Wielkopolska jest miejscem, gdzie zrodziła się państwowość Polski. W Poznaniu pierwszy historyczny władca Polski Mieszko przyjął chrzest. Pierwsi władcy Polski, Mieszko I i jego syn Bolesław Chrobry, spoczywają w katedrze poznańskiej. To w Poznaniu powstało pierwsze biskupstwo.

Nie ma w stolicy Wielkopolski budowli, która by świadczyła o roli tego miasta w historii Polski, zwłaszcza w początkach tej historii. Wawelowi przywrócono królewski majestat po I wojnie światowej (w okresie rozbiorów były tam koszary). W epoce Edwarda Gierka odbudowano Zamek Królewski w Warszawie. Ówcześni komuniści,  rozsądnie, dla legitymizacji swej zdobytej za pomocą bagnetów Armii Radzieckiej władzy, sięgali po odpowiednio sformatowane tradycje narodowe. Dziś trudno wyobrazić sobie Warszawę bez Zamku Królewskiego. Mało kto też dzisiaj sobie uświadamia, że zamek został odbudowany. Wydaje się, że był tam, gdzie jest, od zawsze.

Przypadek Zamku Królewskiego uświadamia jak architektura w przestrzeni publicznej kształtuje to, co jest narodową dumą, poczuciem tożsamości. Nie jest oczywiście czynnikiem decydującym, bo to tylko architektura, ale niezwykle ważnym. Poznań jest miastem królewskim. I nie ma zamku. O jego odbudowanie zapomniano.

Ktoś, kto przyjeżdża do Poznania i wysiada na dworcu, natrafia od razu na Zamek Cesarski wybudowany na początku w XX wieku, który był znakiem dominacji żywiołu niemieckiego. Zamek Cesarski, to ponura ogromna budowla w stylu neoromańskim, prawie jak Pałac Kultury w Warszawie. W czasie niemieckiej okupacji urzędował w nim nazistowski namiestnik Kraju Warty Arthur Greiser. Budowla tak bardzo spodobała się Hitlerowi, że ten zlecił jej przebudowę, aby mógł w niej gościć.

Na północ, za zamkiem cesarskim, Prusacy w XIX wieku wznieśli Cytadelę, która „pilnowała” miasta. Budowle niemieckie zdominowały zatem architekturę Poznania, świadcząc o stopniu zniemczenia Wielkopolski i Poznania. Ponoć ten związek miał pozytywnie odróżniać Poznaniaków od reszty Polski, gdyż konieczność konkurencji z Niemcami, podobno spowodowała uformowanie ludzi z zamiłowaniem do porządku.

W Poznaniu był oczywiście zamek królewski. Początek budowy nastąpił prawdopodobnie w 1249 roku. Budowę ostatecznie ukończył wiek później Kazimierz Wielki. W przebudowę zamku zaangażowany był Władysław Jagiełło. Zamek przechodził różne koleje losu w XVII i XVIII wieku, niszczony i odbudowywany.

Po II wojnie, ostatecznie zniszczony w wyniku walk, przestał istnieć. Zostało po zamku puste miejsce. I to puste miejsce było symboliczne, jako świadectwo zniszczeń miast polskich, zerwań tradycji, wojennych kataklizmów. To wzgórze, obok pięknego barokowego Kościoła Franciszkanów, zdawało się przypominać człowieka bez głowy.

To poczucie braku, deficyt polskiej historii był uczuciem wielu Poznaniaków skoro w 2002 roku zawiązał się Społeczny Komitet Odbudowy Zamku im. Zbigniewa Zielińskiego wybitnego architekta, który kierował rekonstrukcją poznańskiego Starego Rynku i Ratusza po II wojnie. Mimo, że w planach była wówczas odbudowa zamku, nie zrobiono tego.

Rekonstrukcja zamku od początku budziła ostre kontrowersje, właściwie na pierwszy rzut oka niezrozumiałe, jakby sama ta idea była jakimś skandalem. Członkowie Obywatelskiego Komitetu nie wahali się używać sformułowań, że projekt blokuje tzw. partia pruska, która nie chce, aby powstał zamek królewski będący jasnym dowodem polskości Poznania. Podnoszono demagogiczny zarzut, że rekonstrukcja nie może być doskonała, bo nie zachowały się plany i wizerunki oryginału. To, że dokonana po II wojnie przez Zbigniewa Zielińskiego rekonstrukcja XVI wiecznego Rynku, była arcydziełem, a odbudowa zamku jest po prostu dokończeniem tamtej odbudowy, w żaden sposób nie przemawiała do przeciwników. Nie przemawiała, bo nie chodziło o racjonalne argumenty.

Ta odbudowa, która ma zostać ukończona w 2013 roku,  ma wymiar symboliczny. Te mury to coś więcej niż z tylko zrekonstruowane z pietyzmem mury. To znak odradzania się po totalitarnej komunistycznej nocy świadomości narodowej i tego, że ten proces jest nie do powstrzymania. Polskość to nie jest nienormalność - jak stwierdził kiedyś obecny premier polskiego rządu Donald Tusk. Wieża piastowskiego Królewskiego Zamku znowu zaczyna górować nad miastem.