Jestem poruszony protestem głodowym pięciu dawnych działaczy Solidarności na krakowskich Dębnikach. Ci ludzie głodują nie w obronie swojego poziomu życia i swoich interesów. Oni wiedzą, rozumieją i czują, że sprawa obecności historii w szkołach jest sprawą nas wszystkich: starszych i młodszych pokoleń. Że decyzje w tej sprawie nie są kwestią technokratycznych wyborów, ale być albo nie być wspólnoty. Tym samym rzeczywiście wskrzeszają ducha dawnej „Solidarności”, kiedy nie obowiązywało jeszcze bałamutne hasło: „Gospodarka, głupcze”.

Naturalnie można z łatwością przewidzieć, co będzie dalej. Historycy na najwyższych stanowiskach: Bronisław Komorowski i Donald Tusk potraktują protest jako zjawisko niewarte uwagi. Może go nawet przeoczą. Co innego jeszcze, gdyby głodówkę podjęło pięciu czołowych profesorów znanych polskich uczelni. Ale o tym możemy tylko pomarzyć. Z kilkoma chlubnymi wyjątkami profesura zignorowała całą tę kontrowersję, choć w mediach tliła się ona od kilku lat.

Dziś odpowiednie zmiany programowe przeszły już przez całe gimnazjum. Od września pierwsza klasa liceum będzie się uczyła według nowego programu przedstawianego jako wyraz postępu i nowoczesności.

Jeśli ktoś jednak zdoła zagadnąć premiera o ten protest, ten z trudem przypomni sobie problem i zapewne odeśle do minister edukacji. Czyli do skądinąd unikającej jak ognia dziennikarzy i wszelkich społecznych partnerów Krystyny Szumilas. A ona z kolei zapewni nas, że historia wcale nie została z polskich szkół wyrugowana. Bo przecież w drugiej i trzeciej klasie liceum jest przedmiot humanistyczny "Historia i społeczeństwo".

Tyle, że przypomnijmy, choć robimy to do znudzenia:  ten przedmiot to zbiór postmodernistycznych czytanek. Tematy ważne dla obywatelskiej i patriotycznej inicjacji kończy polski uczeń bardzo wcześnie – w wieku lat 17, a w przyszłości – po przesunięciu o rok wieku maturzystów – w wieku lat 16. Zdawałoby się, że edukacyjny postęp powinien wydłużyć czas ogólnej edukacji służącej rozwojowi młodego Polaka jako człowieka i obywatela. A jest dokładnie odwrotnie.

Na tym portalu nie umiemy się z tym pogodzić. Ale to ci ludzie z Krakowa postawili na szali swoje dobre samopoczucie, a nawet zdrowie. Wypada pochylić głowy.