Czy podniesienie wieku emerytalnego to uczciwe i dobre rozwiązanie? Nie, to rozwiązanie zasłaniające istotę problemu i nieuczciwe, bo przerzucające niezawinione ciężary na wszystkich pracowników. Rozwiązanie niekończące z narastającą patologią będącą głównym źródłem problemu, ale przeciwnie, umożliwiające bezkarną kontynuację procederu. Orędownicy konieczności podnoszenia wieku emerytalnego szermują argumentem pogarszającej się proporcji liczby osób pracujących na utrzymanie jednego emeryta dzisiaj, za kilkanaście i kilkadziesiąt lat. To pierwsze kłamstwo, bo to wcale nie demografia (istotna w dłuższej perspektywie) jest źródłem szybo narastającego zagrożenia. O tym za chwilę. Inny argument to konieczność podniesienia dzięki dłuższej pracy dramatycznie niskich świadczeń emerytalnych.

Przypomnijmy, co o zniesieniu wieku emerytalnego mówił premier Tusk w swoim expose. O konieczności podniesienia wieku emerytalnego Polacy po raz pierwszy usłyszeli dopiero po wyborach. W kampanii padały deklaracje prospołeczne. W expose premier mówił jasno. Celem jest ustabilizowanie sytuacji finansów kraju. Chodzi o reputację Polski i bezpieczeństwo papierów dłużnych. To cel główny. To, że emerytury mają być wyraźnie wyższe, jest tylko efektem ubocznym – mówił premier wyliczając, o ile wzrosną emerytury dla kobiet pracujących siedem lat dłużej. Podniesienie głodowych emerytur jako skutek okazuje się tylko niezamierzonym wypadkiem przy pracy. W systemie kapitałowym wysokość świadczenia zależy od sumy składek zgromadzonych w okresie aktywności zawodowej, od wysokości składki i czasu jej opłacania.

Troska o finanse kraju jest konieczna, bo bieżące wpływy ze składek nie pokrywają wydatków i budżet musi dopłacać do FUS. Zobowiązania budżetu powiększa obowiązek dopłat do emerytur minimalnych. Od wielu lat „Solidarność” alarmuje, że np. ryczałtowa składka płacona od samozatrudnionych niesłychanie opłacająca się pracodawcom jest tak niska, że nie wystarczy nawet do zgromadzenia kapitału zapewniającego emeryturę minimalną. Państwo będzie musiało dopłacać kosztem nas wszystkich.

Innym skutkiem ubocznym tej reformy jest zakłócenie naturalnej wymiany pokoleniowej odchodzących na emerytury z absolwentami. To wyrok większego bezrobocia dla kilku roczników. Rośnie armia ofiar umów śmieciowych skazanych na głodowe minimalne emerytury, do których państwo będzie dopłacało. To nie demografia jest pierwszym i największym zagrożeniem dla systemu ubezpieczeń społecznych. Tym zagrożeniem jest ucieczka pracodawców od stosunku pracy i płacenia składek. To szybko rosnąca plaga umów śmieciowych jest największym źródłem rosnącego deficytu.

Podnoszenie wieku emerytalnego to ostateczność, o której w ogóle nie powinniśmy rozmawiać dopóki nie położymy kresu pladze umów śmieciowych.

Panie Premierze, w expose zapowiadał Pan bezwzględną walkę z wszelkimi próbami uchylania się od podatku. Informuję Pana, że fałszywe samozatrudnienie z naruszeniem art. 22 Kodeksu pracy to dzisiaj najpowszechniejsza forma uchylania się od podatku i składek ZUS.

Położenie kresu umowom śmieciowym to konieczność, która przyniesie efekty natychmiast, nie za szereg lat. Gra idzie o wiele miliardów złotych do budżetu i ZUS oraz o uczciwą konkurencję. Podnoszenie wieku emerytalnego bez wcześniejszego uszczelnienia systemu jest nieuczciwe i krzywdzące dla wszystkich pracowników stających się ofiarami nieuczciwej polityki.