Władza nie potrafiła spopularyzować prawdy o faktach. Dlatego "lud smoleński" wymaga nowej grupowej terapii

"Lud smoleński" w drodze na grupową terapię według Aleksandra Smolara, fot. PAP/Andrzej Hrechorowicz i Grzegorz Jakubowski
"Lud smoleński" w drodze na grupową terapię według Aleksandra Smolara, fot. PAP/Andrzej Hrechorowicz i Grzegorz Jakubowski

W sprawie smoleńskiej trzeba widzieć nie tylko walkę z absurdami na temat mgły czy jakichś dwóch wybuchów, tu chodzi o walkę o świadomość społeczną znacznie wykraczającą poza sprawę Smoleńska.

- mówi na łamach "Gazety Wyborczej" Aleksander Smolar.

Jak prezes Fundacji im. Stefana Batorego wyobraża sobie tę nierówną walkę o umysły "ludu smoleńskiego"? Zaczyna od opisania tego egzotycznego zjawiska.

"Lud smoleński" - pojęcie, od którego Smolar się dystansuje, co nie przeszkadza mu go używać - składa się generalnie z ludzi, którzy nie radzą sobie z rzeczywistością. Jednym słowem, są umysłowo niedorozwinięci oraz moralnie zagubieni. To ludzie z "kompleksem liliputa", którzy wyznają spiskowe teorie dziejów i żyją w oparach absurdu.

Mimo ich marnej kondycji, chorobliwych skłonności i socjopatii nie wolno okazywać im lekceważenia, pogardy czy wrogości - powiada Aleksander Smolar. Dlatego postuluje działania mające na celu "obniżenie poziomu wrogości i alienacji" i doprowadzenie do dialogu z drugą stroną.

"Racjonalnych interpretacji katastrofy smoleńskiej" pewnie "lud smoleński" nie przyjmie, ale jest szansa na "poszukiwanie innych źródeł jego lęków i frustracji".

Aleksander Smolar - jak przystało na wytrawnego intelektualistę, który zawsze dzieli włos na czworo i nie wydaje łatwych wyroków - szuka również przyczyn choroby kilku milionów Polaków po stronie władzy, która się nimi niedostatecznie zaopiekowała. Absurdalne interpretacje katastrofy smoleńskiej to bowiem także wynik zaniechań rządu, który "nie potrafił popularyzować prawdy o faktach". Swoją drogą, ciekawa to konstrukcja - "prawda o faktach"...

A zatem z tego subtelnego wywodu prezesa Fundacji mi. Stefana Batorego wyłania się oto taki obraz:

Mamy w Polsce dość pokaźną grupę ludzi niestabilnych emocjonalnie, którzy podzielają pisowską wizję świata i historii. Swoje niedostatki i ciężką sytuację egzystencjalną rekompensują sobie w spiskowych teoriach na temat przyczyn katastrofy smoleńskiej. Nie można ich zamknąć w żadnym zakładzie, ani wysłać na przymusową emigrację, więc należy ich leczyć innymi metodami. Aleksander Smolar zaproponował metodę terapii grupowej, polegającej na "poszukiwaniu innych źródeł ich lęków i frustracji".

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych