Jestem entuzjastą słów pierwszej odsłony deklaracji premiera, że likwidacja dotacji kościelnej jest jednym z zabiegów ustalania „elementarnej sprawiedliwości”. Nie ma powodu, aby kościoły utrzymywali ci, którzy odrzucili w swoim życiu Boga. Zatem trzeba ustalić podatkowy procent i poprosić wiernych, aby go przeznaczyli na Kościół. Jest jednocześnie dla mnie jasne, że szkoły prowadzone przez Kościół będą, jak wszystkie szkoły niepubliczne, dofinansowywane z budżetu w ramach dotacji celowej, a ciężarem utrzymania zabytków (mających pecha, że są sakralne) całkowicie zajmie się Państwo. Zwłaszcza tymi klasy „0”. Już ten czy inny proboszcz nie musi zbierać funduszy na wymianę dachówki na świątyni, bo zrobi to za niego państwo i konserwator zabytków. Proboszcz tylko zgłosi.
I oczywiście, co zapewne niebawem premier zapowie w drugiej odsłonie swoich „sprawiedliwościowych” wynurzeń, partie polityczne już nie będą po wyborach otrzymywać żadnych pieniędzy bo utrzymają je ich fani, a nie ogół podatników. Tak jak wierni utrzymają swój Kościół.
Palikot nie chce utrzymywać Kościoła, nie będzie płacił. Ja nie chcę utrzymywać ani ruchu ani bezruchu gorzelanego i też nie życzę sobie, aby mi te pieniądze odbierano. Jeśli będę chciał to jakiś odsetek podatku przeznaczę na inną partię.
Proste? Proste. No to do mikrofonu panie premierze! Czekamy na ciąg dalszy zabiegów o „społeczną sprawiedliwość”.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/128911-prof-aleksander-nalaskowski-ma-byc-sprawiedliwie-no-to-do-mikrofonu-panie-premierze
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.