Ostry spór o książkę - wywiad rzekę Terlikowskiego z ks. Isakowiczem. Mocny tekst Ewy K. Czaczkowskiej w "Rz", w odpowiedzi list otwarty

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

Nie milkną kontrowersje wokół "Chodzi mi tylko o prawdę" - wywiadu rzeki jaki z księdzem Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim przeprowadził red. Tomasz Terlikowski. Wybuchły one zwłaszcza po tym jak, w zwulgaryzowanej formie, pewne wątki dotyczące rzekomej wielkiej skali homoseksualizmu wśród księży podjęły media liberalne, jednoznacznie wrogie Kościołowi. Na dodatek zachwyt wywiadem wyraziła skrajnie lewicowa "Krytyka Polityczna".

Dziś na łamach "Rzeczpospolitej" głos w tej sprawie zabrała red. Ewa K. Czaczkowska. Zaapelowała by ks. Isakowicz-Zaleski "publicznie podał nazwę kurii, w której, jak mówi, od biskupa po kamerdynera rządzą homoseksualiści". Czaczkowska stwierdza:


Muszę pogratulować ks. Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu i Tomaszowi Terlikowskiemu. Dzięki ich najnowszej książce do zestawu epitetów pod adresem Kościoła – pazerny, bogaty i chciwy – serwowanych nieustannie przez liberalne media doszedł nowy: lawendowy. Nie wiem, czy o taki efekt autorom chodziło, ale taki właśnie osiągnęli.

(...)

Ks. Zaleski przeczy jednak sobie, gdy chodzi o osobiste obserwacje. Raz mówi, że osobiście nie spotkał się z rażącymi sytuacjami homoseksualizmu, by trzy kartki dalej stwierdzić, że zna przypadki długotrwałych romansów między księżmi. No i najważniejszy zarzut: „Znam nawet przypadek jednej z kurii, w której od biskupa po kamerdynera pracują wyłącznie osoby o takiej skłonności".

Ewa Czaczkowska zapytała ks. Isakowicza-Zaleskiego co zrobił z tą wiedzą, zanim ogłosił w książce?

Czy poszedł do owej kurii, do tego biskupa i powiedział mu w cztery oczy, że jego homoseksualizm to grzech i zgorszenie? A jeśli biskup go zignorował, to czy poszedł z tą wiedzą do nuncjusza abp. Celestino Migliore? Napisał do Benedykta XVI?

Dalej wskazuje przypadki skutecznego załatwienia trudnych, związanych ze zgorszeniem spraw w Kościele bez narażenia jego autorytetu na szyderstwa mediów lewicowych.


Ale znam też inne sytuacje – gdy dzięki wewnątrzkościelnym działaniom duchownych i świeckich udało się usunąć ze stanowiska jednego z księży czynnych homoseksualistów (fakt, nie ze stanu duchownego), podobnie jak innego, w tym wypadku heteroseksualistę niosącego publiczne zgorszenie, z ważnego kościelnego stanowiska.

Takich sytuacji jest na pewno więcej, jak i przeciwnych – walenia głową w mur. (...) Mogę więc zrozumieć, że ks. Zaleski wybrał inną metodę. Ale jeżeli ma wyjść z tego dobro, oczekuję, że publicznie poda nazwę kurii diecezjalnej, w której – jak to określił – od biskupa po kamerdynera rządzą homoseksualiści. Chcę, aby biskup, który jest homoseksualistą i takich dobiera sobie współpracowników, został natychmiast usunięty. Aby zajęli się tą sprawą nuncjusz i Stolica Apostolska.

W przeciwnym wypadku, podkreśla autorka tekstu, odium tego oskarżenia pada na cały Kościół, o homoseksualizm podejrzani są wszyscy biskupi diecezjalni i pracownicy wszystkich 44 kurii diecezjalnych.

Czaczkowska stwierdza, że bardzo zaskakuje język tego wywiadu rzeki. Obaj panowie, w jej ocenie,  rozmawiają o Kościele nie jako bliskiej im rzeczywistości wewnętrznej, ale instytucji oglądanej z zewnątrz.

 

Na tekst na odpowiedział listem otwartym ksiądz Isakowicz-Zaleski:

 

Szanowna Pani Redaktor!

W najnowszym wydaniu "Rzeczpospolitej" bardzo surowo skrytykowała Pani wywiad, który przeprowadził ze mną red. Tomasz Terlikowski, a zwłaszcza te fragmenty które dotyczą lobby homoseksualnego w polskim Kościele. W związku z tym mam do Pani następująca pytania.



1) Czy naprawdę Pani wierzy, że zwykły ksiądz może napisać do nuncjusza papieskiego lub do samego papieża, że jego biskup jest homoseksualistą lub że tuszuje ekscesy homoseksualne w swojej diecezji?

Próbowałem tej drogi w 2005 i 2006 r., pisząc w sprawie lustracji i akt IPN m.in. do ks. kardynała Stanisława Dziwisza i przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, ks. arcybiskupa Józefa Michalika, a także rozmawiając w cztery oczy z kilkoma innymi biskupami, w tym z moim współbratem z czasów seminaryjnych, ks. biskupem Józefem  Guzdkiem, dzisiejszym biskupem polowym. Skutek był taki, że zostałem publicznie wdeptany w ziemię i tylko opieka św. Brata Alberta oraz pomoc wielu ludzi Dobrej Woli uratowała mnie od odejścia z kapłaństwa.



2) Czy sprawa abp. Juliusza Paetza nie jest najlepszym przykładem na to, że lobby homoseksualne ma duże wpływy? Nie  dość, że ówczesny nuncjusz papieski abp. Józef Kowalczyk, a obecny Prymas Polski (skądinąd serdeczny przyjaciel b. arcybiskupa poznańskiego z czasów watykańskich),  tuszował sprawę, to do dziś władze kościelne nie wyjaśniły wiernym archidiecezji poznańskiej, czy doszło do molestowania kleryków, czy też nie. Co więcej, abp. Paetz nadal uczestniczy w różnych uroczystościach kościelnych, w tym w Gdańsku (pisywałem o tym w "Gazecie Polskiej") czy w procesji ku czci św. Stanisława z Wawelu na Skałkę w Krakowie, a nawet w powitaniu Benedykta XVI w czasie pielgrzymki papieskiej. Przepełnieniem czary goryczy dla tych, którzy wierzyli, że nuncjatura papieska w Warszawie i Rada Stała Episkopatu są w stanie cokolwiek zdziałać w tej sprawie, stała się obecność wspomnianego hierarchy na ostatnich obradach Episkopatu, które poświęcone były - uwaga! - pedofilii.



3) Czy zna Pani działania księży i świeckich, którzy już od 1998 r. interweniowali w Watykanie w obronie chłopców i kleryków molestowanych przez o. Marciala Maciela Degollado, założyciela Legionistów Chrystusa. Z nadzieją na wsparcie pisali oni także do ks. biskupa Stanisława Dziwisza, ówczesnego sekretarza papieskiego. Jeden z tych listów, wysłany z Meksyku w dniu 5 listopada 2002 r. jest zamieszczony na stronie.


Pomimo tych apeli i błagań nie tylko, że nie wyjaśniono sprawy krzywdzenia niewinnych, ale co gorsze, duchowny dopuszczający się molestowania otrzymał w 2004 r. specjalne wyróżnienie papieskie z okazji 60-lecia świeceń kapłańskich.  Bł. Jan Paweł II z pewnością o tym wszystkim nie wiedział, bo prawdopodobnie zabrakło kolejnej Wandy Półtawskiej, która sforsowałaby odgradzający go mur.



Pani Redaktor! Będzie Pani w Wielką Środę w sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie-Łagiewnikach, aby promować swoją nową książkę o św. Faustynie. Jest to idealny czas i miejsce, aby zapytać o wszystkie te sprawy metropolitę krakowskiego.

Przy okazji zapewniam, że stawię się przed komisją kościelną, o ile ona w ogóle powstanie i o ile nie będzie taką fikcją jaką była krakowska komisja "Pamięć i Troska".  Może mi Pani zarzucać różne rzeczy, ale nie brak odwagi.


Szczęść Boże!

ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

 

Jak widać, to tak naprawdę spór o to czy trudne sprawy w Kościele można rozwiązać bez uciekania się do krytyki medialnej, zwłaszcza z udziałem mediów wrogich Kościołowi?

 

Opr. gim

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...