Rokita w "Uważam Rze": System Tuska to kiwanie i lizusostwo. "Jego konferencje prasowe to pogwarki tatusia z psotnymi dzieci"

Fot. wPolityce.pl
Fot. wPolityce.pl

W tygodniku "Uważam Rze" rozmowa z Janem Rokitą, który po długim okresie milczenia na temat spraw krajowych powraca z wyrazistym komentarzem. Mówi o wszystkich ważnych postaciach sceny politycznej, ale oczywiście najwięcej miejsca, jak to się dzieje w normalnych mediach, poświęcone jest obozowi władzy.

Rokita ocenia, że Tusk stworzył w Polsce specyficzny system panowania, a nie rządzenia:

 

Po pierwsze,  system Tuska  rozumie władzę  jako panowanie nad ludźmi, a nie rządzenie instytucjami. W związku z tym następuje obniżka jakości zarządzania sferą publiczną, a zarazem niespotykana wcześniej dominacja intrygi personalnej w życiu politycznym. Po drugie, w systemie Tuska władza nie stawia otwarcie czoła wyzwaniom i  problemom;  raczej chce wyjść z opałów sprytem, chytrością, cwaniactwem. Wbrew deklaracji ideowej PO ta formacja  daleko bardziej ceni dziś spryt niż honor.  Stąd tak częste próby przeczekania kłopotów czy  wykiwania różnych grup społecznych.

(...) W systemie Tuska pierwszym celem i obowiązkiem lidera jest eliminacja  potencjalnej konkurencji wewnętrznej, likwidowanie realnych lub urojonych kandydatów do przywództwa. Energia przywództwa państwowego   jest w stopniu niespotykanym w innych państwach demokratycznych zużywana na niszczenie ludzi, oczywiście tych bardziej utalentowanych, bardziej samodzielnych.

Jaki skutek dają te trzy wymienione przez pana cechy?

W efekcie mamy  po pierwsze - absolutną dominację lidera i  rozległy neofeudalny system politycznego wasalstwa i lizusostwa. Po drugie – dobór ludzi do władz państwa  (tak samo zresztą jak do gremiów partyjnych) wynika  głównie z  planów rozstawiania własnych wasali i klientów  bądź neutralizacji lub  pozbawiania zwolenników wyimaginowanych najczęściej wrogów wewnętrznych (nominacje Gowina, Kopacz, Nowaka, Grupińskiego są tylko przykładami). To rzecz jasna   osłabia jakość  rządzenia. Jeśli do tak skonstruowanej władzy dołożyć obojętność szefa rządu na problemy instytucjonalne państwa –  budowanie i reformowanie struktur państwowych , unowocześnianie administracji i jej procedur, naprawę jakości prawa etc, a to są kwestie, których Tusk nie tylko nie rozumie, ale rozumieć nie chce – to efektem musi być inercja, albo nawet entropia, rozkład struktur państwa.

 

Zdaniem byłego współlidera Platformy Obywatelskiej, ten system ma jednak swoje granice. I Tusk do tej granicy dochodzi, pomimo iż media nie pełnią wobec niego normalnej funkcji kontrolnej:

 

Nie wiem czy panowie zwrócili uwagę, ale premier Tusk niemal nie wygłasza przemówień. Dlaczego? Bo przemówienie wymusza zdeklarowanie jakiegoś poglądu, wiążącej oceny rzeczywistości,  zaprezentowania aksjologii, którą się w danej sprawie wyznaje. To jest to wszystko, czego system Tuska nie lubi, ba, obawia się.  Premier woli więc miękkie formuły pogaduszek, bez twardych poglądów i bez jasnych zobowiązań. Tu kogoś postrofuje, tam się  czarująco uśmiechnie. Tak zresztą skutecznie wyrwał kły wam – dziennikarzom. Przecież te konferencje prasowe szefa rządu  przypominają pogwarki tatusia z psotnymi dzieci. To jest unikat w skali demokratycznego świata

- podsumowuje.

Cały, ciekawy, obszerny i skrzący opiniami i anegdotami wywiad do przeczytania w najnowszym tygodniku "Uważam Rze".

gim

Autor

Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie
W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...