Rick Santorum wygrał w Luizjanie, zdobywając prawie dwa razy więcej głosów niż Mitt Romney. Nie zmienia to jednak głównej dynamiki wyścigu o nominację Partii Republikańskiej: prowadzi zdecydowanie Romney i każdy dzień przybliża go do upragnionego celu.
Santorum po raz kolejny udowodnił, że jest „królem Południa”. Po wcześniejszych wygranych w kilku stanach regionu (Mississippi, Alabama, Tennessee), wygrana w Luizjanie była spodziewana. Ale wyszedł nokaut: Santorum 49 proc., Romney 27 proc. Jednak ze względu na skomplikowane zasady, zwycięzca zdobył 10 delegatów a Romney 5. Pozostałych 28 delegatów na konwencję zostanie wyłonionych w kwietniu.
Chciałbym podziękować za tak jasny i mocny przekaz. Widać, że nie wierzycie tym wszystkim, którzy mówią że wyścig po nominację już się zakończył
– powiedział Santorum, dziękując wyborcom z Luizjany.
Co znamienne dziękował ze stanu Wisconsin, gdzie odbędą się kolejne ważne prawybory – 3 kwietnia. Santorum liczy że w tym stanie, gdzie mieszka wielu wyborców o pochodzeniu robotniczym, ma dużą szansę na zwycięstwo z liderem wyścigu, Romneyem. Ale liczby są nieubłagane: Romney dysponuje lepszą infrastrukturą wyborczą oraz na niecałe dwa tygodnie przed głosowaniem przebija w wydatkach na reklamy telewizyjne i radiowe nawet 50-1.
Choć prawybory toczą się dalej, to od wtorkowej wygranej Romneya w Illinois, większość obserwatorów jest zgodna: Mitt Romney będzie nominatem Partii Republikańskiej. Pozostali kandydaci nie tylko nie mają szans na nominację, ale nawet dość iluzoryczne na powstrzymanie marszu lidera po wymarzone poparcie 1.144 delegatów przed partyjną konwencję w sierpniu. Już po doliczeniu tych z Luizjany, liczby zdobytych delegatów wyglądają następująco (według agencji Associated Press: Romney 568, Santorum 273, Gingrich 135, Paul 50). Jeśli Santorum przegra w Wisconsin, ostatnim miejscem gdzie ma jakieś widoki na zwycięstwo będzie rodzinna Pennsylvania (24 kwietnia). Kolejne stany gdzie odbędą się prawybory wyglądają na bardziej przyjazne terytorium dla Romneya.
Na Obamę: tania benzyna i Obamacare
Ale rysująca się hegemonia Romneya wcale nie czyni mniej interesującym sezonu wyborczego. W ostatnim czasie dzięki naciskowi dwóch jego rywali, zaczęły się przebijać dwie „narracje”, które mogą przynieść zwycięstwo w listopadowym starciu kandydata Republikanów z prezydentem Barackiem Obamą. Jedne to stale rosnące ceny benzyny, zbliżające się do 5 dolarów za galon (stale poruszane przez Newta Gingricha z jego propozycją „benzyna po 2,50 za galon”).
Druga to „wolność jednostki” zagrożona przez regulacje zawarte w ustawie reformującą opiekę zdrowotną – zwanej popularnie Obamacare (nacisk kładzie na to Santorum). Chodzi o tzw. indivdual mandate czyli po prostu obowiązek wykupienia ubezpieczenia pod sankcją kary finansowej. Dla konserwatystów i większości Amerykanów (wg ostatnich sondaży 67 proc na „nie”) to znaczące przekroczenie kompetencji rządu federalnego na szkodę władztwa stanowego.
Temat Obamacare tak szybko nie ucieknie, bo już w poniedziałek – prawie dokładnie w drugą rocznicę uchwalenia ustawy - przesłuchania w tej sprawie rozpocznie Sąd Najwyższy USA. Dziewięciu sędziów musi rozstrzygnąć (nastąpi to prawdopodobnie dopiero około czerwca) czy „indidual mandate” nie narusza Konstytucji, poprzez uzurpację władzy przez Kongres. Krytycy Obamacare przekonują, że zgodnie z konstytucyjnymi zapisami, Kongres nie ma prawa narzucać obywatelowi obowiązku zakupu danej usługi. Dodatkowy argument: ustawa narusza konstytucyjne prawa poszczególnych stanów do własnej regulacji obrotem usług i towarów.
Konserwatyści straszą, że jeśli Sąd Najwyższy nie obali zapisów Obamacare, Kongres uzyska prawną możliwość regulacji niemal każdej sfery życia obywatela. USA staną się tak scentralizowane jak Francja, stany zostaną „agencjami rządu federalnego” a obywatele stracą wolność – tak w skrócie wygląda argument konserwatystów. Obama i Demokraci kontrargumentują, że wszyscy obywatele USA powinni być objęci ubezpieczeniem zdrowotnym tak, jak to się ma miejsce choćby w Europie.
Paweł Burdzy z Chicago
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/129295-rick-nokautuje-ale-mitt-stoi-i-wygrywa-romney-ma-juz-poparcie-568-delegatow-santorum-273
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.