Historię odnalezionego przed tygodniem w Tatrach byłego żołnierza zawodowego śledzi pół Polski. Trudno się dziwić - po pogrzebie małej Madzi tamta "story" powoli schodzi z pierwszych stron, a show must go on.
Ale w tej konkretnej sprawie odnalezionego mężczyzny jeden wątek wydaje się co najmniej dziwny. Oto bowiem media prezentują codziennie świeże nagrania byłego żołnierza. Widzimy, jak po raz pierwszy reaguje na mowę (konkretnie - języki arabski i angielski), jak powoli dochodzi do siebie, choć wciąż jest półprzytomny.
Media mają więc do niego dostęp. Pytanie: na jakiej zasadzie i w jakim celu? Opublikowanie zdjęcia nieznanego mężczyzny było zrozumiałe i uzasadnione - szukano jego tożsamości. Ale dziś już wiadomo, że to były żołnierz, Włodzimierz N. Co - poza podtrzymywaniem show - osiągają lekarze dopuszczający kamery do nieświadomego tego, co wokół, mężczyzny?
Czy będąc w podobnej sytuacji chcielibyśmy, by bez naszej zgody pół Polski oglądało nasze zmagania o życie i sprawność?
Włodzimierz N. został wczoraj przewieziony ze szpitala im. Chałubińskiego w Zakopanem do Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie. Lekarze zajmą się jego odmrożeniami, zostanie też objęty pomocą psychologiczną, następnie mężczyzna będzie leczony w Klinice Psychiatrii i Stresu Bojowego.
Mamy nadzieję, że już bez udziału kamer.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/127264-co-poza-podtrzymywaniem-show-osiagaja-lekarze-dopuszczajacy-kamery-do-wlodzimierza-n
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.