Młodzi, wykształceni nie mają pracy, więc robi się z nich teraz tumanów i nieuków

fot. sxc.hu
fot. sxc.hu

„Wyborcza” publikuje ostatnimi tygodniami eseje, artykułu, listy i wykłady jak to młodzi z dyplomami i po wyższych uczelniach są źle wykształceni i w ogóle nic nie umieją. Między wierszami można wyczytać, jak to brak wiedzy i zła edukacja doprowadziła ich samych do braku pracy.

Zresztą akcję pisania swoistych donosów na młodzież po studiach rozpoczął szef państwowej firmy – PZU. Oczywiście prezesem państwowej spółki został nie z politycznego nadania obecnie rządzącej partii tylko z konkursu, bo jest obiektywnie, dobrze i kompetentnie wykształcony. W PRL. Bo każdy wie, że w prylu uczono prawdziwej ekonomii a nie jej podróbki. Inaczej niż teraz. Tak oto „Wyborcza” z całym salonem i przy wtórze komisarzy politycznych w zakładach pracy stara się wmówić, że rosnące bezrobocie u ludzi z dyplomami i po studiach, brak pracy i perspektyw to ich wina. Wina złej edukacji, a nie domkniętego systemu lokalnych i partyjnych sitw i koterii. To nie wina rządzącej 5 lat partii i premiera. Przecież syn premiera jest dowodem na to, że jak ktoś jest dobrze wykształcony to jego praca sama poszuka i znajdzie.

W ten sposób cały Salon chce wmówić młodym ludziom, że sami są sobie winni. Żeby ich w tym utwierdzić profesor z UJ-otu pisze swoisty donos na kolegów samemu się przy tym wybielając.

To inni źle uczą, ja dobrze. Moje studentki są najlepsze, innych najgorsze

- wali prosto z mostu. Do tego oczywiście jeszcze dokłada mądrości w stylu:

młodych ludzi nie trzeba napychać wiedzą tylko umiejętnością gdzie jej szukać!

Profesor-bufon, chce wykształcić magistrów z googla. Według niego ludzie mają czerpać wiedzę z internetu, bo jej jest tak dużo, że do mózgu się nie zmieści. Lepiej więc, żeby wiedzieli jak obsługiwać googla, niźli co się zdarzyło pod Kłuszynem, albo znali na pamięć jakieś prawa Newtona. Co to jest Newton? Profesor z UJ radzi poszukać w internecie.  Zresztą dla niego głodujący w obronie nauczania historii w liceach to przeszkoda w podążaniu za nowoczesnym kształceniem.

A jeszcze pod koniec lata zeszłego roku „Wyborcza” publikowała cykl artykułów o tym, jak to młodzi z dyplomem zasilają coraz liczniej szeregi bezrobotnych, pytając rządu dlaczego tak się dzieje. Jednak okazało się, że przy urnach młodzi, wykształceni też zadawali to pytanie, a z braku odpowiedzi odwrócili się od ukochanej partii. Później było gorzej. Wyszli na ulice protestować przeciwko rządowi. Badań już nie można bardziej fałszować, by nie psuć humoru szefowi ferajny – ludzie z dyplom już ich nie kochają. Trzeba ich więc za karę zdołować. Pognębić. Pokazać jacy są głupi. W tym michnikowszczyna jest perfekcyjna. Gnębienie moralne Polaków, pokazywanie ich ciemnej, ukazywanie złych uczynków, głupoty, zacofania i co tam tylko można jeszcze dopisać, ma wyćwiczone niczym płatny zabójca oko. Macie dyplomy a nie macie pracy? Boście debile! Krzyczy tak Salon i „Wyborcza”. Oczywiście sami zapominają jak przez 20 lat dość dokładnie mówili co, kto i gdzie ma uczyć. Dziennik Michnika pełny był przez ostatnie dwie dekady tekstów, jak się powinno kształcić młodzież. Recenzowano podręczniki, podpowiadano rektorom, prawie rozkazywano ministrom. Co i już wbijano młodym ludziom, że studia są najważniejsze. Nie ważne co studiujesz. Studiuj, miej dyplom, bo z wyższym wykształceniem będziesz miał pracę.

Włodarze jednego z wojewódzkich miast tak sobie przekaz Salonu wbili do głów, że zrobili reklamówkę o tym, jak ich miasto jest najlepszym miejscem do STUDIOWANIA. Właśnie, do studiowania, a nie do czerpania wiedzy. Nie reklamowali, że u nas zdobędziesz najlepszą wiedzę. Ot, taka mała różnica. Teraz oczywiście stan młodzieży to nie wina michnikowszczyzny i ich wszelkich genderowych bzdur tylko samych studentów. Zamiast się uczyć studiowali. Zamiast iść na inżynierię uczyli się zarządzania marketingiem. To, że naczytali się w „Wyborczej”, jak to kraj nasz potrzebuje jeszcze więcej usług, a nie przemysłu, jak koncerny będą potrzebować speców od najróżniejszego zarządzania najróżniejszymi zasobami ludzkimi a nie inżynierów do budowy dróg to nie ma przecież żadnego związku przyczynowo-skutkowego.

Młodzi ludzie nie mają pracy, bo faktycznie rozminęli się z rynkiem. Brakuje mechaników samochodowych a mamy za dużo politologów. Lecz pamiętajmy, kto wpychał ich na studia zamiast do zawodu. Pamiętajmy, że w internecie nie ma wiedzy innej, niż ta, która pochodzi od wykształconych ludzi. Pamiętajmy nazwisko profesora-bufona, który chce z ludzi robić tumanów.

 

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24 Wspieraj patriotyczne media wPolsce24

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych