Analiza działań nikczemnych. Przegląd gabinetu figur tuskowych

fot. PAP
fot. PAP

Rozmaici polityczni awanturnicy chcieliby, aby z tak wielką starannością dobrany gabinet nagle diabli wzięli. Węszą i knują przeciwko niemu tylko dlatego, że wywołuje uczucie bezsilności marnych i sfrustrowanych resztek po opozycji, gotowych na wszystko, byle tylko zaszkodzić w spokojnym, mądrym rządzeniu państwem, pognębić rząd, którego zazdrości nam cała cywilizowana Europa. To, że żadne europejskie społeczeństwo oficjalnie nie wyraża takiego stanowiska, zawdzięczamy wyłącznie szacunkowi dla naszego kraju.

Niewdzięczni i opanowani nienawiścią osobnicy już teraz wietrzą i rozpowszechniają potrzebę personalnych zmian w zespole premiera Tuska. Zespole fachowym, skutecznym i pełnym elegancji. Trzeba raczej myśleć o nagrodach i odznaczeniach, a nie dymisjach i degradacjach. I tak po kolei.

Minister Sikorski – nie tylko domagał się dorżnięcia miejscowej watahy, ale zdążył przed innymi złożyć należyty hołd niemieckiej większości w Berlinie. Tym samym odciął się zdecydowanie od głupkowatych haseł nowego paktu Ribbentrop – Mołotow, które głosił nieroztropnie, pędząc kiedyś bezmyślnie w czołówce watahy.

Albo minister Rostowski. Tak zadłużył w ostatnich latach Polskę, że nawet doradcy Gierka przecierają ze zdumieniem oczy, a unijni finansiści z kolei udają niewidomych, byle tylko rząd Tuska mógł odnosić dalsze sukcesy. Parę dni temu Rostowski ogłosił odważnie taką tezę, do której nie przyznałby się nawet najodważniejszy strateg – po uzyskaniu emerytury emeryt ma żyć krótko. Dla dobra państwa, bo przecież państwo jest dobrem najwyższym.

Albo minister Boni. Nie tylko nie zniszczył swych papierów o współpracy, ale nie zniszczył też akt ACTA. Teraz, wraz z premierem, stanął na czele niezadowolonych w sprawie ACTA i znowu sięgnął po laury. To Boni absurdy goni, a nawet je przegania z naszego życia. A że przedtem własnoręcznie je do życia powołał, to tylko taka zmyłka dla głupiej opozycji.

Albo minister Nowak. Odwołuje szybkie koleje, zawiadamia o krachu na budowach autostrad i jeszcze się tego cieszy. Chyba zapatrzył się na Ewę Kopacz, która też ogłaszała radość z powodu całkowitego rozwalenia służby zdrowia. Pewnie Nowak chce być następnym marszałkiem Sejmu. I każdego dnia do tego celu mu bliżej.

Albo minister Arłukowicz. Jako członek sejmowej komisji obiecał, że będzie PO za matactwa ścigać, ale to PO go dogoniła. I uwiodła, by nie rzec zgwałciła. Pediatra w tym rządzie, to jednak dobro pierwszej potrzeby. Infantylizm, choć – jak wszystko – na europejskim poziomie, też wymaga mobilnego specjalisty.

Minister Mucha doczekała się już i prac zbiorowych i indywidualnych, więc odsyłam do bogatej bibliografii, a reszta tego wspaniałego gabinetu figur tuskowych, choć równie barwna musi poczekać na następną okazję.

Dni lecą, a osiągnięć wciąż przybywa. I rachmistrzów, nawet tych ulicznych, też przybywa. Ale akurat z tego, nawet sceptycy, radują się umiarkowanie. Pewnie dlatego, że na samym początku, wbrew zapowiedziom, nie powołano jednak Ministerstwa Miłości ze Stefanem Niesiołowskim na czele. Takie błędy potem się mszczą.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych