Całkiem niedawno pojawiły się ciekawe pomysły na zatrzymanie tzw. pakietu klimatycznego. Jego obostrzenia należy uznać za bezdyskusyjnie szkodliwe dla polskiej gospodarki. Kluczem do sukcesu jest jednak właściwa linia argumentacyjna, a nie wielkie koncepcje polityczne.
Pierwszy pomysł zaprezentowany przez posłów Solidarnej Polski zakłada zbiórkę miliona podpisów z siedmiu krajów UE w celu wezwania Komisji Europejskiej do przeprowadzenia referendum ws. pakietu. Drugi, autorstwa posłów PiS, to projekt uchwały, w której rząd wzywany jest do renegocjacji jego ustaleń. Oba pomysły można uznać za krok w dobrym kierunku, abstrahując już od pobudek jakie stały za politykami je prezentującymi i tego, czy będą dalej rozwijać swoje pomysły.
Najważniejsze jest właściwe uzasadnienie polskiego stanowiska. Nie należy tutaj szukać abstrakcyjnej argumentacji zbudowanej na logice ekologicznej. Podnoszona jest kwestia wielkich postępów, jakie poczyniła postkomunistyczna Polska w walce z emisją CO2, mówi się o tym, że należy nam się taryfa ulgowa. To odwracanie uwagi od sedna sprawy.
Podstawowy problem, który sprawia, że pakiet klimatyczny to nie jest obecnie dobry pomysł, bez względu na to, czy ktoś się zgadza z jego zapleczem ideologicznym, czy nie, to kryzys gospodarczy w Europie. Znajdujące się w złym stanie gospodarki krajów strefy euro i pojawiające się symptomy osłabienia w Europie Środkowej przemawiają za jak najszybszą reformą – redukcją wydatków państw, ich racjonalizacją i zaciskaniem pasa.
Pakiet klimatyczny to dokładne przeciwieństwo. Pochłania on wielkie pieniądze, na których nadmiar nigdy nie narzekaliśmy a w obliczu kryzysu tym bardziej musimy liczyć każdą złotówkę. Dodatkowo, co udowodnili eksperci Natolina, koszta wprowadzenia tego programu w Polsce będą dużo wyższe, niż w innych krajach, ze względu na przestarzałą i niewydajną infrastrukturę energetyczną. Podobna sytuacja będzie miała miejsce w innych krajach naszego regionu, które rzeczywiście mogą poczytywać pakiet jako ,,karę’’ narzuconą im przez państwa zachodnie.
Podobnie jak inne kwestie energetyczne, ten temat powinien być płaszczyzną ponadpartyjnej współpracy. Rząd powinien działać i mieć dla tych działań poparcie. Kryzysowa argumentacja może być fundamentem do tworzenia koalicji politycznych w Europie. To jasny sygnał dla polityków – Wasza sprawa jest słuszna, ale do walki dobierajcie odpowiedni oręż. W tym wypadku argumenty „leżą na ulicy i wystarczy by ktoś je podniósł”, by sparafrazować klasyka.
Kryzys to nie jest dobry czas na ambitne, zideologizowane projekty. Czas to jasno wyartykułować.
Wojciech Jakóbik
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/126057-kryzys-to-nie-czas-na-ideologiczne-projekty-zwlaszcza-takie-ktore-beda-nas-kosztowac-duzo-wiecej-niz-reszte-europy
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.