Sobotni kongres SLD to było niezapomniane wydarzenie. Więcej było na nim śmiechu, niż napięcia, nerwowości, czy zaskoczenia. Z czego się śmiano? No ze zmiany pokoleniowej, jaka po raz kolejny dokonała się w Sojuszu.
Grzegorz Napieralski poklepywał się po plecach z Wojciechem Olejniczakiem. A to był bezcenny widok. Po latach toczenia wojny w końcu młodzi stanęli po jednej stronie. I obaj odrzucili propozycję wejścia do zarządu krajowego partii. Podobnie zresztą jak Katarzyna Piekarska.
Na kongresie zabrakło entuzjazmu, energii, świeżości. Były tylko stare hasła i kilka razy powtórzone słowo „władza”. Nie da się ukryć, że na tym dzisiaj bardzo zależy szefowi Sojuszu. Tylko, że wejście SLD do rządu, nie tylko obserwatorom życia publicznego, ale i zgromadzonym politykom wydawało się mało realne. W kuluarach partii pojawiły się głosy o kolejnych konfliktach. Tym razem nie dotyczą już młodej ekipy, a tej starszej. Podobno zdenerwowani po kongresie mają być Włodzimierz Czarzasty i Marek Dyduch. Ten pierwszy, ponieważ Leszek Miller nie chce ofiarować jego ludziom partyjnych stanowisk, a drugi bo nic sam nie dostał. Tak więc historia Sojuszu znów zatoczyła koło. Tylko, że tym razem jest ono niczym diabelskie koło w wesołym miasteczku.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/131523-nikt-z-mlodych-liderow-nie-chcial-wejsc-do-zarzadu-sld-juz-sobie-odpuscili
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.