W sanktuarium maryjnym w Zakopanem-Olczy odsłonięto pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej. Uroczystość poprzedziła msza św. w sanktuarium Matki Bożej Objawiającej Cudowny Medalik.

Zaproszone zostały wszystkie rodziny ofiar tragedii 10/04. Przybyła część z nich. M.in. Andrzej Melak, brat śp. Stefana Melaka, przewodniczącego Komitetu Katyńskiego, który również leciał z prezydentem do Smoleńska.

 

wPolityce.pl: - Był pan przy niejednym już odsłonięciu pomnika poświęconego smoleńskim ofiarom. Czy ten zakopiański albo może dzisiejszą uroczystość coś wyróżniało? Zdjęcia pokazują wzruszającą chwilę – górali w ludowych strojach, tradycyjnie mocno przywiązanych do polskości, trzymających biało-czerwone flagi.

Andrzej Melak: - Ta uroczystość miała taki niezwykły wymiar patriotyczny i religijny. Najtwardsi, którzy tam z nami byli, mieli łzy w oczach. Niezwykła jest wymowa tego pomnika. Monument wysoki na trzy metry, stylizowany na pogiętą blachę, usytuowany na stoku góry, u podnóża kościoła, z nazwiskami wszystkich ofiar i rozrzuconą szachownicą ukształtowaną w krzyż. Obecny był oczywiście autor pomnika, Karol Badyna z Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Podniosłą atmosferę budowała muzyka 70-osobowej orkiestry reprezentacyjnej Straży Granicznej. Ta uroczystość na pewno na długo utkwi w naszej pamięci.

Z bliskich ofiar katastrofy była też m.in. pani generałowa Kwiatkowska z siostrą gen. Kwiatkowskiego, córka pani Izabeli Jarugi-Nowackiej z malusieńkim, rocznym dzieckiem i jeszcze kilka innych rodzin. Szczególnie miło było mi spotkać się z ks. Mieczysławem Kozłowskim, proboszczem parafii na zakopiańskiej Olczy, który był inicjatorem powstania tego pomnika. Ks. Kozłowski był proboszczem bazyliki św. Krzyża w Warszawie, znał Stefana kilkadziesiąt lat, razem urządzali w św. Krzyżu sanktuarium katyńskie, organizowali wiele spotkań katyńskich, a także patriotycznych dotyczących Warszawy, Powstania Warszawskiego.

 

Stawiamy pomniki w mniejszych miastach, a wciąż brakuje uhonorowania pamięci ofiar tragedii smoleńskiej w stolicy. Wydaje się jednak, że ta walka z pamięcią nie ma sensu, że jest – prędzej czy później – skazana na porażkę.

W Warszawie też wreszcie stanie pomnik poświęcony ofiarom tragedii smoleńskiej. Trzeba być cierpliwym, ale też konsekwentnym. Zwycięstwo przyjdzie we właściwym czasie i rozkwitnie tak pięknie, jak jeszcze nigdy.

 

Skąd czerpie pan ten optymizm?

Wczorajszy marsz pokazał, jak duża jest skala protestu i jaka jest małość tych, przeciw którym demonstrowano. Oglądałem później telewizyjne relacje i wmawianie, że Krajowa Rada odmówiła Telewizji Trwam obecności na multipleksie, bo fundacja Lux Veritatis jest potwornie zadłużona.

To przecież – jak mówią górale – wierutne cyganienie.  Ale to wszystko się zmieni. Bądźmy cierpliwi. To, w czym uczestniczyłem dziś w Zakopanem było naprawdę budujące, a teraz zapraszamy wszystkich na 2-3 maja do Częstochowy. Nastąpi tam odsłonięcie epitafium smoleńskiego. Mam nadzieję, że ta uroczystość będzie miała duży wpływ na świadomość Polaków.

not. znp

CZYTAJ WIĘCEJ: W Zakopanem odsłonięto pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej.