Semka: "W Polsce wszystko jest polityką, polityczną wojną, wręcz wendetą"

Rys. Andrzej Krauze
Rys. Andrzej Krauze

Piotr Semka w rozmowie „Faktem” mówi o chorobach składających się na toczącą polskie życie publiczne bylejakość. Wskazuje na brak politycznej zdolności do tworzenia programów i projektów na lata, które mogłyby być realizowane przez kolejne ekipy.

Problemem jest to, że ponieważ nie ma zgody co do projektów ogólnonarodowych na dłuższą metę, to każdy minister i każda kolejna ekipa wysadza w powietrze plany poprzedników. Premier Miller zaakceptował stworzenie korwety Gawron, a teraz ona jest kasowana. I tak jest ze wszystkim. A na palcach jednej ręki można by policzyć projekty, do których każda ekipa dokładałaby swoją cegiełkę, tak żeby efekty można było zobaczyć po 10 czy 15 latach.

Źródło tej choroby Semka widzi w „nieumiejętności oddzielenia strefy walki pomiędzy kilkoma głównymi siłami politycznymi od głównych celów, które powinny być realizowane.”

Np. w niemieckim Bundestagu może dochodzić do bardzo ostrych debat, ale w każdej partii są specjaliści z poszczególnych dziedzin, np. od komunikacji, rozwoju dróg czy energii atomowej, którzy realizują plany strategiczne w konsensusie z politykami opozycji, w perspektywie 20 czy 30 lat. Jest więc podział na strefę politycznej szermierki i strefę realizowania dalekosiężnych planów na zasadzie konsensu. W Polsce wszystko jest polityką, polityczną wojną, wręcz wendetą. To sprawia też, że słaby jest autorytet instytucji, które powinny stać ponad podziałem partyjnym. One szeroko wchodzą do politycznej bijatyki lub wywierane są nie nie naciski, aby miały takie a nie inne nastawienie.

Według Semki, problem ze współpracą ponad podziałami zaczął się od mianowania Stefana Niesiołowskiego na wicemarszałka Sejmu, wbrew obyczajowi powoływania do parlamentarnych prezydiów koncyliacyjnych ludzi, nieulegających emocjom.

Publicysta „Uważam Rze” przywołuje też przykład rzecznika rządu, który potrafi na Twitterze obrażać dziennikarzy i ministra spraw zagranicznych, który im grozi.

W Niemczech prezydent Wulff musiał się podać do dymisji, m.in. dlatego, że wysłał sms do redaktora naczelnego Bilda z zapowiedzią, że jeśli dziennik będzie pisał o jego ciemnych sprawkach, to on będzie dla nich niesympatyczny. Tymczasem w Polsce Radosław Sikorski chwali się na Twitterze, że za pomocą Romana Giertycha będzie dyscyplinował dziennikarzy. Widać jak różne mamy światy.

Semka konstatuje, że Polacy nie chcą przestrzegać reguł, bo państwo doprowadza do tego, że im się to nie opłaca.

Każda sytuacja w której prawo jest bezsilne, albo czynnik polityczny wywraca do góry nogami kwestię odpowiedzialności, powoduje demoralizację. Jeśli np. prokurator orientuje się, że przez zbytnią wnikliwość może przegrać karierę, skłania go to do serwilizmu, itd.

Cała rozmowa w „Fakcie”.

znp

 

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze Wesprzyj telewizję wPolsce24! I naszą misję - dziennikarstwo śledcze

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych