"Motywy władzy nie są takie, o jakich oficjalnie się mówi. Sam zadaję sobie pytanie, kim tak naprawdę jest premier?" - mówi abp Józef Michalik w "GP"

fot. PAP / G. Jakubowski
fot. PAP / G. Jakubowski

Wydaje mi się, że motywy władzy nie są takie, o jakich oficjalnie się mówi. Sam zadaję sobie pytanie, kim tak naprawdę jest premier? Wydawał się sympatycznym, bliskim ludziom człowiekiem, który sygnalizował otwartość na wartości religijne. Czy teraz zaczął oddychać nowym powietrzem, czy kieruje się sugestiami jakichś doradców?

- pyta arcybiskup Józef Michalik, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, ordynariusz diecezji przemyskiej, w rozmowie z "Gazetą Polską".

Abp Michalik wskazuje też, że ponownie przeżywamy czas, w którym prawdy należy szukać gdzie indziej, niż w wersji powszechnie obowiązującej

Wszyscy jesteśmy w drugim obiegu. Dlatego nie odnajdziemy się na pierwszych stronach i w tytułach głównych mediów. Polacy nigdy nie dali sobie do końca narzucić obcych, niezgodnych z tradycją chrześcijańską przekonań. Częściowo było to wynikiem naszej nieufności wynikającej z historycznych doświadczeń i sprzeciwu wobec odgórnych zarządzeń, co jest uzasadnione, jeśli nie są one zgodne z zasadami sprawiedliwości, których naród uczył się od 1000 lat. I nieufność ta pozostaje, choćby nie wiadomo jak wiele egzemplarzy propagandowych gazet się sprzedało…

- mówi przewodniczący KEP, podkreślając, że media próbują zmienić obraz Kościoła w oczach opinii publicznej, kreując jego nieprawdziwy obraz.

Niektóre media próbują dziś wprowadzić rozłamy wewnątrz samego Kościoła, popierając jedne środowiska i krytykując inne. Oczywiście celem ataku jest cały Kościół.

Warto też zwrócić uwagę na jedną z metod, którą zaczęto od niedawna stosować. Chodzi o wykorzystanie ex-księży i ex-zakonników, których w mediach kreuje się na autorytety. Wmawia się ludziom, że są wiarygodni, a przecież najlepszą dla nich odpowiedzią jest ta, którą usłyszałem kiedyś ze strony świeckiego dziennikarza. Powiedział on takiemu rozmówcy, że po prostu zdradził swoją drogę, że można mu z tego powodu współczuć, ale nie może być autorytetem w sprawach moralności czy wiary. Nie wolno potępiać takich ludzi, ale nie godzi się również czynić z nich autorytetów moralnych, bo nimi nie są

- zaznacza ks arcybiskup.

Jego zdaniem stan Kościoła w Polsce wcale nie jest taki zły, jak się go przedstawia.

Jestem w dobrej sytuacji, bo znam stolicę sprzed 40 lat, kiedy pracowałem tu w duszpasterstwie. I wcale nie uważam, że dzisiaj jest gorzej niż było wtedy. Mogę nawet powiedzieć, że dziś jest tu znacznie więcej inicjatyw duszpasterskich i praktykuje znacznie więcej wiernych

- wskazuje abp Michalik, dodając że kryzys religijny bardziej grozi wsi, niż miastu ze względu na to, że wieś się wyludnia, jej mieszkańcy emigrują, a "to oznacza często odcięcie się od tradycji i zejście z dobrej drogi".

Szef KEP odniósł się też do rozporządzenia minister edukacji, usuwającego religię z podstawy programowej, które koszty katechizacji przerzuca na samorządy i oznacza niebezpieczeństwo rugowania religii ze szkół.

To niewątpliwie o wiele ważniejszy punkt tego konfliktu, który ukazał istniejące wśród niektórych polityków tendencje antykościelne. Nie wiem, świadomie czy nieświadomie, ale Ministerstwo Edukacji Narodowej realizuje w tej kwestii działania antyreligijne. Bo oczywiście nie są prawdziwe tłumaczenia rządu, jakoby tu nic się nie zmieniło. Dokonano zmian i to poważnych

- podkreśla, zaznaczając że jest to widoczne również w innych postawach polityków. Zapytany o to, co zwiastować może wypowiedź Donalda Tuska, w której zapowiedział, że nie będzie „klękał przed księżmi", abp Michalik odpowiada, że "odpowiedź przyniesie czas".

Wydaje mi się jednak, że motywy władzy na pewno nie są takie, o jakich publicznie się mówi. Sam zadaję sobie pytanie, kim tak naprawdę jest premier? Wydawał się sympatycznym, bliskim ludziom człowiekiem, który sygnalizował otwartość na wartości religijne. Czy teraz zaczął oddychać nowym powietrzem, czy kieruje się sugestiami jakichś doradców? Jeśli tak, to jakich? Lokalnych? A może jest to realizacja jakiegoś ogólnoeuropejskiego planu, bo przecież atak na Kościół ma miejsce nie tylko w Polsce. Nie tylko TV Trwam nie otrzymała zezwolenia na nadawanie cyfrowe, ale również katolicka telewizja we Francji

- wskazuje. Uspokaja jednak, że perspektywa Kościoła jest dalekosiężna, a jego fundamenty osadzone daleko dalej, niż doczesne interesy rządzących czy decydentów.

Kościół ma nieco dalszą perspektywę niż doraźny sukces, bezpiecznym punktem odniesienia jest wierność zasadom. Zawsze można bić się w piersi i pytać, co moglibyśmy zrobić lepiej. Trudno jednak obwiniać Kościół za działania jego nieprzyjaciół.

 

mall, Gazeta Polska

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...