Joanna Miziołek: Ogólniaki zostaną zastąpione liceami specjalistycznymi. Z programu nauczania zniknie 90 godzin historii, 60 języka polskiego i 120 przedmiotów ścisłych. Reforma minister Hall nie została przemyślana?

Ryszard Terlecki, poseł (PiS): Ona na pewno była przemyślna przez minister Hall. Wprowadziła ją świadomie.

Jakie będzie miała dla nas skutki w przyszłości?

Długo myśleliśmy, że reforma jest efektem ślepego doktrynerstwa pani Hall. Albo, że wynika to z jej niekompetencji. To wszystko co się teraz dzieje jest dowodem na pewną niefrasobliwość, nieudolność rządu i ministerstwa. Niestety jestem coraz bardziej przekonany, że to jest celowa działalność, która ma po pierwsze doprowadzić do tego, że poziom wykształcenia młodzieży w Polsce będzie dalej spadał. A w tej chwili jest dramatycznie niski. To potwierdzają wykładowcy wyższych uczelni z różnych kierunków. Młodzież która przychodzi po szkole średniej nie ma pojęcia o niczym. Umie tylko rozwiązywać te pożal się Boże testy. Efekt tego jest opłakany oczywiście jeśli chodzi o studia, czy egzaminy. Macham już na to ręką, bo trudno oczekiwać czegokolwiek od młodych ludzi, którzy ani nie są przyzwyczajeni do czytania,  ani do poszukiwania wiadomości.

Reforma, która zmniejsza liczbę godzin historii, języka polskiego i przedmiotów ścisłych sprawi, że będą jeszcze gorzej przygotowani do studiów?

Będzie dużo gorzej. Pomysł likwidacji liceum ogólnokształcącego i zastąpienie go jedną klasą. Teraz będziemy mieć jedną klasę ogólnokształcącą, a dwie pozostałe będą takimi kursami do testów. Moim zdaniem to nie jest przypadkowe.

Nie widzi pan dobrej woli u rządzących?

To zamierzona zła wola. To pomysł, żeby obniżyć poziom wykształcenia miażdżącej części społeczeństwa do poziomu ludzi, którzy będą wykonywać proste prace, a nie będą mieli żadnych ambicji, czy potrzeb, którymi łatwo będzie sterować, manipulować. Którzy nie będą mieli żadnego poczucia zakorzenienia, tożsamości, przywiązania do miejsca w którym się urodzili i żyją. Jednym słowem to wszystko do czego ma doprowadzić budowa społeczeństwa wyedukowanego do siły roboczej. Rząd po pierwsze chce zmniejszyć populację i stąd ta wroga rodzinie polityka. Uważają, że jest nas po prostu za dużo. Że nie potrzeba ponad 30 milinów, wystarczy 15 aby jakoś zagospodarować ziemię. A nie daj Boże, żeby ta ludzkość miała jakieś aspiracje, ambicje, poczucie godności. Nigdy nie byłem zwolennikiem teorii spiskowych, zawsze się z nich śmiałem. I dalej tak jest. Ale tu fakt, po fakcie, zdarzenie, po zdarzeniu zdają się potwierdzać, że jest to celowa polityka tego rządu, partii i establishmentu politycznego, który w tej chwili panoszy się w Europie.