Legalne zabijanie dzieci jako środek do zwiększania rozrodczości. Środa rozwija błyskotliwe przemyślenia Czubaszek

Fot. Dariusz Kawka
Fot. Dariusz Kawka

Usunęłam dwie ciąże za czasów komuny. O aborcji się wtedy nie mówiło. Kobieta chciała usunąć, to szła i usuwała. Nie było to zbrodnią. Ani lekarz nie popełniał przestępstwa ani ja. Jedne kobiety przeżywały traumę, inne nie. Ja nie przeżywałam. Aborcja była dla mnie oczywistym rozwiązaniem. Tak jak dla ludzi, którzy chcą mieć dzieci oczywiste jest, że się o nie starają.

Wypowiedź pani Marii Czubaszek, ostatnio coraz częściej występującej w roli komentatora życia politycznego (jakie media, tacy komentatorzy), uznano za niezwykle odważną i ciekawą. Sprawie nadano wielki rozgłos. A Pani Maria otrzymała publiczne wsparcie od salonowych celebrytów.

Nie zawiodła Magdalena Środa, która na łamach "Gazety Wyborczej" rozwinęła, jak przystało na uniwersyteckiego profesora, błyskotliwe przemyślenia pani Czubaszek:

 

Prawdą jest też, że wiele kobiet dokonywało i ciągle dokonuje aborcji. Maria Czubaszek miała szczęście, bo zabieg przerwania ciąży był "w jej czasach" legalny. Dzisiejszy zakaz niewiele zmienia, ilość aborcji jest prawdopodobnie taka sama, zmieniły się "jedynie" warunki, cena, bezpieczeństwo zdrowotne kobiet i wzrósł stres. Jest to jednak niczym w porównaniu ze wzrostem hipokryzji i poziomem społecznej indoktrynacji. Młode pokolenia zgodnie z wpajaną im propagandą deklarują, że największym złem na świecie jest aborcja, że to "zabicie poczętego, nienarodzonego" etc. Niewiele z tego jednak wynika poza deklaracjami. Propaganda ograniczająca prawa kobiet do decydowania o swoim macierzyństwie nie wpływa pozytywnie ani na poziom wrażliwości moralnej, ani na poziom rozrodczości, wprost przeciwnie, im więcej deklaracji o świętości życia, tym mniej dzieci. Im więcej hipokryzji w sprawach aborcji, tym mniejsze bezpieczeństwo kobiet.

Pani Środa przekonuje, że młode pokolenia uważają aborcję za największe zło na świecie z powodu wpajanej im propagandy i społecznej indoktrynacji. Dlatego razem z Ruchem Poparcia Palikota najchętniej rozprawiłaby się z tymi gówniarzami, żeby im wybić te głupoty z głowy. Powszechny dostęp do aborcji postawi kres wielkiej hipokryzji, jaka nas rzekomo toczy.

Faktycznie, jak pokazują to wszystkie badania opinii społecznej, poparcie dla aborcji konsekwentnie maleje. Czy jest to wynik propagandy? Nie, jest dokładnie na odwrót. To wybór wbrew powszechnej propagandzie, która głosi, że aborcja to prawo kobiety i państwo powinno zapewnić warunki jego realizacji. To jest pogląd, którego nie trzeba dzisiaj uzasadniać. A jeżeli nawet się próbuje, to za pomocą pseudo-argumentów, które z faktami mają niewiele wspólnego.

No, bo jak traktować słowa pani Środy o tym, że "syndrom poaborcyjny jest mitem", a aborcja przynosi kobietom ulgę, bo robią to z ważnych życiowych powodów? Trudno z czymś takim nawet polemizować.

W innym miejscu pani Środa pisze, że istnieje jakiś związek przyczynowy między deklaracjami o świętości życia a malejącą dzietnością (sic!). Natomiast uchwalenie ustawy o świadomym rodzicielstwie autorstwa Ruchu Poparcia Palikota "zwiększy bezpieczeństwo zdrowotne kobiet, być może też - rozrodczość oraz wydatnie zmniejszy poziom polskiej hipokryzji".

Legalne zabijanie dzieci jako środek do zwiększania rozrodczości... Nie ma takiej głupoty, której nie wygłosiłaby feministka, żeby dowieść swojej racji.

Pani Marii Czubaszek po prostu mi szkoda. Biedna, starsza pani uwierzyła, że jest celebrytką, bo wypowiedziała parę głupot na antenie TVN24 i w TOK FM, a w radiowej Trójce noszą ją na rękach. O jej intelektualnych kompetencjach świadczy fakt, że zrównuje morderstwo dzieci nienarodzonych do starania się o dziecko. I nazywa je "oczywistym rozwiązaniem", choć może raczej powinna to określić "ostatecznym rozwiązaniem". Wtedy byłaby bliższa prawdy o naturze tego procederu.

Wszystkim tym zawodowym feministkom, które chcą uszczęśliwić inne kobiety na siłę i przekonują, że aborcja przynosi ulgę, dedykuję słowa Jadwigi Staniszkis z wywiadu, jakiego udzieliła Cezaremu Michalskiemu w książce "Staniszkis. Życie umysłowe i uczuciowe":

Jestem przeciwna prawnemu zakazowi aborcji, ale uważam, że kobieta nie powinna tego robić, ja też nie powinnam była. (...) Żałuję, że nie urodziłam tego dziecka w 1969 r. i czasem myślę, jakie by było...(...)

(...) czasami też uważam, że jestem trzykrotną morderczynią.

 

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych