Przygotowując się do Euro 2012, służby muszą brać pod uwagę różnego rodzaju zagrożenia; sytuacją kryzysową może być nie tylko ewentualny zamach, ale też np. mgła na lotnisku, powódź czy katastrofa kolejowa - ocenia wiceszef policji nadinsp. Krzysztof Gajewski.

Niektórzy się dziwią, że ćwiczenia policji związane z Euro 2012 odbywają się np. w Gorzowie Wielkopolskim czy Zamościu, ale przecież tak naprawdę cała polska policja będzie zaangażowana w zabezpieczenie turnieju. Pododdziały będą się przemieszczały do miast, w których będą odbywać się mecze, ale funkcjonariusze muszą być również tam, gdzie toczy się normalne życie. Nie powiemy przecież, że mamy zamknięte jednostki policji, bo jest Euro

- zaznaczył Gajewski, który odpowiada m.in. za przygotowania policji do zabezpieczenia mistrzostw.

Dlatego - jak powiedział Gajewski - w czerwcu żaden policjant i żaden pracownik policji nie będzie mógł pójść na urlop. Funkcjonariusze będą wspomagać organizatorów w zapewnianiu bezpieczeństwa podczas meczów oraz imprez związanych z Euro; będą też sprawdzać stadiony pod względem pirotechnicznym, pomagać rozładowywać korki, konwojować drużyny piłkarskie z lotnisk do miejsc pobytowych, a także na treningi i mecze.

Jak przypomniał, aż 13 z 16 drużyn biorących udział w turnieju ma swoje centra pobytowe w Polsce.

Można zapytać: co ma wspólnego Kołobrzeg z Euro 2012? A to, że tam ma swoje miejsce pobytowe drużyna z Danii. To oznacza, że policja będzie musiała ją transportować na lotnisko, żeby mogła polecieć na Ukrainę na mecz, a po powrocie ponownie ją eskortować. Będziemy też zabezpieczali tzw. treningi pokazowe

- dodał wicekomendant.

Gajewski zastrzegł, że policja nie jest jedyną służbą odpowiedzialną za bezpieczeństwo podczas Euro 2012.

W zapewnienie bezpieczeństwa turnieju zaangażowana jest cała rzesza służb. Straż Graniczna - bo przecież podczas mistrzostw trzeba zabezpieczać przyloty na lotniska; Służba Więzienna - bo ktoś musi pomóc w zabezpieczeniu miejsc, gdzie będą przebywać osoby tymczasowo aresztowane. To  także ABW - bo szukamy informacji o różnego rodzaju zagrożeniach, także terrorystycznych. Duże skupiska ludzi, imprezy nośne medialnie, zawsze generują ryzyko

- zaznaczył.

Jak dodał, opracowując plany operacyjne, służby muszą przewidywać różne scenariusze.

Wystarczy katastrofa kolejowa, zawalenie się mostu czy mgła na lotnisku w dniu meczu lub w dniu, gdy będą lądować samoloty czarterowe z kibicami; załóżmy, że będą musieli wylądować na innym lotnisku lub innych lotniskach. Po to są sztaby, centra dowodzenia, żeby m.in. byli tam ludzie, którzy mogą tę sprawę załatwić. Takich problemów może być znacznie więcej

- powiedział Gajewski.

Zaznaczył, że w rozwiązaniu takich sytuacji mają pomóc ćwiczenia organizowane w związku z Euro.

Chodzi o to, żeby wyłapać sprawy, które jeszcze "nie grają". Dlatego, mimo pewnych zastrzeżeń, godziliśmy się m.in. na rozgrywanie meczów Polska-Portugalia na Stadionie Narodowym, Polska-Niemcy w Gdańsku czy Polska-Włochy we Wrocławiu

- wyjaśnił wicekomendant.

Przyznał, że oceny zabezpieczenia tych meczów są różne.

Generalnie na każdym stadionie był problem z rozejściem się kibiców po zakończeniu spotkania. Np. na Stadionie Narodowym kibice wyszli z widowni w ciągu siedmiu minut, ale utknęli przy wyjściu ze stadionu

- zaznaczył wicekomendant.

Mamy piękne stadiony, ale niestety infrastruktura wokół nie jest jeszcze skończona. A to nie jest bez wpływu na bezpieczeństwo. Stadion napełnia się przez kilka godzin, natomiast po ostatnim gwizdku sędziego większość osób wstaje i chce wyjść. Jeżeli nie ma jak, to może powstać niebezpieczny zator

- powiedział.

Zdaniem wicekomendanta nadal brak jest też odpowiedniej polityki informacyjnej ws. imprezy.

Chodzi o to, by już dziś poinformować mieszkańców miast - gospodarzy Euro - jak będzie wyglądało ich życie w trakcie turnieju. Które ulice będą zamknięte, gdzie nie będzie można parkować, wchodzić. Im wcześniej będziemy o tym mówić, tym lepiej. Ludzi trzeba do tego przygotować, bo to jest święto piłki, ale nie wszyscy piłkę lubią i nie wszyscy będą świętować

- zaznaczył.

Gajewski przyznał też, że organizatorzy nie wystąpili jeszcze z wnioskami o zaopiniowanie m.in. przez policję stref kibica.

Plany już mamy, ale wydając opinię, nie opieramy się na planach. Oceniamy to, co zastajemy w tzw. realu. Zgodnie z prawem organizator może złożyć wniosek o wydanie decyzji oraz opinii przez straż pożarną, policję, sanepid na 30 dni przed daną imprezą. Czyli w tym przypadku najpóźniej do 8 maja

- zaznaczył.

Pytany, czy nie jest na to za późno, wyjaśnił:

Tak stanowi polskie prawo.

Zawsze trzeba mieć obawy. Strefa kibica jest dla nas czymś nowym. To nie jest jeden czy dwa mecze. To są trzy tygodnie, kiedy będą odbywać się spotkania. Strefa będzie funkcjonować 24 dni, praktycznie bez przerwy.

Jak podkreślił, każda strefa będzie musiała mieć ochronę, służbę informacyjną i monitoring. Będzie musiała też spełnić szereg wymogów dot. bezpieczeństwa pożarowego.

Generał przyznał też, że Euro przyciągnie do Polski nie tylko kibiców, ale prawdopodobnie także przestępców.

Na pewno należy się liczyć ze wzrostem liczby kradzieży. Niektórzy nie wyobrażają sobie kibicowania bez alkoholu, a z tym się wiążą bójki i kradzieże. Na to też musimy być przygotowani

- powiedział.