Najlepsza oferta subskrypcji Tygodnika Sieci i wPolityce Premium Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Płoną lasy. Ale co z różami!?

PAP
PAP
Janka Jankowska napisała w polemice z Krzysztofem Kłopotowskim tekst, który przeczytałam otwierając szeroko oczy ze zdumienia. Janka ma pretensję do organizatorów siedemdziesięcio-, a może i stutysięcznej manifestacji, że dopuścili do aktów agresji. Agresji polegającej, dodajmy, na jakimś (czyim? może to prowokator?) banerze z szubienicą i grupce pokrzykującej w jakimś momencie na dziennikarzy; skądinąd bezczelnych, zimnych drani, kłamiących na żywo w żywe oczy. Jak sobie przypomnieć agresję i bluźnierstwa z sierpnia 2010 roku, rozjuszonych bandziorów przy milczącej akceptacji policji – śmieszne.

A przede wszystkim – to nie był konkurs na poprawność. To było wspomnienie straszliwej krwawej straty sprzed dwóch lat. Do dziś nie tylko nie wyjaśnionej, ale lekceważonej konsekwentnie przez władze. I całej serii późniejszych  przerażających zbrodni lub dziwnych przypadków.

„Organizatorzy zachęcali mieszkańców Warszawy do oddania hołdu ofiarom katastrofy Smoleńskiej, a więc sugerowało to atmosferę szczególnej powagi. Gdyby dodali, że będzie to również czas refleksji nad sprawami współczesnej Polski - ok, władze państwowe pasywnie podeszły do rocznicy. Katastrofa była wydarzeniem politycznym i opozycja pisowska ma prawo nadać jej także polityczny wymiar, chce to połączyć z wiecem - manifestacją poruszającą sumienia, pokazującą siłę i wartości prawicy. Odnieśliby ogromny sukces, gdyby , tak jak w stoczni gdańskiej w 1980 roku, umiano narzucić sobie pewną samodyscyplinę.”

No cóż, zaproszenia były na zwykłym papierze, a nie na welinowym, zdjęcie było po lewej stronie, a tekst nie dość doskonały jak na standardy Janki.

Samoograniczająca się rewolucja „Solidarności” jest tu paradoksalnie trafnym skojarzeniem Janki, ale ta trafność nie odnosi się do manifestacji. Pokazuje mentalność ludzi, którzy nie wyszli ciągle ze zniewolenia krajów „demokracji ludowej”, Układu Warszawskiego itp., pokazuje, jak miękko przyjmują warunki władzy, ograniczające nasze swobody konstytucyjne. Bo czy teraz grozi nam wejście ZSRR? mamy stan wojenny aby? Czy jesteśmy może we własnym państwie? Ratusz nie wydaje zgody na manifestację (wg Janki „władze pasywnie podeszły do rocznicy”), tylko przyjmuje do wiadomości plan i określa warunki bezpieczeństwa. A władze nie były pasywne, tylko utrudniały na każdym kroku.

Byłam również wieczorem na manifestacji 10 kwietnia. Poważni obywatele w podniosłym nastroju. Ani o centymetr nieprzekroczone linie demarkacyjne, wyznaczone dla tłumu. Tłum ogromny, znowu trzeba mnożyć przez 5, przez 10 to, co podają dziennikarze. Jakiś jeden, dosłownie jeden  niesympatyczny plakat, jakiś okrzyk.

Jak napisał znakomicie nurni: „W czasach mordów politycznych macie wyłącznie do pokazania swoje balerinki w których pląsacie sobie”.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych

Używasz przestarzałej wersji przeglądarki Internet Explorer posiadającej ograniczoną funkcjonalność i luki bezpieczeństwa. Tracisz możliwość skorzystania z pełnych możliwości serwisu.

Zaktualizuj przeglądarkę lub skorzystaj z alternatywnej.

Quantcast