Jaguarowa lewica nie zatroszczy się o ludzi pracy. Niech znajdą sobie inne dni na świętowanie

fot. PAP
fot. PAP

Dziś przypada święto ludzi pracy. Partie twierdzące, że są lewicowe organizują pochody, spotkania. Przyjrzyjmy się kto dziś nazywa siebie lewicą. Z jednej strony jest Ruch Palikota. Na czele którego stoi milioner-happener Janusz Palikot. Jeszcze niedawno był wydawcą mocno konserwatywnego, katolickiego pisma OZON. W Tygodnik Powszechnym pisywał artykuły z cyklu jak etycznie prowadzić biznes. Ale to już przeszłość i to taka o której Janusz Palikot chciałby zapomnieć. Zasadne jest jednak pytanie, który Palikot jest prawdziwy? Czy ten wydający katolicko-konserwatywny tygodnik czy ten dzisiejszy pełen antyklerykalnych okrzyków. Czy dziś Palikot przybrał maskę i oszukuje wyborców, czy oszukiwał kilka lat temu?

Z lewicowością Palikota jest jeszcze jeden problem. Czy może on znać codzienne problemy ludzi pracy? Człowiek mieszkający w pałacyku, a dziś właściciel stylowej kamienicy, latający jeszcze do niedawna prywatnym samolotem. Wreszcie czy społecznie wrażliwą lewicą może być partia, która popiera przymus pracy do 67 lat?

Drugą formacją, uznająca się za lewicową jest Sojusz Lewicy Demokratycznej, na czele którego stoi były komunistyczny aparatczyk Leszek Miller. SLD to w zasadzie związek zawodowy byłych członków PZPR plus trochę nowych twarzy, które jednak większego znaczenia w tej partii nie odgrywają.

Obie te partie można zaliczyć do lewicy jaguarowej, jak trafnie określa polską lewicę profesor Zdzisław Krasnodębski. Lewicowość obu tych ugrupowań to głównie prymitywny antyklerykalizm i moralny nihilizm. Bardziej niż o ludzi pracy troszczą się o przywileje dla mniejszości seksualnych. Rzadko kiedy można usłyszeć obie lewicowe formacje broniące prawa do godnej pracy i godnej płacy, prawa do godziwych warunków pracy, prawa od zrzeszania się w związki zawodowe, prawa do strajku. Częściej można usłyszeć ataki na Kościół rzymsko-katolicki. Częściej można usłyszeć lewicę walczącą, żeby dwie panie, czy dwóch panów mogło zawierać śluby.

Dzisiejsza lewica powinna znaleźć sobie inne dni na świętowanie.

Niech SLD i Leszek Miller swoim świętem uczynią dzień moskiewskiej pożyczki, dzięki której możliwe było przetrwanie komunistów i przepoczwarzanie się ich w socjaldemokrację.

Ruch Palikota swoim świętem powinien ustanowić dzień w którym na wolność wyszedł Grzegorz Piotrowski morderca błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki, który potem publikował swoje artykuły w piśmie posła tej partii Romana Kotlińskiego.

Świętowanie w te dni byłoby naturalne i pokazywało prawdziwe oblicze tych ugrupowań.

W kościele katolickim 1 maja to dzień w którym Kościół wspomina św. Józefa, patrona ludzi pracy. Nie dajmy zawłaszczyć tego święta przez ludzi, którzy z troską o ludzi pracujących nie mają nic wspólnego.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych