Akademia Górniczo - Hutnicza nie przerywa  prac nad projektem systemu INDECT, który ma się przyczynić do podniesienia bezpieczeństwa i pomóc w wykrywaniu niebezpiecznych zdarzeń. To jest projekt badawczy, czy zostanie on wdrożony, zobaczymy - mówił w poniedziałek rektor AGH prof. Antoni Tajduś.

W piątek rzeczniczka MSW Małgorzata Woźniak poinformowała, że ani policja, ani MSW nie będą uczestniczyć w pracach nad projektem systemu INDECT. PiS - jak poinformowały w poniedziałek posłanki partii Izabela Kloc i Barbara Bubula -  złożyło wniosek o zwołanie posiedzenia sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych ws. tego projektu.

Rektor AGH powiedział, że uczelnia nie otrzymała od MSW oficjalnego pisma z informacją o wycofaniu się Komendy Głównej Policji z projektu. "System ma być ukończony do końca 2013 r. Decyzja MSW pewnie trochę utrudnia prace, ale nie przeszkadza, bo współpracujemy także z innymi partnerami - dodał prof. Tajduś.

"My ten projekt skończymy. (...) Czy ten projekt badawczy będzie stosowany w Polsce, czy nie, zobaczymy. Myślę, że po ochłonięciu z emocji czy nacisków politycznych, ten projekt powinien być stosowany, bo on naprawdę pomoże policji" - podkreślił Tajduś. "Ten projekt służy poprawie bezpieczeństwa ludzi, natomiast nie ma w sobie cech inwigilacji" - zapewnił.  

Zdaniem naukowców z AGH podejrzliwość wobec INDECT rodzi się na fali sprzeciwu wobec ACTA, choć te dwie sprawy nie mają ze sobą nic wspólnego, ale ludzie są wyczuleni na wszystko, co dotyczy służb i Internetu. "Należałoby zadać sobie pytanie, czy te kamery, które obecnie funkcjonują w miastach nas inwigilują czy poprawiają bezpieczeństwo. Prototypy, które tworzymy, tego nie zmieniają" - mówił dr Mikołaj Leszczuk z Katedry Telekomunikacji AGH.     

Według specjalistów projekt ma najwięcej przeciwników wśród tych, którzy go nie znają. Jak podkreślał dr Leszczuk system nie zbiera i nie przetwarza danych osobowych (oprócz danych osób, które zgodziły się na udział w jego testowaniu), nie spina ze sobą różnych baz danych, nie przeszukuje zdalnie indywidualnych komputerów, nie współpracuje z systemem wizowym UE, nie tworzy profili osób, nie "bada DNA przez satelitę" ani nie wykrywa "co ludzie czują i o czym myślą".

"System nie będzie testowany w ramach EURO 2012 ani w czasie olimpiady 2012" - mówił dr Leszczuk. 


Naukowcy podkreślali, że dużą uwagę przywiązują do etycznej strony tego projektu. "Żaden projekt z kilkuset realizowanych na uczelni nie jest tak monitorowany pod względem etycznym i pod kątem przestrzegania praw człowieka" - mówił rzecznik uczelni Bartosz Dembiński. "Każdy kto chce, może przyjść na AGH i zapoznać się z tym projektem" - podkreślił rektor prof. Tajduś.

Prorektor ds. nauki Tomasz Szmuc powiedział, że projekt zostanie rozliczony przez Komisję Europejską. Jeżeli MSW się wycofa, AGH jako koordynator jest zobowiązana do złożenia aneksu do umowy, a partnera, który odejdzie może zastąpić za zgodą Komisji inny podmiot.   

Wdrożeniem efektów badań i gotowych produktów zainteresowane są obecnie m.in. EUROPOL i policje z Hiszpanii, Malty, Łotwy, Rumunii. 

W tworzenie "Inteligentnego systemu informacyjnego wspierającego obserwację, detekcję i wyszukiwanie na potrzeby bezpieczeństwa obywateli w środowiskach miejskich" zaangażowanych jest 17 podmiotów - uczelni, instytucji i firm europejskich. Uczestniczą w nim naukowcy z Niemiec, Anglii, Francji i Hiszpanii, a AGH koordynuje projekt. Na jego realizację przeznaczono 15 mln euro, z czego 75 proc. pochodzi ze środków UE. 

Policja w pierwszym okresie realizacji projektu definiowała swoje wymagania, a w drugim testowała proponowane przez naukowców rozwiązania.

Opracowywany system ma służyć do rozpoznawania i wykrywania sprawców różnego rodzaju przestępstw, takich jak internetowa pornografia dziecięca, handel ludzkimi organami, czy terroryzm. Zgodnie z założeniami projektu miały to m.in. umożliwiać specjalne urządzenia, czujniki wbudowywane w kamery monitoringu miejskiego. System miałby ułatwiać rozpoznawanie osób, obraz, dźwięk, temperaturę, obecność niebezpiecznych związków chemicznych oraz przemieszczenie się obiektów.

Dane te następnie miały być analizowane pod względem ewentualnych zagrożeń - czyli niebezpiecznych, podejrzanych zachowań. System wychwytywałby też konkretne słowa, jak wzywanie pomocy czy dźwięki: strzały, wybuch. O tym, czy na miejsce wysyłany byłby patrol policji decydowałaby jednak jego operator.

W mediach już w marcu pojawiały się informacje o planowanych protestach przeciwko temu projektowi - zapowiadali je np. hakerzy z grupy Anonymous. (PAP)