Jednym z podstawowych dylematów realizmu politycznego jest kwestia granic kolaboracji. Praktycznym jego wymiarem jest problem wallenrodyzmu, czyli taktyki politycznej trwania we wrogim (nieprzyjaznym) obozie, w imię jego wewnętrznego rozbicia, pozyskania o nim wiedzy, przygotowania się do odśrodkowego przełomu albo dywersji. Trwanie takie - w opinii osób dokonujących go - jest rodzajem moralnego wyrzeczenia i tym samym uszlachetnienia.
Innym modelem realistycznego trwania wewnątrz niechcianego reżimu jest postawa obrońcy wartości w świecie bez wartości, czyli postawa świadectwa. Tego typu wybór dokonywany jest na przykład przez osoby, które nie opuszczają swego kraju, mimo iż panuje w nich opresywny reżim, po to by ratować resztki dawnego porządku.
W każdym z tych przypadków pojawia się pytanie o granice tego typu kompromisowych zachowań i stosunek między kosztem i korzyścią, jakie ponoszone są przez wspólnotę za działania jej członków podejmujących się realistycznej kolaboracji.
Myśli te dedykuję wszystkim tym, którzy wierzą, że tzw. skrzydło konserwatywne w Platformie Obywatelskiej ma w przyszłości szansę stać się - z resztkami po PJN - nową legitymizowaną częścią polskiej prawicy, a nawet - o czym śnią niektórzy - odnowicielami polskiej prawicy.
Otóż uważam, że po ostatnich działaniach trójczłonowego obozu władzy w Polsce, złożonego z koalicji parlamentarnej PO, PSL, Palikot, granice kolaboracji zostały przez tę grupę przekroczone.
Nie ma bowiem najmniejszych złudzeń, że taka koalicja parlamentarna istnieje - wczorajsze podłe działania Palikota były ściśle uzgadnianie z PO (szef klubu PO był w ciągłym kontakcie z liderami RP), w organach Sejmu z polecenia PO, RP otrzymuje w ostatnim czasie miejsca w prezydiach wszystkich komisji, grup bilateralnych itp., co poświadcza iż koalicja ta zaczyna przebierać też formalno-instytucjonalny kształt.
Trójkoalicja wzmacnia rząd, a tym samym służy wszystkim tym, którzy w nim działają.
Dlatego każdy, kto tkwi w tym bagnie politycznym, legitymizuje je i bynajmniej nie jest to ani wallenrodyzm ani świadectwo, to jest kolaboracja z ludźmi, którzy niszczą polską politykę a dalsze trwanie i czerpanie politycznych z tego profitów nie uszlachetnia, tylko zdeprawia.
Dlatego apeluję do wszystkich, którzy uważają, że mogą w przyszłości być kimś innym niż tylko Aleksandrami Kwaśniewskimi konserwatyzmu, który "był we władzy, ale się brzydził jej praktykami", aby jak najszybciej porzucili obóz władzy.
Obóz władzy ogłosił stan wojenny w polskiej polityce, ci, którzy zostali w PZPR nawet po zamachu stanu Jaruzelskiego nigdy już nie odzyskali dobrego imienia.
Panowie: ministrze i redaktorzy - czas skończyć te haniebną kolaborację!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/132311-panowie-ministrze-i-redaktorzy-czas-skonczyc-te-haniebna-kolaboracje
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.