Donald Tusk nie zdał najważniejszego egzaminu w swoim życiu. I żadnym krzykiem tego faktu już nie zmieni

PAP/Leszek Szymański
PAP/Leszek Szymański

13 stycznia 2011 roku, tuż po publikacji raportu MAK, premier Tusk mówił:

(...) nie kwestionujemy żadnych istotnych ustaleń raportu MAK. Podnosimy tylko kwestie pewnych braków, uchybień zarówno o charakterze proceduralnym, jak i tych, które odnoszą się do pracy wieży kontrolnej czy stanu lotniska.

Dziś premier Donald Tusk w Sejmie powiedział:

Nie wszystkie aspekty katastrofy zostały wyjaśnione, to jest dość powszechne przekonanie. Niektóre tajemnice być może ofiary smoleńskie wzięły ze sobą do grobu. Tak, ja też mam poczucie, że kilka spraw być może nie będzie nigdy wyjaśnionych.

13 stycznia 2011 roku, tuż po publikacji raportu MAK, premier Tusk mówił:

Materialna prawda, fakty nigdy nie będą zagrożone, jeśli chodzi o pełne ujawnienie. Nie będzie sytuacji, w której ktokolwiek byłby w stanie ukryć ustalenia dotyczące okoliczności i przyczyn.

Dziś premier Donald Tusk w Sejmie powiedział:

Tak, to prawda, Rosja nie postępuje w sprawie śledztwa smoleńskiego tak, jak my byśmy sobie życzyli. Tak, widzimy to każdego dnia. Władze państwa polskiego podejmowały działania, także na najwyższym szczeblu, także w sprawie ściągnięcia wraku jak najszybciej. (...)  Tak, mamy mówiąc do czynienia z partnerem, który w tej sprawie, delikatnie mówiąc, nie jest konsekwentny. (...)

To prawda, w morzu obłych jak wielkanocne pisanki słów premiera Donalda Tuska wszelkie różnice wydają się złudne. Ale one są. 15 miesięcy temu - właściwie bezkrytyczna akceptacja raportu MAK. Dziś - przyznanie, że są jednak jakieś tajemnice. Wówczas - deklarowana pewność, że wrak jest bezpieczny. Dziś rozkładanie rąk i mruganie "co ja mogę". Wcześniej "rosyjscy partnerzy", dziś "car na Kremlu".

Powtarzamy to tyle razy, wiec powtórzmy raz jeszcze: presja ma sens. Histeryzując, obrażając, próbując zrobić z patriotów zdrajców, premier cofa się, oddaje kolejne pola. Jeszcze woda się leje, jeszcze to brzmi spójnie, ale już wyłącznie siłą retoryki. Bo premier nie odniósł się choćby do ostatniego głośnego wydarzenia - do wypucowania wraku. Nie odniósł się, bo i co miałby powiedzieć? Że może jeszcze mniej niż nam się wydaje?

Oczywiście, cofanie się Tuska nie może być celem dla drugiej strony samym w sobie. Ale ono jest znakiem, że idzie dobrze. Że tę batalię wygrywamy. Że - jak powiedział dziś premier - "tej prawdy nie zagłuszy krzyk".

Nawet krzyk tak "po bandzie" jak stwierdzenie premiera rzucone także do brata śp. prezydenta, że "wolałby się nie urodzić niż na grobach zmarłych budować swoją karierę polityczną".

Antoni Macierewicz odpowiedział z ław sejmowych: "lepiej się nie urodzić niż zdradzać Polskę". To prawda, w takiej sytuacji naprawdę lepiej się nie urodzić.

"W historii Polski tego typu działania przeszły do historii zdrady narodowej" - powiedział dziś premier Tusk w złudnej nadziei, że zdoła odwrócić wektor i sens ostatnich dwóch lat siłą słowa i zaprzyjaźnionych mediów.

Nie zdoła. "Leszek", jak mawiał o śp. prezydencie Donald Tusk, dostał od państwa Tuska za życia szyderstwo, a po tragicznej śmierci śledztwo i raport na miarę neokolonialnego, formalnie tylko niepodległego państwa afrykańskiego. Więcej nawet - rząd Tuska usiłował uczynić ze śmierci Prezydenta - wbrew jego całemu życiu - walutę w posmoleńskim "pojednaniu" polsko-rosyjskim.

Donald Tusk nie zdał najważniejszego egzaminu w swoim życiu. I żadnym krzykiem tego faktu już nie zmieni.

Osobiście dziwię się, że mu wciąż się chce wychodzić na mównicę i łajać tych, co mają rację, w sposób tak cyniczny. Przecież żaden jego wysiłek wyników tego egzaminu już nie odwróci.

Nawet stanowisko szefa Komisji Europejskiej, nawet funkcja prezydenta świata, nawet pokojowy czy naukowy nobel tego wyniku już nie zmienią. 

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych