Szanowny Panie,

Chciałem Panu złożyć życzenia stosowne do wieku i pozycji społecznej jaką Pan zajmuje. Nie tytułuję Pana „profesorem” z racji przykrej historii związanej z używaniem przez Pana i wobec  Pana tego tytułu, którego wszak w dniu urodzin przypominać nie wypada.

Na życzeniach chciałem poprzestać, ale odświeżając informacje o Panu w Internecie, uznałem, że  poza życzeniami, muszę jeszcze złożyć wyrazy współczucia. Bo ktoś wyraźnie manipuluje Pańskim życiorysem. Jak u Orwella w „Roku 1984”, w specjalnej „dziurze pamięci” zniknął  fakt pańskiej aktywności biznesowo-ekonomicznej. Przecież od stycznia do czerwca 2006 roku był Pan przewodniczącym Rady Nadzorczej PLL LOT. Nominacja ta nastąpiła za rządów premiera Kazimierza Marcinkiewicza. Jacyś Pana wrogowie chcą ten fakt ukryć przed opinią publiczną. Nie ma informacji o tym np. w poważanym serwisie życiorysów polityków – biografia24.pl. Dziwnie milczy o tym również newsweek.pl (tekst z ostatniej soboty). Również w życiorysach doktorów honoris causa KUL mowy o tym nie ma. Wielka szkoda. Przecież to dobrze o Panu świadczy, że w wieku 84 lat zajął się Pan dziedziną – lotnictwem – o której wcześniej nie miał Pan zielonego pojęcia.  Również głucha cisza o tym panuje na portalu wprost.pl. To dobry przykład dla wszystkich, którzy chcą podjąć nowe wyzwania, nową pracę!

Podziwiam Pana tym bardziej, że jest Pan, że tak to określę, człowiekiem renesansu: jednocześnie pełnił Pan funkcję szefa RN PLL LOT oraz Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Co za rozległość zainteresowań!

Jednocześnie, wykorzystując nieco Pańskie urodziny, chciałbym  zwrócić Pana uwagę na informacje, które pojawiły się Internecie, a które całkowicie burza Pański, tak pieczołowicie chroniony wizerunek. Jestem przekonany, że są to informacje nieprawdziwe. Ba, to chyba wręcz kalumnie! Nie chce mi się wierzyć, żeby człowiek taki jak Pan przyjął niemiecki medal ku czci Gustava Stresemanna. Jestem wręcz pewien, że nie mógł Pan tego uczynić, bo ów szef MSZ przedwojennych Niemiec był, obok Hitlera, największym polakożercą okresu międzywojennego… Powinien to Pan natychmiast sprostować!

Podobnie wręcz niewiarygodnie brzmią informacje, że jako Sekretarz Kapituły Orderu Orła Białego sprzeciwił się Pan przyznaniu pośmiertnie wysokich odznaczeń RP dla bohaterów Polskiego Państwa Podziemnego: Generała Augusta Fieldorfa i rotmistrza Witolda Pileckiego. Aż nie chce mi się w to wierzyć! Proszę to natychmiast wyjaśnić i sprostować. Prawda, Panie Władysławie, że to nie może być rzeczywistością?

W Internecie pojawiła się również informacja – funkcjonowała ona wcześniej w mediach – w którą też uwierzyć nie chcę, nie mogę i nie potrafię. Ludzie piszą, że zachęcał Pan Pana Premiera Marcinkiewicza, aby pański syn, mieszkający w Wielkiej Brytanii, dostał awans na Pełnomocnika Rządu ds. Bezpieczeństwa Energetycznego… Niech Pan zareaguje! Przecież Pan na 100% jest najdalszy od takiego nepotyzmu. Czyż nie? Przecież ktoś, kogo maksymą było: „warto być przyzwoitym”, nie mógłby uciekać się do takiej protekcji i takiego nepotyzmu.

Panie Władysławie, proszę, żeby Pan natychmiast wszystko wyjaśnił, zareagował, sprostował, bo przecież taki autorytet jak Pan musi być jak „żona Cezara” ― poza podejrzeniami.

Z należnym szacunkiem,

Ryszard Czarnecki