Można mieć wiele zastrzeżeń do redakcji „Polityki”. Jednak to pismo było przynajmniej poważnym tytułem, które dziś sięgnęło poziomu „wprostweeka” czyli bruku. Niestety żałosny wywiad Jacka Żakowskiego z Dodą (kiedyś) Elektrodą pokazał, że czas dokonać wewnętrznej emigracji albo zamienić się w kreatora społecznego debilizmu.
„Poważnie to ja mam to w dupie. Kompletnie. Po co sobie zawracać tym głowę?”- powiedziała Doda w wywiadzie jaki przeprowadził z nią lewicowy guru współpracujący z BBC, Jacek Żakowski. Doda Elektroda, która zabłysnęła niedawno stwierdzeniem, że apostołowie palili zioła, zaprezentowała jeszcze kilka „błyskotliwych” myśli w niesławnej rozmowie.
„Czytałam książkę o rodzinie Borgiów. Księża zawsze lubili się dziwnie zabawiać. JP II to fenomen”- wypaliła była dziewczyna przebierańca Nergala.
Doda nie wiedziała również, że w Polsce aborcja jest nielegalna i oznajmiła, że posłowie ją „sobie robią”. Można na cytowaniu bełkotu gwiazdeczki, chwalącej się swego czasu wysokim IQ, zbudować elaborat, który pokazywałby płytkość tej osoby. Nie ma sensu tego robić. Niestety nieszczęsnym wywiadem zająć się trzeba. Pokazuje on bowiem, że poważne media spadają poniżej poziomu wytyczonego przez niesławny twór zwany „wprostweekiem”, który pierwszy celował w eksponowanie infantylnych głupców medialnych. I ma to opłakane konsekwencje nie tylko dla opcji ideologicznej, która za nimi stoi.
„Kiedyś o Polsce Żakowski rozmawiał z nieżyjącymi Bronisławem Geremkiem czy księdzem Józefem Tischnerem. Dziś została mu Doda”- zauważa Paweł Lisicki w „Rzeczpospolitej”.
Publicysta trafia w sedno problemu. Wiele można zarzucać redaktorom postkomunistycznej „Polityki”. Pamiętamy w końcu znamienne dla układu medialno-politycznego III RP okładki „Tusku musisz!” i „Bronku do boju” i wiele skrajnie prorządowych tekstów. Jednak „Polityka” pozostawała poważnym pismem, które tworzyło w ostatnim roku wraz z „Uważam Rze” obraz polskiego dziennikarstwa. Jacek Żakowski należy zaś do czołówki lewicowej inteligencji w naszym kraju i od lat kształtuje młode pokolenia miłośników socjalizmu. Przez ostatnie dwie dekady Żakowski toczył boje z „demonami patriotyzmu” i robił to w niezłym stylu. Niestety okazuje się, że w imię walki z prawicą i Kościołem ten intelektualista jest w stanie zniżyć się do poziomu kieszonkowej skandalistki rodem z „4 fun TV”. Nie jest to oczywiście problem tylko polski. Wybitny prawosławny teolog David Bentley Hart zauważył dramatyczny spadek poziomu intelektualnego wśród współczesnych krytyków chrześcijaństwa.
„W pierwszych wiekach swojego istnienia Kościół zyskał wrogość krytyków obdarzonych autentyczną wyobraźnią i dobrze wychowanych jak Celsus czy Porfiriusz, którzy odznaczali się życzliwym przekonaniem, iż najpierw powinni uczynić pewien wysiłek i zaznajomić się z przedmiotem krytyki”- pisze teolog.
Należy podkreślić, że ma on jednak namyśli takich krytyków chrześcijaństwa jak Hitchens czy Dawkins. Jest to zasadnicza różnica. My obecnie mamy za oponentów takich ludzi jak Palikot, Kutz, „dziennikarze” z prymitywnych antyklerykalnych brukowców czy prof. Środa. Marat był przy nich intelektualnym bogiem. Teraz do grona antychrześcijańskich celebrytów dołączyła Doda, którą amunicją naszpikował wyjątkowy ignorant lubiący malować facjatę białą farbą. I jest ona stawiana na piedestale walki z „klerykalnym totalitaryzmem”. Czy to tylko wyraz tabloidyzacji mediów i pogoń za kasą? Szczerze mówiąc mało mnie to obchodzi. Liczą się konsekwencje. A one są zatrważające. Porzucenie przez elity Kołakowskiego i zamienienie go na Dana Browna pokazuje zbliżający się „koniec cywilizacji”, który wyrażał się w zwierzęcym ryku: "chrzemy Barabasza”. „Zgroza”- jak mówi Kurtz w „Jądrze Ciemności”. Zgroza…
„Nie ma owacji bez klakierów”- mówi stare porzekadło. Dziś owacji domagają się ignoranci i błazny. Niestety w klakierów wcielają się intelektualiści i autorytety. Jeżeli robią to tylko dla kasy, to jeszcze gorzej o nich świadczy. „Świat to fajne miejsce i warto walczyć o niego”- pisał Ernest Hemingway. Dzisiejsi intelektualni przeciwnicy mojej opcji ideologicznej powodują, że odechciewa mi się walczyć o świat, który przestaje być fajny. Coraz częściej myślę, że chyba nie warto.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/131994-dzis-owacji-domagaja-sie-ignoranci-i-blazny-w-klakierow-wcielaja-sie-intelektualisci-odechciewa-sie-walczyc-z-takim-oponentem
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.