Wyczuwam wyraźną ciągłość ideową Platformy Obywatelskiej z partią typu leninowskiego. Dotyczy to również Ruchu Palikota i tradycyjnie już, ale w mniejszym natężeniu SLD.
Nieprzypadkowo wielu publicystów widzi zbieżność tego, co się dzisiaj w Polsce dzieje, z tym co miało miejsce w latach siedemdziesiątych, czasach gierkowskich. Widzi zbieżność między Platformą a PZPR. Komunizm najpierw rozbijał tradycyjne społeczeństwo przez odebranie własności i fizyczną eksterminację przeciwników, zniszczenie tkanki społeczeństwa obywatelskiego, po czym dokonywał integracji wokół idei modernizacji, unowocześnienia życia, z nowymi już liderami, co skutkowało powstaniem społeczeństwa socjalistycznego.
Wysokie poparcie dla Platformy w ostatnich wyborach nie sposób wytłumaczyć inaczej, niż odwołaniem się do ciągle żywego mitu rodem z epoki Gierka „Polskę jutra budujemy dziś”.
Ruch Palikota, za sprawą obyczajowego programu, to także partia typu leninowskiego przed zdobyciem władzy. Po zdobyciu władzy, retoryka swobody i wolności obyczajowej, zostałaby natychmiast zastąpiona, jak przypuszczam, purytanizmem rodem z "Genewy" Kalwina. Nic tak nie narusza totalnego panowania jak wolna miłość wszystkich ze wszystkimi, poza kontrolą, tak samo jak nic tak nie niszczy społeczeństwa, jak używanie seksualnych obyczajów i skłonności jako politycznego młota. Cel takiego działania: dezintegracja i zdobycie władzy a nie miłość do prześladowanych mniejszości seksualnych. Dlatego z troską proszę patrzyć na Pana Biedronia i Panią Grodzką jako ofiary własnej nieświadomości.
Nie doceniamy, jak myślę, siły deprawacji społeczeństwa, jaki przyniósł komunizm. W Polsce sowiecka mutacja komunizmu trwała 40 lat. I moment totalitarnej ściany do jakiego doprowadzono społeczeństwo w latach stalinizmu jest tutaj kluczowy. Skala przemocy jest dla nas trudna do wyobrażenia, a na pewno nie do wyobrażenia dla kogoś ze świata zachodniej demokracji.
Ta przemoc została „uwewnętrzniona”. Drażniło mnie wyjątkowo naigrywanie się z Koreańczyków po śmierci ich „nieskończonego geniusza”, jakby nigdy nad Wisłą nie wpadały w quasi-religijną ekstazę po śmierci towarzysza Stalina, duże rzesze skomunizowanych Polaków. Zauważyłem też, i myślę, że to nie przypadek, że naigrywali się zwolennicy sekty pancernej brzozy, czyli kolejne ofiary własnej nieświadomości.
Totalitaryzm wytworzył „duchowe dziedzictwo” które jest bardzo trwałe. Można zaobserwować, że spadkobierców tego dziedzictwa częściej spotyka się wśród uniwersyteckich wykładowców, prawników, lekarzy, wśród tzw. inteligencji z wielkich miast. Ten „gen totalitarny” się reprodukuje, między innymi przez zasadę poprawności politycznej, jakby nieistniejąca w realu uniwersalna partia, partia miłości żyła w duszach, ale tylko ludzi szlachetnych i tolerancyjnych, czytających Tygodnik Powszechny, współczujących prześladowanemu księdzu Bonieckiemu, rozumiejących premiera, który wybrał miłość. I proszę tylko podważyć rzetelnym rozumowaniem dogmaty poprawności politycznej. Odpowiedzią jest syczenie i szukanie maczugi. Tacy to są miłośnicy tolerancji!
Jeśli elity pozostały skomunizowane, to trudno się dziwić tzw. zwykłym zjadaczom chleba. Te elity utrzymują odziedziczony po komunizmie a opisany przez Orwella kolektywny solipsyzm. Był to stan mentalny społeczeństwa poddanego rządom totalitarnym. Totalitaryzmu nie ma, ale stan mentalny pozostał. Subiektywizm zbiorowy jest tu metodycznie przez media i ośrodki opiniotwórcze, zaprowadzany za pomocą manipulacji językowej i wprowadzaniu błędów w postrzeganiu rzeczywistości. Skoro do myślenia implantowano zawężenie stosowalności kryterium prawdy, to błąd stał się „przejrzysty” czyli niewidoczny. Przez 40 lat prawdą było to, co mówiła partia w danym dniu, bo jutro mogła obowiązywać inna już wykładnia. Zgoda na ten solipsyzm dawała i daje miejsce w świecie reglamentowanych zasobów i władzy.
O trwałości tego stanu przekonały mnie rozmowy dotyczące Smoleńska, który jest doskonałym papierkiem lakmusowym. Sekta pancernej brzozy trzyma się mocno choć narracje bywają modyfikowane. I wyobraźcie sobie teraz państwo, co by było gdyby nie było Internetu i Antoniego Macierewicza. Kto decydowałby o kształcie narracji? Wiadomo.
Skala bezczelnych kłamstw w wykonaniu Platformy, kłamstwo jako zasada rządzenia, to jest od razu rzucająca się w oczy cecha, która sytuuje tę partię i jej członków w nurcie leninowskim. Bo zasadą rządzenia partii komunistycznej było kłamstwo i stwarzanie niestabilności a nie, wbrew rozpowszechnionemu przekonaniu, jakaś niezmienna prawda ideologiczna szlachetnych komunistów, bojowników o wolność i demokrację.
W komunizmie prawo nie miało żadnej stałej wykładni, ideologie używano do aktualnej sytuacji a słowa zmieniały ciągle znaczenie. Obsługiwali zatem ten system ludzie biegli w dialektyce leninowsko-marskistowskiej, w zawodowym łgarstwie, klony Lenina. Lenin rzeczywiście jest wiecznie żywy. Pełno go dziś w polskiej polityce i publicystyce.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/128141-lenin-rzeczywiscie-jest-wiecznie-zywy-pelno-go-dzis-w-polskiej-polityce-i-publicystyce
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.