Łukasz Warzecha dla Stefczyk.info: "Albo Zdrojewski nie rozumie, nad czym pracował, albo patronował łamaniu Konstytucji"

fot. PAP/Andrzej Hrechorowicz
fot. PAP/Andrzej Hrechorowicz

Minister kultury Bogdan Zdrojewski, patronował "cichemu" porozumieniu, które przewidywało gromadzenie danych internautów przez dostawców internetu i przekazywanie ich prywatnym organizacjom bez jakiegokolwiek nadzoru - poinformował dziś portal tvn24.pl. Gdyby porozumienie weszło w życie, jego przepisy byłby bardziej drastyczne niż oprotestowana ACTA - uważa portal. A nie weszły, dodaje, tylko przez przypadek. Przez przypadek też o całej sprawie dowiedział się generalny inspektor ochrony danych osobowych, Wojciech Wiewiórkowski.

Muszę powiedzieć, że po przeczytaniu informacji o tym planowanym porozumieniu, mam dwie refleksje. Pierwsza refleksja dotyczy instytucji, która zdaje się była tu główna siłą animacyjną - czyli ZAiKS-u, co potwierdza jak najgorsze moje zdanie o tej instytucji, która w zasadzie, mówię to oczywiście w cudzysłowie, ale zajmuje się wymuszaniem, po prostu wymuszaniem i to w sposób obcesowy, agresywny, wymuszaniem pieniędzy, z których później zresztą później artyści widzą często tylko bardzo nikłą część. Dlatego istnienie ZAiKS-u w tej postaci, jakiej istnieje w tej chwili, czyli ustawowego w zasadzie monopolisty w dziedzinie praw autorskich w Polskiej jest absolutną patologią. No ale lobby zaiksowe jest jak widać bardzo silne, bo nic z tą patologią nie daje się zrobić.

Druga sprawa - to zachowanie ministra Zdrojewskiego i są tu dwie możliwości - albo minister Zdrojewski kompletnie nie rozumie nad czym pracuje, a to nie najlepiej o nim świadczy, albo jeżeli rozumie, to tym gorzej. Oznaczałoby to bowiem, że z pełną świadomością obejmował patronatem prace nad tą ustawą, która nie tylko byłaby wbrew takiemu duchowi twórczej wolności, ale też byłaby też po prostu łamaniem Konstytucji, wprost.

Zdaniem Warzechy minister Zdrojewski powinien się teraz tłumaczyć, dlaczego w ogóle pracowano nad tego typu antykonstytucyjną ustawą, a co więcej, dlaczego nie zawiadomiono o tym GIODO.

Fakt niezawiadomienia głównego inspektora ochrony danych osobowych pokazuje, że najprawdopodobniej było to działanie w złej woli. Bowiem podmioty, które uczestniczyły w uzgadnianiu tej ustawy doskonale zdawały sobie sprawę, że będzie ona naruszała prawo do prywatności i ochrony danych osobowych i dlatego nie chciał włączyć w te prace generalnego inspektora ochrony tychże danych.

I rzeczywiście, niedługo po ujawnieniu tej afery, pracownicy Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego rozkolportowali wśród dziennikarzy w Sejmie stanowisko resortu.

Resort zdecydowanie w nim zaprzecza, jakoby był autorem dokumentu pt.: "Porozumienie o współpracy i wzajemnej pomocy w sprawie ochrony praw własności intelektualnej w środowisku cyfrowym". Ministerstwo zwraca też uwagę, że

nie namawiało do podpisania porozumienia ani nie wypracowało żadnych dokumentów, które odnoszą się do przygotowania oraz negocjacji projektu porozumienia.

MiKo/Stefczyk.info, PAP

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych