Czego jeszcze nie wolno pisać o Michniku? Że 1/3 życia poświęcił na obronę ubeków. Były redaktor "Dziennika" musi przeprosić i zapłacić

Fot. Wikipedia
Fot. Wikipedia

Publicysta i b. szef "Dziennika" Robert Krasowski ma wpłacić 10 tysięcy zł na cel społeczny oraz przeprosić redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej" Adama Michnika. Sąd  stwierdził, że nie wolno o naczelnym „Wyborczej” napisać, że "jedną trzecią życia poświęcił obronie byłych ubeków".

Krasowski ma opublikować przeprosiny w "Gazecie Prawnej", w których m.in. przyzna, że jego stwierdzenia "nie polegały na prawdzie i tym samym podważyły dobre imię A. Michnika". Sąd w całości uwzględnił żądania pozwu przeciw Krasowskiemu.

Pozwany de facto nie przedstawił żadnego dowodu na wykazanie prawdziwości swoich twierdzeń, sąd ponadto kierował się stanowiskiem większości biegłych wypowiadających się w tej sprawie

- uzasadniał orzeczenie sędzia Zbigniew Szczuka.

Proces dotyczył artykułu opublikowanego w 2007 r. przez Krasowskiego - ówczesnego naczelnego gazety "Dziennik. Polska, Europa, Świat" - pod tytułem "O rycerzach lustracyjnej wojny". Krasowski pisał o krytyce Michnika wobec lustracji, a zarazem stwierdził, że "jedną trzecią życia poświęcił na obronę byłych ubeków".

Wielka, chyba największa legenda opozycji trywializowała się w kolejnych dowodach na to, że kolaboracja i sprzeciw były w istocie tym samym

- napisał wtedy Krasowski.

Proces toczył się przed Sądem Okręgowym Warszawa-Praga. Krasowski wnosił o oddalenie powództwa twierdząc, że nie podał faktów, a jedynie opinie - do których miał prawo.

Chodzi jednak o to, jak postrzegane będą określone twierdzenia w odbiorze czytelników; w tekście nie było zwrotów: "wydaje się", "należy przyjąć, że", tylko były konkretnie postawione zarzuty

- mówił sędzia. Dodał, że "nawet jeśli intencje pozwanego były inne, odbiór tekstu u czytelników był jednoznaczny", a sporne słowa mogły być postrzegane jako informacja.

Krasowski na początku lutego, podczas ostatniej rozprawy mówił m.in., że "z wielu pożytecznych inicjatyw", jakie były udziałem Michnika w ostatnich latach, "najbardziej wyrazista stała się akcja sprzeciwu wobec lustracji".

To wszystko powoduje, że Adam Michnik przez dużą cześć społeczeństwa zaczyna być kojarzony z bronieniem oskarżonych o agenturę, tak jak sprawy Lesława Maleszki, czy pisarza Andrzeja Szczypiorskiego

- zaznaczał. Szczuka w uzasadnieniu wyroku zaznaczył jednak, że przytoczony przez pozwanego przypadek Maleszki "był argumentem chybionym". "Powodowie wykazali, że po ujawnieniu sprawy Maleszki działania redakcji były jednoznaczne" - wskazał sąd.

Sąd przypomniał też, że przy okazji tego procesu podnoszono przekonanie, iż znani dziennikarze powinni podejmować polemiki na łamach prasy, a nie na sali sądowej.

Powodowie nie chcieli występować do sądu, było tzw. przedsądowe wezwanie do rozmów ugodowych, ale do tego trzeba zgody drugiej strony. Pozwani nie podjęli tej propozycji, a nawet na łamach swego dziennika starali się zaostrzyć spór

- zaznaczył sędzia. Dodał, że Krasowski podczas procesu nie wykazał również, aby działał w interesie społecznym.

Wyrok nie jest prawomocny. Pełnomocnik Krasowskiego zapowiedział apelację.

PAP, znp

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...