- wPolityce.pl, Stefczyk.info: W Parlamencie Europejskim odbyło się dziś wysłuchanie publiczne ws. katastrofy smoleńskiej. Czego Pan oczekuje od rządu Polski w sprawie tragedii z 10 kwietnia?

Jak Olszewski: Przede wszystkim oczekuję działań związanych z raportem Millera. Ten dokument jest oficjalnym stanowiskiem polskiego rządu. Obecnie wiemy już, że zasadnicze elementy tego raportu są, mówiąc oględnie, nieaktualne. Oczekiwałbym więc, że rząd odniesie się do tych niezgodności. Sądzę, że tego oczekuje znacznie więcej osób. Należy nam się w tej sprawie jakieś wyjaśnienie.

- Wysłuchania publiczne w PE są jednym z najmocniejszych akcentów w opinii międzynarodowej, które mówią o innej wersji katastrofy niż ta, którą ogłosił MAK

Skandalem jest, że dziś jedynym dokumentem w obiegu międzynarodowym jest rosyjski raport MAK. Doskonale wiemy, że jest to dokument propagandy antypolskiej. On nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Należałoby oczekiwać, że rząd polski podejmie jakąś akcję w tej sprawie, że będzie walczył z tymi tezami. Jednak takiej aktywności dziś nie widać. Dziś zadania te przejmują parlamentarzyści czy przedstawiciele różnych kręgów opiniotwórczych. Chwała im za to, jednak to za mało. Oczywiste, że w tej sprawie musi zacząć działać rząd.

- Co może stać za brakiem aktywności polskich władz w tej sprawie?

Tego nie wiem. Wiem jednak, że to jest rażące, bijące w oczy, a wręcz skandaliczne zaniedbanie rządu.

- Jarosław Kaczyński apelował o dążenie do prawdy o przyczynach tragedii bez względu na to, jaka ona będzie. Dlaczego trzeba tę sprawę wyjaśnić?

Trzeba po prostu ustalić prawdę o tej katastrofie. W tej chwili nie mamy miarodajnej oceny przyczyn tego wypadku lotniczego, jeśli można go nazwać wypadkiem. Hipotezy idące w innym kierunku są w tym momencie uprawnione. Nie można wykluczyć żadnej z hipotez. Zdaje się, że prokuratura również nie wyklucza żadnej z możliwości. Katastrofa smoleńska jest wydarzeniem bezprecedensowym w historii Polski oraz w historii Europy. Zginął prezydent RP, zginęła znaczna część elity politycznej. I to, w jakich okolicznościach. To sprawia, że zachowanie w tej sprawie kompletnego milczenia, udawanie, że nic takiego nie było, a nawet jeśli to nas to nie obchodzi jest nawet nie warte oceny. Takie stanowisko jest kuriozalne.

- Jak Pan ocenia wysłuchanie publiczne w PE? Czy ono może wymusić na rządzie, by zaczął kampanię informacyjną o Smoleńsku?

Takie wysłuchania są z polskiego punktu widzenia bardzo pożyteczne. Dzięki nim część opinii międzynarodowej można wyprowadzić z błędu, którego podstawą jest oficjalny raport MAK. On został nagłośniony przez wszystkie agencje światowe. W mentalności zwykłego obrońcy mediów rosyjski dokument jest utrwalonym stanem rzeczy, obiektywną oceną przyczyn katastrofy.

- W Brukseli jeden z profesorów przytoczył ekspertyzę australijskich badaczy, którzy stwierdzili, że na pokładzie Tupolewa miały miejsce dwa wybuchy. Dziś w Polsce tego typu wiadomości są rzadkością

W mediach nie spotyka się również specjalnie często ustaleń oficjalnego śledztwa, np. wyników ekspertyzy krakowskiego instytutu na temat stenogramów z kokpitu. One pokazują, że przyjęte przez MAK i komisję Millera podstawy nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Do ustaleń instytutu również nikt się nie odniósł oficjalnie.

- Wiele osób wskazuje, że prokuratura nie przykłada się do weryfikacji hipotezy o zamachu w Smoleńsku. Czy wyniki ekspertyz, o którym mówiono dziś w PE, mogą to zmienić?

Nie znam szczegółów działań prokuratury. Z tego, co do mnie dociera z mediów czy od pełnomocników stron, rzeczywiście działania śledczych w tej sprawie budzą sporo zastrzeżeń. Jeśli jednak są tego rodzaju ekspertyzy, przygotowane przez poważnych naukowców, choćby z zagranicy, muszą zostać zweryfikowane. Tym się trzeba zająć i sprawdzić hipotezę o zamachu.

Rozmawiał saż
Z przyczyn technicznych rozmowa nie została autoryzowana