To w jaki sposób wprowadza się „reformę” emerytalną pokazuje, że sytuacja finansowa Polski jest tragiczna. W innej sytuacji ta ekipa nie pozwoliłaby sobie, mimo wszystko, na zlekceważenie 2 milionów podpisów pod wnioskiem o referendum ws. podwyższenia wieku emerytalnego. Manipulowaliby opinią publiczną do końca. Udawaliby rozmowy z różnymi środowiskami, wysłaliby pewnie jak zwykle na konsultacje społeczne Michała Boniego, który by zagadał i zanudził wszystkich na śmierć i zrobiliby i tak swoje. A tu jednak od razu walnęli, że wiek emerytalny trzeba podnosić. I zabrali się za robotę. I mając nóż finansowego krachu państwa na gardle udają, że są troskliwą i stanowczą ekipą. To taki pozór dla tej części Polaków wśród której ta ekipa ma jeszcze jakieś poparcie i która daje się nabierać na różnego rodzaju zabiegi propagandowe.
Dyskusja jaka przed głosowaniem nad wnioskiem Solidarności odbyła się w Sejmie nie miała nic wspólnego z jakąkolwiek merytoryczną dyskusją, a głupia mina Waldemara Pawlaka, który siedział w ławach sejmowych najlepiej odzwierciedlała chyba stan państwa. Tu już nikt po prostu nad tą rozpierduchą nie panuje. Warto odnotować jedną z ostatnich informacji - która przemknęła niezauważona jak wiele nudnych informacji o stanie państwa - że mimo wzrostu gospodarczego, cały czas rośnie dług publiczny! Mimo wzrostu gospodarczego i… kreatywnej księgowości ministra Rostowskiego, co warto dodać.
Prowizoryczne „reformy” tylko na chwilę przedłużą agonię tego systemu. Dwa dodatkowe lata dodane przez ten rząd do wieku emerytalnego oczywiście nie zapewnią większej emerytury, jak nam kłamią niektórzy politycy i dziennikarze. Przecież już sam wicepremier Pawlak powiedział wprost do mikrofonu w jaki sposób możemy liczyć na nasze emerytury.
Te dwa lata zapewnią więc co najwyżej skrócenie średniej wieku życia wśród ludzi, którzy całe życie pracują fizycznie. Zresztą, sympatyczny aktor Jan Kobuszewski niedawno mówił, że ma przepracowane 50 lat, a ZUS wyliczył mu emeryturę na poziomie 1200 zł miesięcznie. I to jest odpowiedź na to, że jeżeli będziemy dłużej pracować to będziemy mieć wyższe emerytury. No więc pan Jan Kobuszewski pracuje dalej, żeby jakoś godziwie żyć, a że pracuje to emerytury nie pobiera. Czyli nie dostaje należnych mu pieniędzy! Państwo więc okrada ludzi ze spokojnej starości (zmuszając ich do pracy), ale również z ich pieniędzy. I nic się nie zmieni za lat 5, 10 i 15. Kto mówi inaczej jest po prostu kłamcą.
Ten system oparty na kłamstwie właśnie bankrutuje i kończy się na naszych oczach. Tak jak kończy się mit Unii, która miała być organizmem odpornym na światowe kryzysy. Tak nas zapewniano przed przystąpieniem do Unii. Kto chce pamiętać te zapewnienia, te obietnice ten pamięta. Ja pamiętam. Szykujmy się więc na to, że walka polityczna będzie się jeszcze bardziej zaostrzała, a przeciwnicy rozpadu tego systemu będą wysuwali w jego obronie najbardziej głupie i absurdalne argumenty. Nie da się bowiem racjonalnie bronić systemu od początku opartego na kłamstwie. Nowe kłamstwa już na niewiele się zdadzą.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/129835-stoimy-na-skraju-bankructwa-w-innej-sytuacji-ta-ekipa-nie-pozwolilaby-sobie-na-zlekcewazenie-2-milionow-podpisow
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.