Po pięcioletnich ekscesach związanego z władzą przemysłu pogardy, w tym 24 miesiącach makabrycznych tańców na trumnach, trudno było sobie wyobrazić jakąś nową jakość w tej dziedzinie. A jednak, dzisiejszy brutalny atak władzy w Sejmie pokazuje, że to jeszcze nie koniec. To jeszcze nie dno.

Kobieta, która kłamała rodzinom ofiar o przekopaniu miejsca katastrofy metr w głąb, ma dziś czelność rzucać do opozycji, w tym bliskich ofiar tej tragedii "by się tak nie podniecali, ochłonęli, wypili szklankę wody". Słowa jak z magla.

Człowiek, który najpierw grał z Rosją przeciw prezydentowi, a potem, po tragedii smoleńskiej będącej tej gry wynikiem, nie zrobił nic by wyjaśnić prawdę, bo bał się Putina i Merkel, ma czelność nazywać żądanie oddania wraku "adresem do cara" i odwoływać się do targowicy.

Trudno o większy cynizm. Trudno o rechot w historii wolnej Polski bardziej porażający. Trudno o pokaz większej buty, pewności, że można kłamać bezkarnie, że można wszystkie znaki odwrócić, że z niczego nie będzie się rozliczonym.

Jednak spróbujmy na to spojrzeć także inaczej: kłamstwo smoleńskie pęka. Na naszych oczach. Nie jest to żadne pobożne życzenie, ale konstatacja faktów: w samej Platformie nikt już nie wierzy w oficjalną wersję tragedii smoleńskiej, nieoficjalnie także tam narasta pewność, że to był zamach. Tusk widzi, że zza wygłaszanych hipnotyzującym głosem poseł Kidawy-Błońskiej formułek o zrobieniu w tej sprawie wszystkiego, narasta przekonanie jego ekipy o tym, że się skompromitowali. Okryli hańbą, która przywali ich wszystkich i na wieki zapisze w historii tak jak kolegów z Targowicy. Zawiedli na całej linii, nie zdali testu z minimalnej choćby odpowiedzialności.

Nie wierzycie? Posłuchajcie jak zwiewa z obozu obrońców wersji Millera i Anodiny dotychczasowy ich żelazny obrońca - Tomasz Lis. Zwiewa aż się kurzy. Nawet się chłopak nie obejrzy na swoje dawne teksty i szyderstwa.

Tusk to widzi. Nie mając odwagi zmierzyć się z tematem, uderza. Tak brutalnie jak tylko potrafi. Wręcz chamsko. Ale to histeryczny krzyk słabego, skompromitowanego w sprawie smoleńska człowieka, który nie ma już nic do stracenia, bo wszystko co mógł przegrał.

Na zdjęciu: Niszczenie wraku przez rosyjskich żołnierzy. Bez reakcji polskiego rządu...