Pani Czubaszek oświadczyła, że dwukrotnie dokonała aborcji i nie żałuje tego. Anders Breivik zabił 77 osób i też tego nie żałuje. Oboje są gwiazdami mediów, choć trzeba przyznać, że Breivik większą. W końcu zabić 77 osób to nie to samo co zabić dwie.

"Mainstreamowe" media piszą o Breiviku z oburzeniem, Czubaszek pokazują z aprobatą. Breivik jest zwyrodnialcem, Czubaszek kobietą odważną. Skąd się bierze ta różnica? Czy stąd, że ofiar Czubaszek było mniej, czy stąd, że były mniejsze? Ciekaw jestem jak redaktor Lis odpowiedziałby na to pytanie.

Zwolennicy aborcji brak żalu Czubaszek traktują jako dowód na to że syndrom proaborcyjny nie istnieje. Analogicznie, na podstawie braku wyrzutów sumienia Breivika można wysnuć wniosek, że sumienie nie istnieje. Oba rozumowania są fałszywe. Sumienie i syndrom poaborcyjny istnieją. Wymagają jednak minimalnego poziomu wrażliwości.