Prof. Nowaczyk: dane z komputera pokładowego "zaprzeczają wnioskom obu komisji". "Dane zostały przez obie komisje ukryte"

Prof. Kazimierz Nowaczyk i Ryszard Czarnecki, PAP/EPA
Prof. Kazimierz Nowaczyk i Ryszard Czarnecki, PAP/EPA

Prof. Kazimierz Nowaczyk nie ma wątpliwości, że w ostatnich sekundach lotu tupolewa nad Smoleńskiem doszło do dwóch gwałtownych wstrząsów.

O tym mówią dane komputera pokładowego FMS. Dane, które ukryły komisje MAK i Millera, bo „były niezgodne z wnioskami” jakie wyciągnęły.

Rozmowę z profesorem z University of Maryland przeprowadziła dziennikarka Małgorzata Ptaszyńska. Całość do odsłuchania tutaj:  http://www.polskieradio.com/dzwieki.aspx

Chciałem zwrócić uwagę tylko na kilka wątków z tej rozmowy. Dlaczego profesor zainteresował się sprawą?

– Ze zwykłej ciekawości zacząłem analizować te dane, co wiąże się z moją  pracą zawodową i odkryłem wiele niespójności – mówi profesor.

Jako fizyk i specjalista od odczytywania danych, przeanalizował dane z FMS (komputer pokładowy)i  TAWS (system ostrzegania przed zderzeniem z ziemią) tupolewa Tu-154 M. Chodzi o zapisy o wstrząsach z ostatnich sekund lotu - po prostu „te dane zaprzeczają wnioskom” obu komisji.

- Ostatnie dane zostały przez obie komisje ukryte –mówi w rozmowie  prof. Nowaczyk, bo dane były „niezgodne z wnioskami”, które na temat przyczyn katastrofy wyciągnęły zarówno komisja MAK, jak i ministra Millera.

Jako fizyk Nowaczyk uważa, że:

– Dwa wstrząsy, które zostały odczytane, nie mogły być spowodowane jakimkolwiek działaniem pilotów czy turbulencją. Bo są zbyt krótkie i gwałtowne,  i nie mogą spowodować takiej reakcji samolotu, który waży 80 ton.

Na możliwość wybuchów zwrócił uwagę prof. Szuladzinski z Australii.  Bo taki wybuch  rozpruwając górną część kabiny „działa jak silnik odrzutowy spychając samolot w dół, co zaobserwowaliśmy na FMS”. Ale jak naukowiec  podchodzi ostrożnie – to hipoteza, którą trzeba sprawdzić. Na wraku, pomimo upływu czasu i zniszczeń,  powinny jeszcze być ślady.

Prof. Kazimierz Nowaczyk  wykłada na University of Maryland i jak widać, ma się czym pochwalić, w świecie anglosaskiej nauki: http://cfs.umbi.umd.edu/cfs/people/kazik.html

Na koniec mała uwaga: w Ameryce robią karierę naukowcy którzy są ciekawi i sprawdzają sprawy, a nie  naukowcy, którzy gdy pojawiają się wątpliwości zamykają oczy albo wystawiają ośliniony palec do góry aby sprawdzić, czy wiatr obowiązujących poglądów pozwala zainteresować się sprawą. Czy po prostu to się nie opłaca.

Paweł Burdzy z Chicago

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...