Kilka godzin przed zamachem w Dniepropietrowsku polski minister nadzorujący specsłużby Jacek Cichocki stwierdził, że Stadion Narodowy nie jest przystosowany do meczów o podwyższonym ryzyku. Ale prawdziwą beztroskę ministra ukazują jego słowa:
Kilka godzin później doszło do wybuchów w mieście zapasowym turnieju. Nawet ukraińscy komentatorzy ocenili, że wybuchy są wymierzone w Euro 2012.
Zastanawiający jest jednak jeszcze inny fakt. Dokładnie tydzień przed zamachami na Ukrainie w wywiadzie dla TVP Info były oficer Mosadu Juval Aviv oświadczył:
Rzadko zdarza się, by osoba z obcych służb specjalnych publicznie zwracała uwagę, że dane państwo może stać się celem ataku, i w dodatku dzieliła się w telewizji informacjami operacyjnymi oraz przestrzegała, że służby gospodarzy nie są przygotowane na zamach. Faktem jest, że polskie władze publicznie nie przedstawiały takich zagrożeń, nie ostrzegały przed atakami, nie uczulały mieszkańców na nietypowych turystów itd. Przez miesiące rząd konsekwentnie przekonywał, że bezpieczeństwo będzie zapewnione.
Nie mając dostępu do informacji, trudno ocenić, czy rząd, policja, specsłużby przygotowały się na inne zagrożenia. Zastanawia też nagła fala dymisji w policji, ABW, Straży Granicznej. Dlatego nie wiadomo, czy w rzeczywistości należycie zabezpieczono mistrzostwa. Istotną rolę kontrolną powinna spełniać opozycja, która powinna przerwać rządową propagandę sukcesu w sprawie zabezpieczenia turnieju. Trzeba pamiętać, że Platforma miała prawie pięć lat na właściwe przygotowanie mistrzostw, zbudowanie infrastruktury, stworzenie systemu bezpieczeństwa. Rząd Tuska mógł również odwołać się do doświadczeń poprzedniej ekipy.
Warto przypomnieć, że w okresie rządu premiera Jarosława Kaczyńskiego przedstawiciele instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo spotykali się cyklicznie, przedstawiali analizy, opracowywali strategię antyterrorystyczną.
Jedną z wartości dodanych tych kilkunastu miesięcy było rozpoczęcie prac nad przeciwdziałaniem nowym zagrożeniom. Były to tzw. zagrożenia asymetryczne, czyli np. niekonwencjonalne zamachy terrorystyczne, sztucznie wywołane katastrofy ekologiczne, budowlane i komunikacyjne, wtórne epidemie i klęski żywiołowe, niszczenie kulturowych fundamentów państwa, bankructwa lub przejmowanie strategicznych przedsiębiorstw i całych gałęzi przemysłu, celowe awarie sieci energetycznych, gazowych, paliwowych, ataki informatyczne itd.
Na przykładzie tworzonej przez ministra Antoniego Macierewicza Służby Kontrwywiadu Wojskowego mogę stwierdzić, że to właśnie wyśmiewani przez prorządowe media "harcerze, dziennikarze i leśnicy" wskazywali na liczne luki w systemie bezpieczeństwa, których wieloletni oficerowie nie potrafili lub nie chcieli dostrzec. Do tej pory cechą charakterystyczną było umiejscowienie takich zagrożeń poza granicami Polski. Tymczasem, według niektórych ówczesnych opinii, w najbliższych latach nasz kraj mógł stać się celem zamierzonego ataku. Dlatego pierwszoplanowym zadaniem było zbudowanie odpowiedniego systemu ochrony państwa. Niestety, po wyborach w 2007 r. rząd Platformy nie dość, że przeprowadził czystkę kadr w specsłużbach, to jeszcze odrzucił rekomendacje rządu Kaczyńskiego.
Przysłowiowa "polityka miłości" zastąpiła realną politykę bezpieczeństwa.
Najbardziej namacalnym przykładem bagatelizowania zagrożeń była likwidacja w SKW nowo utworzonych jednostek, aż po pion analiz, co jest ewenementem w skali świata. Nowe kierownictwo służb najwyraźniej uznało, że tępe stukanie obcasami daje lepsze efekty niż wielogodzinne główkowanie i szukanie dziury w całym. Przeniosło też do nowej struktury swoje sztampowe nawyki i błędy odnośnie do pracy umysłowej w służbach specjalnych. Po wyborach w 2007 r. logiczne rozumowanie było niedowartościowane, stało się wręcz towarem deficytowym, czego najtragiczniejszym dowodem jest 10 kwietnia 2010 roku.
Pełna wersja tekstu w dzisiejszym „Naszym Dzienniku”.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/131775-jaka-jest-strategia-bezpieczenstwa-rzadu-tuska-tepe-stukanie-obcasami
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.