Ty jeszcze zawołasz: Królestwo za konia!, kiedy przyjdą po ciebie te „pętaki”, to „bydło”.
Dostaniesz helikopter. Grono twych zaufańców oblepi maszynę. Przed wylotem z pałacu przeprowadzisz selekcję: ten leci, ten zostaje. Z pokładu wypchniesz zausznika, co miał do końca tumanić ci masy. Wyczerpał swe sztuczki, już na nic się nie przyda, niech oszukani dopadną oszusta. Kopniakiem zwalisz i drugiego, który wystawiał twe ofiary na szyderstwo tłumu, poprzedzając rechotem inny, straszny wylot. Rozszarpanie łajdaka zajmie wrogów, więc może uda ci się odlecieć z dachu kancelarii. Wreszcie lecisz! Gubisz sługi uwieszone maszyny: pac, pac, pac, spadają jak gruchy w rozjuszoną ulicę. Kiedy wylądujesz w ogrodzie ambasady, jakaż to będzie ulga! Dadzą ci ten transport za poddanie królestwa. Musisz tylko się wcisnąć w kufer ambasadora, ale ciało masz giętkie. Głowa między kolana, ręce nad nią, przed ciosem chroniąc potylicę. Błagasz, żeby tylko przewieźli cię przez szlaban.
Królu, a kto by cię wymacał wśród nieświeżej bielizny dyplomaty.
PS. Ten drobiazg literacki opublikowałem w Gazecie Polskiej Codziennie, w ramach podoszenia kultury debaty publicznej.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/130716-ryszard-iii-ostatni-lot-gubisz-slugi-uwieszone-maszyny-pac-pac-pac-spadaja-jak-gruchy-w-rozjuszona-ulice
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.