wPolityce.pl: Panie Mecenasie, spotykamy pana dość późno, po godzinie 21.00 na Krakowskim Przedmieściu. Wielu tu obecnych zadaje sobie wciąż pytanie co naprawdę zdarzyło się 10 kwietnia 2010 roku. Wersja oficjalna, to już wiadomo, nie jest chyba wiele warta?

Mecenas Stefan Hambura, prawnik prowadzący kancelarię prawną w Niemczech: Wersja oficjalna przebiegu tragedii smoleńskiej czyli tak naprawdę ten wielki statek kłamstwa smoleńskiego tonie. I już pierwsze osoby, czując co się zbliża, się z jego pokładu ewakuowały. Jak np. minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak, który był w katedrze polowej Wojska Polskiego na mszy ku czci generała Błasika. A przecież pamięć tego generała była tak przez MON niszczona. Kolejną osobą ewakuującą się jest minister sprawiedliwości Jarosław Gowin, nagle ogłaszający, że powrót wraku zależy od premiera, a za chwilę prezydenta Rosji Putina.

 

Czyli mamy przerzucanie odpowiedzialności na innych?

Raczej nazwałbym to szykowaniem sobie szalup ratunkowych. Budowanie alibi, by móc powiedzieć kiedyś, że oni też domagali się prawdy, że nie byli wśród twórców tego kłamstwa.

 

Dowiemy się kiedyś pełnej prawdy?

Tak. Już widać światło w tunelu.

 

Tymczasem jednak na posiedzeniach rządu toczą się dyskusje o tym czy dopuścić do śledztwa patologa z USA do sekcji zwłok. A przecież prokuratura miała być niezależna. Jak pan ocenia to jako prawnik?

Dziś w "Uważam Rze" jest ciekawy i ważny wywiad z byłym premierem, prawnikiem Janem Olszewskim, doświadczonym adwokatem  w sprawach kryminalno-politycznych. Mówi w nim o parodii śledztwa. Podzielam jego zdanie.

 

Przyjechał pan panie mecenasie specjalnie na obchody drugiej rocznicy tragedii smoleńskiej?

Tak, przyjechałem by być tu z moimi rodakami, by pokazać, że jestem z nimi jak tylko mogę.

 

Z oddali udaje się wszystko śledzić?

Internet, w tym wPolityce.pl, to silna strona oddolnego ruchu obywatelskiego. A sądzę, że i inne, przynajmniej niektóre, media będą musiały otworzyć się na prawdę.

rozm. kruk