Wojna religijna Palikotów, Michników, Owsiaków. Musimy w końcu podjąć walkę

Fot. PAP
Fot. PAP

„W kwestii początku życia człowieka blisko jestem platonizmu lub hinduizmu. Sądzę, że dusza wielokrotnie wraca na ziemię w postaci różnych ciał i że w tym sensie jest nieśmiertelna i nie ginie razem z ciałem, a to oznacza, że problem aborcji jest problemem ciała, a nie duszy”wyznaje to facet, który walczy z krzyżem. Nie jest to jakiś Jan Iksiński, wyznawca jakiejś kolejnej sekty, ale jest to facet który jest szefem partii mającej przedstawicieli w Sejmie. Szef partii, która koniecznie chce usunąć krzyż z Sejmu. Szef partii, która walczy z „sektą smoleńską”. Ten facet to Janusz Palikot

Wojna z krzyżem, którą  prowadzi Palikot, jest więc wojną religijną. Jest wojną człowieka, który wierzy w przekaz demoniczny, że „dusza wybiera >>gotowe<< ciało i że to się dzieje dopiero po urodzeniu.

Te wypowiedzi ukazały się w „Magazynie Świątecznym” Gazety Wyborczej. Takie „Wyborczej” słowo na niedzielę do wszystkich wiernych. Wiernych czytelników, którzy otrzymali kolejną dawkę „ewangelizacji made in Michnik”. Dlatego w „Magazynie Świątecznym” mesjasz nowej lewicy - co to wierzy, że posiada zdolność przeskakiwania z ciała do ciała - wyjaśnia wiernym, że aborcja „jest dopuszczalna w każdym przypadku, gdy nie zagraża to utracie zdrowia lub życia przez matkę”. A eutanazja?  „Wydaje się to konieczne”.

„Magazyn świąteczny”… Ciekawe do czego nawiązuje w tym przypadku słowo „świąteczny”, które znalazło się w tytule magazynu. Do jakiej tradycji, jakiej kultury? Stawiałbym na 1 maja…

Róbta co chceta, ale to ja wam powiem co wy chceta

Podobnie jak „Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy”, która nie wiadomo czemu prowadzi swoją zbiórkę w okolicach Świąt Bożego Narodzenia? „Róbta co chceta” to nie jest nauka, którą głosił Chrystus.

Choć jest w postawie Owsiaka dużo „chrześcijańskiej” postawy, dobroci, tolerancji, co wyraża na różne sposoby. Owsiak w rozmowie z Super Expressem o wydarzeniach na Krakowskim Przedmieściu:

Krzyż mi nie przeszkadzał, przeszkadzała mi jedynie dewocyjność ludzi, te zaśpiewy. I to, że ruch był zablokowany. Gdy tam jeździłem, obserwowałem jednak z ogromnym zainteresowaniem, jak rodzi się polski Hyde Park. Nie wiem, czy Palikot wyraża tych młodych ludzi, ale wprowadza urozmaicenie w polskiej polityce, co uważam za dobre.

Jasne, polski Hyde Park, w którym krzyż z puszek po piwie jest zgodny z ideologią „Róbta co chceta”. Najlepiej pewnie by było gdyby jeszcze ten krzyż był z puszek koncernu piwnego wspierającego WOŚP i Przystanek Woodstock.

A temat aborcji? Owsiak przeganiał z „Przystanku Woodstock” wystawę antyaborcyjną:

To jest wystawa z pogranicza kryminogennego. Wstrząsająca! Gorsza niż wódka i dopalacze razem wzięte.

Te, Jurek! A gdzie nagle luz w biodrach i róbta co chceta?

Wystawa antyaborcyjna, jak widać, nie wpisuje się w owsiakowe standardy wolności, tolerancji. Zbyt jaskrawo bowiem, zbyt brutalnie obnaża prawdę na temat skutków ideologii „Róbta co chceta”. Nie można pokazywać konsekwencji. Młodzież ma się cieszyć i bawić. I zbierać do puszek.
Dlatego dobre jest „urozmaicenie w polskiej polityce”, bo niesie światu więcej takiej owsiankowej wolności, a od dewotów i ich zaśpiewów lepsi są krisznowcy ze swoim zaśpiewem „hare krisznai dlatego tych nie zabraknie na kolejnym „Przystanku Wooodstock”.

To jest wojna religijna. To jest wojna, którą od lat toczą Michniki, Owsiaki, Palikoty. Pod hasłem tolerancji, pod hasłem „rozdziału Kościoła od państwa” dokonuje się spustoszeń w ludzkich umysłach, duszach. Człowiek przestaje rozumieć co jest dobre, a co złe. Bo przecież ten ratuje dzieci, a ten chce wolności, a ci pokazują tylko, że mogą być różne światopoglądy, no i że ważna jest wielokulturowość, bo przecież ona nas urozmaica. No przecież to nie może być złe?

A skoro to nie może być złe, to gdzieś musi być to, co stanowi zło. Bo życie nie lubi pustki. I tym czymś co tę pustkę zapełnia okazuje się nagle nasza wiara, tradycja, kultura. W skrócie: Ciemnogród.  I jeśli tej wojny religijnej nie chcemy przegrać, nie możemy patrzeć obojętnie jak giną nasi bliscy, przyjaciele, znajomi. Nie możemy patrzeć obojętnie jak opluwane są symbole naszej wiary, jak z Narodu stajemy się tylko konsumentami i płatnikami podatków mówiącymi w języku polskim. Musimy w końcu podjąć walkę. Bo oni sami prowadzenia wojny religijnej nie zaprzestaną nigdy.

 

 

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...