Kompromitujący list pracowników Uniwersytetu Gdańskiego w obronie "Krytyki Politycznej"

W imieniu społeczności akademickiej Uniwersytetu Gdańskiego, a zwłaszcza tych spośród nas, którym droga jest swoboda i jakość debaty publicznej w naszym kraju, wyrażamy podziękowanie władzom Miasta Gdańska za wsparcie udzielane inicjatywom podejmowanym przez środowisko "Krytyki Politycznej" i wyrażamy nadzieję, iż świetlica "KP" przy ul. Nowe Ogrody nadal będzie mogła z tego wsparcia korzystać.


Jest za co dziękować. W latach 2010-2011 Biuro Prezydenta ds. kultury przyznało "Krytyce Politycznej" w Gdańsku 315 tys. zł. Tylko na działalność świetlicy "Krytyki Politycznej" miasto wydało 60 tys. zł w 2010 r. i 70 tys. zł w 2011.

Finansowanie skrajnie lewicowego środowiska przez władze samorządowe wzbudza wiele kontrowersji i stawia pytanie o autentyczną lewicowość "Krytyki Politycznej", żyjącej z dotacji publicznych. W Gdańsku zaprotestowały przeciwko temu organizacje katolickie, które wystosowały w tej sprawie list do prezydenta miasta Pawła Adamowicza.

Bezpośrednim powodem protestu był fakt, że "Krytyka Polityczna", blokując legalny Marsz Niepodległości 11 listopada, wystąpiła przeciwko konstytucyjnym prawom do wolności wyrażania poglądów i organizacji pokojowych zgromadzeń.  Razem z innymi organizacjami wzywała do fizycznej blokady marszu.

Sygnatariusze listu pytali domagali się rozważenia zaprzestania dotowania instytucji, która łamie konstytucyjne wolności i wyjaśnienia publicznie formułowanych zarzutów, dotyczących zaproszenia do Polski bojówkarzy z Niemiec, którzy w  Święto Niepodległości bili w Warszawie bezbronnych ludzi, sami będąc wyposażeni w  pałki i kastety.

Środowisko "KP" zdementowało informację, jakoby miało coś wspólnego z niemieckimi bojówkarzami:

Nie organizowaliśmy żadnych przedsięwzięć niezgodnych z prawem. Nie zapraszaliśmy żadnych bojówek. Ani z Polski, ani z zagranicy. Nie planowaliśmy żadnego zgromadzenia grup radykalnych w Centrum Kultury Nowy Wspaniały Świat. Policja zepchnęła tam grupę antyfaszystów, którą następnie spokojnie wyprowadziła z lokalu, nie zgłaszając wobec nas żadnych zastrzeżeń. (...)

Sęk w tym, że niedawno Artur Żmijewski, jeden z najważniejszych autorów "Krytyki Politycznej" przyznał we Frankfurter Allgemaine Zeitung, że jest wdzięczny "berlińskim wojownikom" za pomoc w walce z "faszystami".  Pełny cytat nie pozostawia wątpliwości:

Milczące muzem

Dla Żmijewskiego ta kawiarnia wydaje się być za głośna. Poszukuje więc innego lokum. Jest niedbale ubrany na czarno. Wciąż bawi się w ręku swoim telefonem komórkowym. Odczuwa presję, odwraca wzrok od osoby naprzeciwko, skupia się na rozmowie, jak gdyby ktoś za nim szeptał. Uważaj co mówisz. Tylko raz wydostaje się to z niego: "Sądzę, że to dobrze, że ci berlińscy wojownicy pomogli nam w Warszawie przeciwko faszystom". Odnosi się to do Antify, która pojechała do Polski, pomóc w bijatyce.

Rok temu po obchodach Święta Niepodległości Michał Sutowski, sekretarz „Krytyki Politycznej”  podczas debaty zatytułowanej „Co się wydarzyło 11 listopada?” w Nowym Wspaniałym Świecie powiedział:

(…) właśnie terror, to znaczy takie zjawiska jak wspomniane Czerwone Brygady czy Baader-Meinhof – to jest bardzo ważne zjawisko historyczne, które lewica musi przerobić intelektualnie i zrozumieć źródła klęski tych zjawisk, a nawet nie klęski, tylko pewnej przeciwskuteczności politycznej (...).

Wcześniej na portalu „Krytyki Politycznej” tak komentował zajścia z udziałem Antify:

(…) dzielni i zdeterminowani chłopcy (a i dziewczyny się pojawiły) w chustach na twarzach byli gotowi pokazać czynem to, do czego Seweryn Blumsztajn, »Gazeta Wyborcza« i całe Porozumienie 11 Listopada, łącznie z »Krytyką Polityczną«, nawoływali słowem. Mówiąc kulturalnie – wyrazić zdecydowaną dezaprobatę dla rasizmu, narodowego radykalizmu i ksenofobii. Mówiąc językiem ulicznym i zrozumiałym dla przeciwnika: kazać faszystom wypierdalać z ulic tego miasta.

Pracownicy Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Gdańskiego z prof. Andrzejem Ceynową na czele wzięło lewackie środowisko w obronę twierdząc, że "Krytyka Polityczna" "stworzyła przyjazną przestrzeń ścierania się różnych poglądów bez agresji i bez z góry wykluczających założeń".

Ten list kompromituje wykładowców, którzy szczególnie powinni dbać o kulturę debaty i potępiać nawoływanie do przemocy. Znak czasu, środowisko naukowe staje w obronie organizacji, broniącej niemieckich chuliganów, którzy napadali niewinnych ludzi, wyzywając ich od faszystów.

Autor

Wspieraj uczciwe, wolne, polskie media. Subskrybuj! Wspieraj uczciwe, wolne, polskie media. Subskrybuj! Wspieraj uczciwe, wolne, polskie media. Subskrybuj!
W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...