- wPolityce.pl, Stefczyk.info: Strajkują Panowie w obronie polskiej szkoły kolejny dzień. Jak się Panowie czują, czy są Panowie pod opieką lekarzy?
Adam Borowski: Czujemy się dobrze, jesteśmy w dobrej kondycji, a duch do walki nie słabnie. Jesteśmy pod stałą obserwacją medyczną. Co dzień przychodzi do nas lekarz i nas bada, ważymy się. Wszystko jest w porządku. Jesteśmy pod dobrą opieką.
- Dziś Wielki Czwartek. Co Panowie planują?
W czasie naszej głodówki odbyło się już kilka spotkań, mieliśmy dużo gości. Dziś jednak chcemy się skupić na sprawach religijnych. Wieczorem idziemy do kościoła, zaczyna się Triduum Paschalne. W związku z tym my niczego nie planujemy. Być może ktoś nas odwiedzi.
- Często ktoś odwiedza?
Co chwilę. Przychodzą do nas zwykli ludzie, nauczyciele, a nawet byli pracownicy MEN, którzy krytykowali zmiany programowe w 2008 roku. Dziś był u nas również Wojciech Bogaczyk, który od lat zajmuje się nauczaniem historii, prowadzi korepetycje. Omówił dla nas swój system i sposób nauczania historii. Jest on bardzo skuteczny i w szybki sposób pomaga uczniom poznać ten przedmiot. Bogaczyk opowiedział o technice uczenia dzieci w gimnazjum i liceum historii. To dobry sposób, o czym świadczą sukcesy maturalne uczniów Wojciecha Bogaczyka. Dzięki niemu mamy pojęcie, jak powinno wyglądać nauczanie historii w szkole.
- Jak będzie się rozwijać Państwa sprzeciw? Już wiadomo, jaką formę przybierze protest związany z edukacją?
Na razie dyskutujemy o tym, rozmawiamy, jak instytucjonalnie zorganizować ruch, który budzi się wokół tej sprawy. Wciąż rozmawiamy o tym, jaką formę powinny przybrać nasze działania. Jak zagospodarować popierających nas ludzi, by nacisk na MEN był skuteczny i zinstytucjonalizowany. Chcemy, żeby nasze dzieci miały dobrą edukację. Chcemy zorganizować ludzi, którzy są zatroskani o polską edukację i przyszłość naszego narodu i państwa.
- W mediach pojawiały się określenia o sztafecie strajków głodowych. Kiedy Panowie przekażecie „pałeczkę”?
We wtorek po Świętach Wielkiej Nocy rusza następna ekipa głodujących. Chcemy, by nacisk na MEN nie słabł i był wciąż obecny. My natomiast zajmiemy się organizacją ruchu sprzeciwu wobec zmian w edukacji oraz będziemy pracować nad propozycjami programowymi.
- Jakie skutki ma dla Panów decyzja o udziale w głodówce? To załamanie się dotychczasowego życia
Oczywiście. Każdy z nas jest bardzo aktywnym człowiekiem na co dzień. Jesteśmy zaangażowani zawodowo, mamy rodziny itp. Udział w strajku jest więc dla nas przemeblowaniem całego życia. Musieliśmy sobie zorganizować życie, by móc się poświęcić strajkowi. My poza Mszą nie wychodzimy właściwie nigdzie. To zupełna katastrofa dla naszego zaangażowania w sprawy zawodowe oraz życie rodzinne. Nasze dzieci, żony musiały również przystosować się do nowych warunków. Jest wśród nas ojciec czwórki dzieci. Obecnie jego udział w życiu rodzinnym jest wykluczony. To oznacza, że obowiązki rodzinne spadły na barki jego żony. Jej należą się wielkie podziękowania za poświęcenie. Po trzecie, my obecnie mimo głodówki prowadzimy bardzo intensywne życie. Liczba kontaktów, jakie obecnie mamy, jest bardzo wysoka. Co chwilę ktoś przychodzi do nas porozmawiać, organizujemy wiele wykładów czy wystąpień. Rozmawiamy, słuchamy rad i propozycji, udzielamy wywiadów. To jest nowe doświadczenie, a kontakty są bardzo intensywne. Cały dzień jesteśmy na nogach i pracujemy.
- Mimo trudności nie żałuje Pan, że się zdecydował na głodówkę?
Nie, zupełnie. W pewnym momencie wprawdzie, zastanawiałem się, czy nie warto szukać innych dróg. Jednak obecnie zupełnie nie żałuję tego kroku. W czasie tego protestu dokładnie przeczytałem dokumenty i propozycje programowe MEN dot. nauczania historii. To motywuje mnie dodatkowo do protestu i utwierdza mnie w przekonaniu, że trzeba walczyć o zmianę decyzji resortu edukacji. Nie rozumiem, jak można bronić tego typu rozwiązań. Jednak eksperci MEN, łącznie z jakimś panem od filozofii, bronią tych zapisów. Zarzucają nam nieumiejętność czytania. Gdybyśmy kończyli szkołę, jaką tworzy MEN, być może mielibyśmy z tym problemy. Jednak kończyliśmy dobre szkoły, przeżyliśmy lata 80., uczyliśmy się w podziemiu. Mamy pojęcie, czym jest historia. Nie zgadzamy się w związku z tym na propozycje resortu. Protest utwierdził mnie w przekonaniu, że głodówka jest bardzo potrzebna. Teraz trzeba budować ruch. To jest nasza odpowiedzialność przez pokoleniami przodków, którzy walczyli o Polskę wolną i niepodległą, oraz odpowiedzialność przed Polakami, którzy będą się rodzić za lat 50. Chcemy, by opuszczali oni szkoły mądrzy, dojrzali, z moralnym kręgosłupem, żeby byli patriotami. Wolność nie jest dana nam raz na zawsze. Być może kiedyś znów będziemy musieli jej bronić. Przy braku świadomości narodowej i tożsamości być może potomkowie nasi zadowolą się rolą konsumentów, nie podejmując walki o wolność. Dla Polski warto żyć, ale jak trzeba warto również dla niej umrzeć.
Rozmawiał KL
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/129995-nasz-wywiad-borowski-wolnosc-nie-jest-dana-raz-na-zawsze-chcemy-by-nasi-potomkowie-byli-patriotami
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.