.

Otóż uważam, że po ostatnich działaniach trójczłonowego obozu władzy w Polsce, złożonego z koalicji parlamentarnej PO, PSL, Palikot, granice kolaboracji zostały przez tę grupę przekroczone.

Nie ma bowiem najmniejszych złudzeń, że taka koalicja parlamentarna istnieje - wczorajsze podłe działania Palikota były ściśle uzgadnianie z PO (szef klubu PO był w ciągłym kontakcie z liderami RP), w organach Sejmu z polecenia PO, RP otrzymuje w ostatnim czasie miejsca w prezydiach wszystkich komisji, grup bilateralnych itp., co poświadcza iż koalicja ta zaczyna przebierać też formalno-instytucjonalny kształt.

Trójkoalicja wzmacnia rząd, a tym samym służy wszystkim tym, którzy w nim działają.

Dlatego każdy, kto tkwi w tym bagnie politycznym, legitymizuje je i bynajmniej nie jest to ani wallenrodyzm ani świadectwo, to jest kolaboracja z ludźmi, którzy niszczą polską politykę a dalsze trwanie i czerpanie politycznych z tego profitów nie uszlachetnia, tylko zdeprawia.

Dlatego apeluję do wszystkich, którzy uważają, że mogą w przyszłości być kimś innym niż tylko Aleksandrami Kwaśniewskimi konserwatyzmu, który "był we władzy, ale się brzydził jej praktykami", aby jak najszybciej porzucili obóz władzy.

Obóz władzy ogłosił stan wojenny w polskiej polityce, ci, którzy zostali w PZPR nawet po zamachu stanu Jaruzelskiego nigdy już nie odzyskali dobrego imienia.

Panowie: ministrze i redaktorzy - czas skończyć te haniebną kolaborację!

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych