Nierówne traktowanie kobiet w stosunku do mężczyzn jest taką oczywistością w świadomości społecznej, że niezwykle rzadko podejmuje się z nią dyskusję. Informacje w mediach związane z niedawnym Dniem Kobiet i ich sytuacją, umacniały tą świadomość.

Zgodnie z tym schematem kobiety zarabiają mniej, choć są lepiej wykształcone, jest ich mniej na kierowniczych stanowiskach, pracują na dwóch etatach (praca zawodowa oraz w domu). To wobec nich stosowana jest przemoc w rodzinie i uderza brak polityki prorodzinnej.

Niektóre z tych tez, jak ta o lepszym wykształceniu kobiet jest zgodna z faktami, ale wiele z nich, w kontekście faktów, budzi wątpliwości. Są też obszary dyskryminacji mężczyzn, o których się nie mówi.

 

Kobieta pracuje na dwóch etatach zawodowym i domowym.

Zapewne ma to miejsce bardzo często i połączenie tych ról nie jest łatwe. Sugerowanie jednak, że mężczyźni zupełnie nie angażują się z zajęcia domowe i wychowanie dzieci to po prostu nieprawda. Pewnie zakres jest mniejszy niż kobiet, ale znaczny procent mężczyzn, przejętych partnerskim modelem związku, angażuje się w prace domowe i wychowanie swoich dzieci. Częściej niż kiedyś widzimy meżczyzn z dziećmi na podwórkach, przy narodzinach swojego dziecka, popychających wózek czy robiących zakupy – nie bagatelizujmy tego.

Jednym z powodów, dla którego zaangażowanie mężczyzn w zadania domowe jest mniejsze niż kobiet jest to, że pracują oni zawodowo dłużej niż kobiety. Kobiety częściej pracują w niepełnym wymiarze czasu pracy.  Nadto jak podaje GUS np. w IV kwartale 2010 roku przeciętny tygodniowy czas pracy kobiet wynosił 36,7 godzin gdy mężczyzn 41,5.

 

Czy niższe płace kobiet to dyskryminacja?

Mężczyźni zarabiają więcej, ale globalne porównywanie ich dochodów z dochodami kobiet do niczego nie prowadzi. Z dyskryminacją mielibyśmy do czynienia wówczas, gdyby za taka samą pracę mężczyźni otrzymywali wyższą płacę. Zapewne takie sytuacje mają miejsce w niektórych obszarach i trzeba temu przeciwdziałać, ale np. w administracji państwowej, szkolnictwie, sądownictwie, płace są uzależnione od stażu pracy i jasno określonych warunków, takich samych dla obu płci.

Trzeba pamiętać, że mężczyźni pracują w zawodach szczególnie ciężkich i niebezpiecznych, np. związanych z przemysłem wydobywczym, transportem, budownictwem, w których z tego właśnie powodu płace są wyższe niż w innych. Wiąże się z nimi duża wypadkowość, która dotyka znacznie częściej mężczyzn niż kobiet. Konsekwencją wykonywania takich zawodów są choroby zawodowe i ogólne osłabienie zdrowia. Z danych GUS wynika, że w Polsce ma miejsce nadumieralność mężczyzn, a skala tego zjawiska jest u nas znacznie wyższa niż w wielu innych krajach. Zjawisko to jest obserwowane we wszystkich grupach wiekowych. Na przykład  w 2010 r. wieku pełnej aktywności zawodowej, tj. 45 lat nie dożyło 5,8 % mężczyzn i 2,2% kobiet, natomiast wieku 75 lat –  50,5 % mężczyzn i 25% kobiet. Współczynnik zgonów np.: z powodu chorób krążenia wśród mężczyzn w wieku poniżej 45 lat jest trzykrotnie wyższy niż wśród kobiet w tym wieku.

 

Konsultacje w sprawie wieku emerytalnego

Dyskusja nad wiekiem emerytalnym kobiet i mężczyzn ujawnia szczególne podejście do kobiet. Mówi o tym wprost premier, lider opozycji czy propozycja PSL. Jakoś niespecjalnie podkreśla się kwestię podwyższania wieku emerytalnego mężczyzn w kontekście ich krótszego od kobiet o 8 lat życia i nadumieralności. Od razu wyjaśniam, że nie optuję za wiekiem emerytalnym na poziomie 67 lat, - jest on za wysoki dla kobiet i mężczyzn, wskazuję na dyskusję, w której nierówno traktuje się obie płcie.

Dzisiaj kobiety bardzo często przechodzą na emeryturę (w wieku 60 lat), a następnie kontynuują pracę zawodową. Uzyskują dzięki temu dochody z dwóch źródeł. Mężczyźni są takiej możliwości pozbawieni chyba, że po osiągnięciu 65 lat.

Warto pamiętać, że w Polsce mężczyźni pracują dłużej, zarabiają więcej i dlatego to oni wypracowują w większym stopniu środki na ochronę zdrowia oraz fundusz ubezpieczeń społecznych.

Nie należy absolutyzować zasady równego traktowania kobiet i mężczyzn. Niektóre zróżnicowania należy uszanować i rozwijać. Dotyczą one np. rozwiązań chroniących kobiety w ciąży czy wychowujące dzieci.

Tak naprawdę Polki i Polacy pracują ciężko zawodowo. Nie warto ich antagonizować i marginalizować roli mężczyzn poprzez uleganie feministycznym hasłom jak to im się znakomicie powodzi kosztem kobiet i nie dostrzegać stanu ich zdrowia, problemu nadumieralności, krótszego życia, częstszego ulegania wypadkom czy negować zaangażowanie w życie rodzinne.