Niech się Sławek sprawdzi, czyli wszędzie patałachy. "Gdzie spojrzeć – pobojowisko lub krajobraz księżycowy"

Pamiętacie Państwo słynne i obśmiane „niech się Staszek sprawdzi w energetyce”? Staszek z PSL, po ministrowaniu tu i tam, dostał za czasów Leszka Millera, nominację na prezesa wielkiej firmy energetycznej. Wówczas właśnie śmiała się z tego cała Polska, ale kolesie nominata z SLD i PSL upierali się, żeby się Staszek sprawdził. Dziś tak się sprawdza Sławek, Bartosz, Joasia, Krysia, Tomcio, a nawet ich dwóch. Ale teraz kpin i żartów na ten temat znikąd nie słychać, choć sytuacja jest identyczna.

Gdzie spojrzeć – pobojowisko lub krajobraz księżycowy. Służba zdrowia – rozwalona, drogi i autostrady – czarna rozpacz, kolej – w rozsypce, służba cywilna i administracja państwowa – rzeczpospolita kolesi, polityka zagraniczna – jedna wielka kompromitacja. Do tego kolejna kompromitacje związana z ACTA, wzmacnianie Międzynarodowego Funduszu Walutowego polskimi miliardami, dokładnie 8 miliardami dolarów. W tej ostatniej sprawie mamy, na dodatek, do czynienia z niesłychanym przypadkiem. Oto szefowa MFW publicznie dziękuje Polsce za pomoc, ale NBP ogłasza, że jeszcze nie podjęto ostatecznej decyzji. Prędko, owszem, podjęto. Pod czyim naciskiem i za jaką cenę? Tajemnica mundialu.

Tak teraz mamy, bo Tusk wprowadził nowa ustawę ograniczającą dostęp do informacji publicznej. Trybunał Konstytucyjny uznał ją wprawdzie jako naruszającą Ustawę Zasadniczą, ale chłopcy z ferajny już kombinują, jak ograć konstytucję, aby nadal można było kręcić lody bezkarnie i bez kontroli. Tym bardziej, że poza NIK, opanowano już wszystko. Wszędzie sami swoi, którym wciąż blisko do Drzewieckich i Chlebowskich, przy pomocy Rosołów. I to bezgraniczne poparcie zorganizowanej grandy przez media, które z obiektywizmem mają tyle wspólnego, co niemieckie bojówki, rozbijające polskie Święto Niepodległości, z demokratycznym ładem.

Dziś, po pięciu latach sprawowania władzy, gołym okiem już widać, że obóz rządzący składa się głównie z nieudaczników, cwaniaków i patałachów. Mogą się popisać maksymą, wzięta wprost od osła, niejakiego Patałłacha – jak podkreślał Makuszyński – pisanego przez dwa „ł”. Oto ona – „jam wymyślił, dumając u żłobu, nowy sposób gotowania bobu”. I w ten sposób powstaje przez kilka lat nowy przepis na bób.  Innych osiągnięć nie widać. Chyba, że w TVN i jedynie słusznej gazecie. Im bób całkowicie wystarczy. Resztę dodadzą właściciele.

 

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych