"The Economist” opisał jakiś czas temu najbogatszych ludzi w Ameryce, którzy stanowią 1 proc. całego społeczeństwa. To bardzo ciekawa grupa, na którą składają się przede wszystkim ludzie związani z branżą medyczną, prawnicy, menadżerowie i ci, którzy żyją z rent właścicielskich. Jeszcze zanim wybuchł kryzys finansowy w 2008 r. średni dochód najbogatszych Amerykanów wynosił 1,2 mln. dol.
Największy przyrost najbogatszych zanotowano w branży finansowej. W 1979 r. finansiści stanowili 8 proc. najbogatszych, w 2005 r już 13,9. Badanie przeprowadzono 7 lat temu, więc można podejrzewać, że dzisiaj ta grupa jest jeszcze większa.
To głównie branża finansowa odpowiada za wybuch kryzysu finansowego w USA, chętnie wykorzystując ryzykowne instrumenty finansowe przynoszące niebotyczne zyski i premie zarządom banków inwestycyjnych, menadżerom i maklerom, którzy odkryli żyłę złota w rynku nieruchomości. Szefowie Lehman Brothers nie wycofali się w porę z forsownego inwestowania w ten rynek i utonęli razem z jego upadkiem.
Ale kryzys 2008 r. nie wpłynął w znaczący sposób na zmianę zachowań finansistów z Wall Street. Po upadku banku Lehman Brothers i wpompowaniu przez rząd Busha miliardów dolarów amerykańskich podatników po to, aby uratować system finansowy USA, szefowie i zarządy największych banków inwestycyjnych wypłacili sobie ponownie rekordowe premie.
Szefowie banków, prawnicy obsługujący wielkie korporacje, właściciele funduszy hedgingowych i menadżerowie firm typu private equity zdetronizowali dyrektorów wielkich firm pod względem wysokości dochodów i są na szczycie drabiny zarobkowej. I to pomimo kryzysu, który nadwerężył mocno ich reputację. Prezes banku Lehman Brothers Richard Fuld Jr. zarobił w latach 2000-2008 niewiarygodną sumę opiewającą na niemal 484 mln. dol.
W końcu, jak w chwili szczerości wyznał prezes Goldman Sachs Lloyd Blankfein, wykonują „pracę Boga”, więc ich wynagrodzenia też muszą być boskie… To oczywiście uwaga odnosząca się do macherów z banków inwestycyjnych, którzy tworzą miejsca pracy i pomnażają wirtualne pieniądze, czyli robią coś z niczego.
Zabawa we Wszechmogącego skończyła się wielkim krachem, który kosztował biliony dolarów i miliony miejsc pracy. To było pierwsze ostrzeżenie. Kolejne nadchodzi z Europy. Tu też są ludzie, którzy są przekonani, że wykonują "pracę Boga". Też jest ich niewielu. Kondycję Ameryki mocno nadszarpnęli finansiści. Europę pogrążą politycy. A za wszystko zapłacą zwykli obywatele.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/126863-ameryke-pograzyli-finansisci-w-europie-tez-sa-ludzie-przekonani-ze-wykonuja-prace-boga
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.