Kissinger przed Brzezińskim i Schröderem. "Parę osób pytało mnie czy wybieram się na Bal Dziennikarza. Nie, nie byłem"

Rzecznik rządu Paweł Graś na balu dziennikarzy, PAP/Leszek Szymański
Rzecznik rządu Paweł Graś na balu dziennikarzy, PAP/Leszek Szymański

Parę osób pytało mnie czy wybieram się na Bal Dziennikarza. Nie, nie byłem. Kiepski ze mnie balowicz: nigdy na żadnym BD nie byłem.Ale było coś w zamian.

1.     Lektura książki Henry Kissingera „Dyplomacja”;

2.     Film hinduskiego reżysera Shekhara Kapura o brytyjskiej Królowej Elżbiecie, córce Henryka VIII, która zapoczątkowała rządy protestantów w Anglii. 

Najciekawsze jest nie to, co Kissinger pisze o historii dyplomacji, lecz to, co pisze o jej przyszłości. Ten urodzony w Niemczech w latach 20. człowiek, który stał się obywatelem USA dopiero w 1943 roku (podobnie jak kolejna sekretarz stanu, czyli szef MSZ USA Madeleine Albright też nie urodziła się w Stanach, tylko w Czechach) pisał w pierwszej połowie l. 90. zeszłego wieku to, co dziś, niezależnie od siebie głoszą Kissinger, Zbigniew Brzeziński i Gerhard Schröder.

Główna teza Henry Kissingera: trzeba w nowym porządku świata dogadać się z Rosją, trzeba Moskwę niejako „wcielić” do nowej organizacji i ładu międzynarodowego.

A ja tylko pytam, widząc, że to się właśnie dzieje za prezydenta Obamy: dlaczego to obłaskawianie Rosji dzieje się kosztem Polski i innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej?

Bo, że tak się dzieje - to widać, słychać i czuć.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych