Pani minister, która chciałaby być nazywana „ministrą” (wbrew obyczajom i regułom językowym, za to zgodnie z lewackim nachyleniem, jakie w ostatnim czasie prezentuje PO), postanowiła zawczasu odpalić bombę, jaką stanowić mogły kontrakty dla szefów spółki Pl.2012. To państwowa spółka, obarczona zadaniem zorganizowania mistrzostw Europy w piłce nożnej. Joannie Musze zarekomendował zapewne ten chwyt jakiś sprytniejszy piarowiec, wychodząc z założenia, że jak już ma być oburzenie, to lepiej samemu zdecydować, kiedy się pojawi, niż czekać, aż sprawę wyciągną natrętni pismacy.
Panowie Herra i Bogucki, wiceszef spółki, za „końcowy sukces”, czyli odbycie mistrzostw, mają dostać po około milionie. Trudno sobie wyobrazić, żeby przy tym natężeniu propagandy, kompletnie oderwanej od rzeczywistości, Euro za sukces nie zostało uznane. Takiej możliwości nie ma, zwłaszcza że kontrakt nie definiuje, jakie są kryteria „sukcesu”. Poza tym, jak by to wyglądało, gdyby rząd miał nagle przyznać, że sukcesu nie ma?
Pensje obu jegomościów wynoszą po prawie 26 tys. zł, a do tego dochodzą dodatki. Jak łatwo policzyć, samej pensji obaj panowie dostają łącznie na rok dobrze ponad 600 tys. zł. W ciągu około pięciu lat pracy samo wynagrodzenie obu panów to około 3 mln. Jeśli dodać do tego premie za „końcowy sukces” – mamy już 5 mln. Do tego doliczmy premie za „postęp” (a postęp jest, że ho ho!) w wysokości 6 pensji, czyli, powiedzmy, jakieś 150 tys. zł rocznie. Raz ich nie przyznano, zatem pozostaje takich premii cztery, razy dwóch panów, czyli jakieś 1,2 mln zł. Jak by nie liczyć, wychodzi, że kontrakty menadżerskie dwóch nominatów Platformy (bo ich umowy podpisywał wiceminister Adam Giersz za rządów Mira Drzewieckiego, znanego z nieposzlakowanej uczciwości) przez cały czas ich owocnej pracy kosztują polskiego podatnika 6, 2 mln zł. Słownie: sześć milionów dwieście tysięcy złotych. Na dwóch.
Teraz przyjrzyjmy się oszczędnościom, jakie chce zrobić rząd, zabierając ulgę prorodzinną rodzinom z jednym dzieckiem. To ok. 140 mln. Zatem wynagrodzenia panów Herry i Boguckiego to aż jedna dwudziesta druga część całych oszczędności na uldze prorodzinnej. W skali budżetowej stosunek wprost niebywały! Inaczej mówiąc, wystarczyłyby zaledwie 22 takie ekipy jak Herra z Boguckim, żeby zarobić tyle, ile rząd zabierze dziesiątkom tysięcy rodzin z jednym dzieckiem.
A teraz porównajmy pieniądze, jakie zarobią Herra z Boguckim z wynagrodzeniami najwyższych urzędników państwa polskiego, których odpowiedzialność jest nieporównanie większa niż tych dwóch wynajętych menadżerów. I którzy – trzeba uczciwie dodać ‒ otrzymują skandalicznie małe pieniądze jak na swój zakres obowiązków. Prezydent RP zarabia ok. 20 tys. zł ‒ wyraźnie mniej niż prezes Herra. Premier ‒ zaledwie 16 tys. Ministrowie zarabiają niewiele ponad 10 tys. zł.
Pani minister Mucha w swoim oświadczeniu przyznała, że zdaje sobie sprawę, iż wysokość wynagrodzeń obu panów wzbudzi „kontrowersje”. I tu muszę panią minister sprostować: wysokość tych wynagrodzeń nie budzi kontrowersji. Ona jest po prostu absolutnie, piramidalnie, kosmicznie skandaliczna! Pl. 2012 nie jest prywatną firmą. Nie zarabia, nie przynosi zysków skarbowi państwa w postaci dywidendy. Euro 2012 będzie zresztą najprawdopodobniej imprezą deficytową. Fakt, że premie dla szefów spółki są uzależnione od oceny postępów przygotowań, to żadna pociecha. Przecież rządowa propaganda niezmiennie twierdzi, że przygotowania idą świetnie, a oceną tychże postępów w celu wyliczenia dodatkowego wynagrodzenia zajmuje się rada nadzorcza PL.2012, złożona z przedstawicieli ministerstw. Przecież urzędnicy resortów nie będą krytykować pośrednio własnej roboty.
Wszyscy, którzy w kolejnym roku będą rwać włosy z głowy, wypełniając PIT-y ‒ rodzice z jednym dzieckiem, internauci, pozbawieni ulgi, twórcy, pozbawieni 50 procent kosztów uzyskania przychodu i wielu innych – powinni sobie przypomnieć, że Platforma wyciska z nich każdy grosz, zarazem podpisując kontrakty na miliony.
Czy można Herrze i Boguckiemu nie zapłacić? Pewnie nie. Sprawę w sądzie mieliby wygraną, a budżet musiałby jeszcze wyłożyć na odsetki. Jest tylko jeden sposób: dobrze sobie zapamiętać aroganckich hipokrytów z jedynie słusznej partii, którzy godzinami ględzili o „tanim państwie”, żeby teraz z podatników robić dziadów, a wybranych nagradzać megakontraktami.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/128243-lukasz-warzecha-o-milionach-dla-herry-i-boguckiego-platforma-wyciska-kazdy-grosz-zarazem-podpisujac-kontrakty-na-miliony
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.