W trakcie konferencji prasowej, odbytej bezpośrednio po spotkaniu opłatkowym członków i sympatyków „Prawa i Sprawiedliwości” z regionu Podkarpacia, posłowie „Prawa i Sprawiedliwości” krytycznie ocenili skutki polityki rządu w szeregu dziedzinach.

Poseł do Parlamentu Europejskiego z ramienia PiS, Tomasz Poręba ocenił półroczną polską prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Mówił także o zaprzepaszczonych przez rządzącą koalicję szansach rozwoju Podkarpacia, a odpowiadając na pytanie dziennikarza, odniósł się do podpisanej przez rząd umowie ACTA.

Europoseł zarzucił ministrom spraw zagranicznych i spraw europejskich a także premierowi Donaldowi Tuskowi, że odrzucili propozycję „Prawa i Sprawiedliwości” aby jednym z priorytetów polskiej prezydencji uczynić kwestię strategii karpackiej. W jego ocenie w trakcie sprawowania półrocznej prezydencji Polska  mogła przekonać kraje unijne do zaakceptowania programu rozwoju makroregionu Karpat, którego częścią są południowe i południowo-wschodnie tereny naszego kraju (w tym także Podkarpacie).

Zaniechanie to jest tym bardziej godne pożałowania, że dużo mniejszemu państwu, jakim są Węgry, udało się podczas ich prezydencji przeprowadzić strategię dunajską (program rozwoju krajów naddunajskich). Wcześniej Szwecja przeprowadziła strategię bałtycką, a Francja - strategię śródziemnomorską.

 

Pytanie do posła Poręby:

Czy, jeśli większość parlamentarna w Polsce poprze umowę ACTA podpisaną przez rząd, to czy jest jakaś szansa, że Parlament Europejski ją odrzuci?

Odpowiedź:

To jest bardzo ważne pytanie, ale zanim na nie odpowiem, jedno sprostowanie. Otóż, polski rząd próbował na początku przerzucić odpowiedzialność za podpisanie czy głosowanie ACTA na Parlament Europejski, a w tym także na euro-posłów Prawa i Sprawiedliwości. To skrajna manipulacja i nieprawda, ponieważ Parlament Europejski zajmie się porozumieniem ACTA dopiero od lutego tego roku. To porozumienie wejdzie na trzy komisje Parlamentu Europejskiego, następnie - być może przed wakacjami, a może dopiero po wakacjach - będzie to porozumienie głosowane. Krótko mówiąc, Parlament Europejski w sprawie ACTA żadnych wiążących decyzji, „za”, czy „przeciw”, jeszcze nie podjął. Była jedynie głosowana w listopadzie 2010 roku rezolucja, która mówiła tylko o obszarach negocjacyjnych nad porozumieniem, opisywała je, ale nie była stanowiskiem Parlamentu.

Tak więc stanowisko Parlamentu Europejskiego jest dopiero przed nami. Europosłowie Prawa i Sprawiedliwości będą głosować przeciwko ACTA. Uważamy, że to porozumienie ociera się o inwigilację i cenzurę w Internecie. Zawiera zapisy, które absolutnie szkodzą wolności słowa w Internecie. Prawo i Sprawiedliwość zawsze będzie się opowiadać przeciwko tego typu rozwiązaniom. (…) Polska nie musiała podpisywać tego porozumienia. Według 36 punktu porozumienia w sprawie ACTA, mieliśmy czas na podpisanie do 31 marca 2013 roku. Mogliśmy poświęcić ten czas na konsultacje społeczne, na poinformowanie opinii społecznej, na przeanalizowanie - punkt po punkcie - zapisów tej umowy. Rząd nie zrobił tego. (…) Oprócz Polski, podpisało tę umowę tylko kilka krajów europejskich, kilka w ogóle nie zrobiło tego, a kilka czeka do 2013 roku, aby bardzo dobrze tę umowę przeanalizować. Znowu rząd Platformy Obywatelskiej wyszedł przed szereg, znowu pośpieszył się, znowu zlekceważył polską opinię publiczną, znowu zlekceważył Polaków.

 

Wicemarszałek Sejmu, Marek Kuchciński, zarzucił rządowi faworyzowanie najsilniejszych województw, poprzez koncentrowanie rozwoju Polski  w głównych ośrodkach metropolitalnych, kosztem dyskryminacji  mniej rozwiniętych województw z południowo-wschodniej i wschodniej części Polski. Kolejny jego zarzut dotyczył zmuszania samorządów – poprzez ich niedofinansowanie z budżetu państwa – do zamykania szkół. W skali kraju grozi to około tysiącu, a na Podkarpaciu paruset szkołom.  Podobne zjawisko dotyczy służby zdrowia, gdzie rząd praktycznie zmusza samorządy do prywatyzacji podległych im szpitali.

Rozwój Podkarpacia słabnie, na co nie ma naszej zgody. Podkarpacie powinno być traktowane równorzędnie z wielkimi ośrodkami. Będziemy robić wszystko, żeby przywrócić politykę zrównoważonego rozwoju kraju

– powiedział marszałek Kuchciński.


Poseł Stanisław Ożóg przedstawił listę 12 poprawek tzw. „regionalnych”, dotyczących Podkarpacia a zaproponowanych podczas debaty budżetowej przez posłów „Prawa i Sprawiedliwości” z regionu podkarpackiego. Parlamentarzyści PiS-u zgłosili też kilka poprawek tzw. systemowych, w tym m.in. poprawkę dotyczącą zwiększenia subwencji oświatowych dla samorządów Podkarpacia o 500 milionów złotych. Ta poprawka, jak stwierdził poseł Ożóg, „została beznamiętnie odrzucona głosami Platformy Obywatelskiej i PSL-u”. Podobny los spotkał poprawkę dotyczącą zarezerwowania w budżecie państwa środków (153 miliony złotych) na podwyżki pensji dla wszystkich służb mundurowych, bo – jak stwierdził poseł – „nie godzimy się aby policja i wojsko były lepiej traktowane, w porównaniu do pozostałych służb mundurowych”.

Poseł Ożóg skomentował też podaną ostatnio optymistyczną informację, że Produkt Krajowy Brutto wzrósł w minionym roku o 4,3 procent. Jak zauważył poseł, rząd, chwaląc się tym wysokim wskaźnikiem nie dodał, że ten wzrost został uzyskany głównie dzięki  inwestycjom samorządów terytorialnych oraz małego i średniego biznesu.

Jednakże w tej chwili, gdy rząd nakłada kaganiec finansowy na samorządy, nie będą już one mogły absorbować tych środków, które jeszcze znajdują się w tej perspektywie finansowej.  Zdaniem posła Ożoga, „ten rząd nie ma się czym chwalić, bo prowadzi kraj ku stagnacji gospodarczej, a wręcz do recesji”.

Pytanie do posła Joachima Brudzińskiego:

Mówił Pan, że młodym ludziom, szczególnie studentom, otwierają się teraz oczy. Czy wy się nie boicie zagrożenia ze strony nowych partii?

Odpowiedź:

Nie boimy się, bo gdybyśmy się obawiali tego wszystkiego, co się nam – właściwie od chwili, kiedy powstaliśmy - wróży, to nie zajmowalibyśmy się polityką. Od kilku miesięcy obserwujemy, że „Prawo i Sprawiedliwość” rośnie w siłę nie tylko na Podkarpaciu, ale także w skali całego kraju. I obserwujemy taką tendencję, że to co próbowano do nas skuteczne przykleić w czasach, gdy rządziliśmy, kiedy próbowano zrobić z nas partię „obciachu”, to dzisiaj „obciachem” jest się przyznać, że głosowało się na Platformę Obywatelską. Dzisiaj trudno byłoby znaleźć młodego człowieka, studenta, który przyznałby się, że głosował na „Platformę Obywatelską”, bo ona tak oszukała młodych ludzi, zresztą nie tylko młodych ale wszystkich. Przypomnę tu tylko jedno twierdzenie Donalda Tuska z czasów kiedy rządziliśmy. Otóż straszył on, że jak „Prawo i Sprawiedliwość” będzie dalej rządziło, to benzyna będzie po 5 złotych. No a po ile jest teraz paliwo, kiedy rządzi „Platforma Obywatelska”?


Posłanka  Józefina Hryniewicz zarzuciła ministrowi finansów, że zabrał do własnej dyspozycji Fundusz Pracy, który w 93 procentach pochodzi ze składek pracodawców i powinien być przeznaczony przede wszystkim na wspieranie aktywnych form zatrudnienia osób bezrobotnych.


Jak stwierdziła prof. Hryniewicz, „zabierając te pieniądze, minister finansów użytkuje je na sobie tylko znane cele. To się nazywa „do depozytu”, z którego nigdy je nie zwróci:

Łamie tu prawo, ponieważ, zgodnie z ustawą, Fundusz Pracy należy do kompetencji przede wszystkim ministra pracy. A ponadto, skazuje przez to  młodych ludzi na emigrację zarobkową. I to jest bardzo smutne, bo Polska staje się rezerwuarem taniej siły roboczej dla wysoko rozwiniętych krajów Unii Europejskich i Zachodu. Warto przypomnieć, że ponad jeden milion sto czterdzieści tysięcy osób wyemigrowało już na stałe z Polski. A niestety, Podkarpacie należy do tych regionów, z których najwięcej młodych ludzi wyjeżdża za granicę w poszukiwaniu pracy i lepszego życia. Z tą sprawą będziemy więc występować. Poprosimy zarówno pracodawców, jak i związki pracowników, żebyśmy odwojowali Fundusz Pracy, tak aby on był przeznaczony na różne formy wspierania bezrobotnych, a przede wszystkim młodzieży

– zapewniła Józefina Hryniewicz.