W dzisiejszym "Super Expressie" bardzo interesujący i ważny głos prof. Lucjana Pieli, jednego z naukowców, sygnatariuszy listu 18 polskich uczonych, którzy chcą z naukowego punktu widzenia zbadać przyczyny smoleńskiej tragedii. Listu całkowicie zignorowanego przez polski rząd i przez większość adresatów - szefów polskich jednostek badawczych zajmujących się m.in. mechaniką. Chęć pomocy wyraził jako jeden z nielicznych dziekan Wydziału Mechanicznego WAT. Konferencja jednak odbędzie się, 22 października - zapewnia prof. Piela.

Inicjatywa naukowców, na których czele stanął prof. Piotr Witakowski z AGH była m.in. wynikiem niezwykle krytycznej oceny śledztwa prowadzonego przez Komisję Millera.

Niestety, wygląda na to, że żadne naprawdę poważne śledztwo się nie toczyło. Komisja ministra Millera zakończyła prace konkluzjami, choć nie dysponowała wszechstronnymi badaniami oryginalnych materiałów. Z naukowego punktu widzenia może mieć to tylko status hipotezy.

Prof. Piela nie szczędzi również słów krytyki pod adresem ekspertów biorących udział w pracach Komisji Millera:

zgodzili się jednak zrobić rzecz, na którą naukowiec zgodzić się w tych warunkach nie może. Od początku niepokoiło mnie, że wyjaśnianie oparto w zbyt dużej części na niepewnych domniemaniach psychologicznych. Przypuszczano, że ktoś z kimś rozmawiał. Mniemano, że powiedział to czy tamto. Kojarzyło mi się to z "mniemanologią stosowaną profesora Stanisławskiego", a ja i moi koledzy myśleliśmy o fizyce, technice, aerodynamice..."

Naukowiec kompletnie nie rozumie arogancji polskich władz, które odrzuciły ofertę  prof. Michaela Badena, światowej sławy patologa, który sam przyjechał do Polski i oferował pomoc:

To już jest coś, co przekracza moje pojęcie jako naukowca.

Z rozgoryczeniem ocenia przebieg śledztwa:

W niczym nie przypomina drobiazgowych badań opartych na materiale dowodowym (...) Mnie i kilkunastu moich kolegów ze świata nauki bardziej niepokoi brak normalnego podejścia do tych badań.

MiKo