Świętowanie flagi jest pierwszym krokiem do budowanie patriotyzmu instynktownego, o którym pisał Tocqueville

wikipedia
wikipedia

Dziś dzień flagi narodowej. Dzień, którego muszą nienawidzić ci, którzy rechoczą na widok biało-czerwonych emblematów zanurzonych w gównie. Święto flagi musi drażnić tych, dla których miłość do ojczyzny jest tożsama z nacjonalizmem i faszyzmem. Ja mam nadzieję, że to nowe święto spowoduje w przyszłości, że flaga będzie nam równie droga jak Amerykanom, którzy dzięki „prostackiemu” patriotyzmowi zbudowali „miasto na górze”.

Swoje najważniejsze chwile życia (gdy młody człowiek kształtuje swój światopogląd i wchodzi w dorosłość) spędziłem za oceanem w amerykańskiej szkole. Mieszkałem z amerykańskimi rodzinami i przesiąkałem amerykańską kulturą. Naprawdę pokochałem ten kraj. Wiele mu zawdzięczam i do dziś zazdroszczę Amerykanom. Zazdroszczę im głównie wolności. Dziś, gdy zderzamy się w Polsce ze wszystkimi smutnymi konsekwencjami idei francuskich rewolucjonistów, które w prymitywnej formie sączą się z łamów liberalnych mediów i ust naszych, pożal się Boże, polityków, zazdroszczę również Amerykanom głębokiego konserwatyzmu i religijności, która stawia tamę najbardziej szaleńczym pomysłom lewicy. Zazdroszczę Amerykanom wolności słowa i mechanizmów, które powodują, że niemożliwa jest w tym kraju tyrania oraz demokratyczna anarchia. Zazdroszczę Amerykanom wielu rzeczy. Jest to jednak zazdrość zdrowa, która powoduje, że patrząc na „miasto na górze”, chce mi się budować lepszą Polskę. Dlatego też uważam, że każdy krok pozwalający budować silniejszą więź Polaków z naszym krajem jest krokiem potrzebnym.

Gdy wyjeżdżałem z USA, przyjaciel u którego mieszkałem podarował mi amerykańską flagę. Nie jest on żadnym prawicowym ideologiem, który na każdym kroku przekonuje, że mieszka w najlepszym kraju na ziemi. Jest to ciężko pracujący „fizol”, który w pocie czoła stara się utrzymać rodzinę i realizować „american dream”. Gdy prezent, który mi podarował niemal przez przypadek spadł na ziemię, mój przyjaciel spojrzał srogo i powiedział: „gdyby ta flaga dotknęła ziemi, spaliłbym ją i kupiłbym ci nową. Amerykańska flaga nie ma prawa dotknąć ziemi”. Wówczas nie wiedziałem, że przyjętą metodą niszczenia starych, podartych flag jest palenie ich podczas specjalnej ceremonii. Dziś podarowana flaga dumnie wisi w moim domu. Staram się by nie dotknęła podłogi. Flaga w amerykańskiej demokracji odgrywa niezwykle ważną rolę. Bardzo duża część społeczeństwa postuluje delegalizację jej publicznego palenia i szargania tej świętości. W końcu do dziś flaga powieszona odwrotnie, dołem do góry, jest w USA sygnałem niebezpieczeństwa. Sygnał ten jest zapisany w regulaminie wojskowym. Można to zobaczyć we wspaniałym i chwytającym za serce filmie „W dolinie Elah”. „Młody, wykształcony, z wielkiego ośrodka” Polak może oczywiście się żachnąć i wyszydzić „prostacki, jankeski patriotyzm”. Jednak ten patriotyzm zbudował najsilniejszy kraj na świecie, który dwukrotnie dał wolność Europie i pomógł Polsce wyjść z czerwonej niewoli. Właśnie ten szczególny rodzaj patriotyzmu, który wyraża się w miłości do flagi uczynił USA jednym z najwspanialszych krajów na globie, który jest dumny ze swojej inności, wyjątkowości czy nawet schizoidalności, o której pisała prof. Gertude Himmelfarb. Amerykański mesjanizm i zasady ustalone przez Ojców Założycieli powodują, że nikt nie zabiera sobie tam fotela w samolocie, nie ośmiesza politycznego rywala na arenie międzynarodowej  i nikt małostkowo nie obraża się na oponenta, który wygrał demokratyczne wybory. Nikt w mainstreamowej telewizji nie wtyka amerykańskiej flagi w gówno. Za coś takiego grozi, co najmniej, infamia i wykluczenie z dyskursu publicznego.

Amerykański patriotyzm jest niezwykle instynktowny. I w tym tkwi jego siła. Zwracał uwagę na to Alexis de Tocqueville w swoim przełomowym dziele „O demokracji w Ameryce”. „Patriotyczne utożsamienie z ojczyzną skłania obywatela do przestrzegania prawa, troski o porządek publiczny i podejmowania samodzielnego wysiłku w celu budowania wspólnego dobra”- pisał. Patriotyzm instynktowny to jego zdaniem przywiązanie do swojego narodu, bezinteresowna lojalność „i nieokreślone uczucie, jakie przywiązuje człowieka do miejsca, gdzie się urodził oraz do rodziny i ziemi ojców”. Zdaniem wielkiego socjologa przypomina to  mechanizm zaangażowania religijnego. Zdaniem badacza to właśnie patriotyzm  instynktowny jest gwarantem trwałości tego narodu. Taki właśnie patriotyzm należy budować w naszym kraju. Codzienna praca w zaciszach domów jest lepsza niż transformacja w patriotę jedynie na wiecach i infantylizacja patriotycznych uniesień. Patriotyzmem jest nie tylko umieranie za ojczyznę, ale przede wszystkim eliminacja wroga w imieniu ojczyzny. Stara zasada Georga S. Pattona przydałaby się jako okład na gorące głowy niektórych polskich patriotów. Dzisiejsze święto powinno nam przypominać dlaczego nasza flaga jest tak istotna. Mimo tego, że mentalnie daleko nam do Amerykanów, to jedną rzecz mamy z nimi wspólną: umiłowanie ojczyzny i bezkompromisowa walka o nią. Warto pielęgnować te cnoty, również poprzez umiłowanie flagi. To dobry pierwszy krok. Nie jest to łatwe w III RP, gdzie przez lata wmawiano Polakom, że patriotyzm jest obciachem. „Największym zwycięstwem jest to, które odnosimy nad nami samymi”- mawiał polsko- amerykański patriota Tadeusz Kościuszko. Warto dziś pamiętać o tych słowach.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych